Zbrodnia była następstwem pożaru stajni, w której komendant niemieckiego obozu zagłady w Bełżcu Gottlieb Hering trzymał swoje konie. 3 października 1942 roku stajnia spłonęła. Pożar wywołał jeden z pijanych wachmanów, który zostawił w budynku zapaloną świeczkę.
Podczas przesłuchań wachmani bojąc się o własną skórę, fałszywie oskarżyli o podpalenie mieszkańców okolicznych miejscowości. Hering zdecydował o przeprowadzeniu odwetu.
Zaczęli od Szalenika i Żyłki
4 października około godz. 4 rano około 100-osobowy oddział niemieckich esesmanów i wachmanów z załogi obozu w Bełżcu, dowodzony przez Heringa, ruszył w kierunku Szalenika.
W Szaleniku Niemcy zatrzymali grupę robotników rolnych pracujących przy kopaniu ziemniaków. Zastrzelili tam 60-letniego rolnika Gałkę, a następnie zmusili jednego z mieszkańców do prowadzenia ich do Żyłki.
PRZECZYTAJ TEŻ: Obrocz upamiętniła mieszkańców zamordowanych i poległych podczas II wojny światowej
W Żyłce Niemcy obudzili mieszkańców i zgromadzili ich na placu przy drodze do Bełżca. Wybrali siedmiu mężczyzn, których następnie rozstrzelali. Po egzekucji poinformowali mieszkańców, że była ona rozkazem komendanta Heringa i miała być odwetem za spalenie stajni oraz jego koni.
Egzekucje w Lubyczy Królewskiej i Kniaziach
Tego samego ranka Niemcy udali się do Lubyczy Królewskiej i Lubyczy-Kniazi. W Lubyczy Królewskiej zamordowali 24 osoby, a w Lubyczy-Kniazie 22 osoby.
Ofiarami byli zarówno Polacy, jak i Ukraińcy. W Lubyczy Królewskiej Niemcy zastrzelili pojmanych z użyciem broni maszynowej. Część rannych została dobita.
Łącznie podczas pacyfikacji czterech miejscowości zamordowano około 53 osoby cywilne.
PRZECZYTAJ: Konferencja w Lubyczy Królewskiej: pamięć o ofiarach zbrodni nacjonalistów ukraińskich [PROGRAM]
Tragiczny los spotkał też żydowską część mieszkańców Lubyczy Królewskiej. 4 października zostali oni deportowani do niemieckiego obozu zagłady w Bełżcu i tam zamordowani.
Pamięć o ofiarach
Polskie ofiary pacyfikacji w Lubyczy Królewskiej i Lubyczy-Kniazi pochowano przy kościele parafialnym Matki Bożej Różańcowej w Lubyczy Królewskiej. Ukraińskie ofiary pochowano na cmentarzu greckokatolickim w Lubyczy-Kniaziach.
Co roku w rocznicę pacyfikacji przedstawiciele lokalnego samorządu upamiętniają ofiary. Tak było też teraz. Burmistrz Marek Łuszczyński oraz przewodniczący Rady Miejskiej Mariusz Lewko złożyli kwiaty i zapalili znicze w miejscach pamięci: przy tablicy na budynku Urzędu Miejskiego w Lubyczy Królewskiej, na mogile ofiar przy kościele parafialnym, na cmentarzu w Kniaziach oraz na terenie byłego niemieckiego obozu zagłady w Bełżcu.


Napisz komentarz
Komentarze