„Czasem wystarczy jeden krok, żeby wrócić do tego, co naprawdę ważne”. To zdanie pojawia się na okładce Pani najnowszej książki. Ale ten jeden krok, może kroczek, nie wszystkim udaje się zrobić? Zgadza się z tym Pani?
– Jeśli coś jest dla nas ważne, tak jak dla mnie pisanie, z pewnością odważymy się postawić ten pierwszy krok, a za nim pójdą kolejne. To tak, jak w piosence Anny Jantar: „Najtrudniejszy pierwszy krok, potem szybko mija rok”. U mnie upłynęło sześć lat od wydania ostatniej powieści, ale z uporem, małymi krokami szłam dalej. Mój pierwszy krok powieściowy wydarzył się w 2008 roku. Debiutowałam powieścią „Singiel”, którą wydało warszawskie wydawnictwo Interwers. Kolejne powieści ukazywały się do 2020 roku nakładem poznańskiego wydawnictwa Replika. Po przerwie, w maju tego roku, wydałam nową powieść „Wróć do mnie” i tomik wierszy „Szelest motyla” jako debiut poetycki.
Wróciła Pani ze zdwojoną siłą? O czym Pani pisze po latch?
– „Wróć do mnie” jest kontynuacją „Przytul mnie”, „Zatrzymaj mnie” i „Zatańcz ze mną”, a więc serii obyczajowej, którą nazwałam Sagą z Roztocza. Jest to opowieść o pierwszej miłości, rodzinnych tajemnicach i powrotach do miejsc i wydarzeń bliskich sercu a czasem tych, o których chcielibyśmy zapomnieć. „Szelest motyla” jest natomiast dopełnieniem powieści. Wiersze pożyczyłam głównej bohaterce „Wróć do mnie” – Asi, żeby mogła opowiedzieć głębiej swoją historię. Same wiersze pisałam w liceum, a za namową koleżanek kilka z nich wysłałam na konkurs do Zamojskiego Domu Kultury i zajęłam drugie miejsce. Zostały również zamieszczone w „Tygodniu Zamojskim”, a Krzysztof Konopa napisał dla mnie recenzję, którą do dzisiaj z dumą przechowuję w pudełku z pamiątkami. Powieść i wiersze można czytać razem lub osobno, według uznania.
Gdzie i kiedy rozgrywa się jej akcja „Wróć do mnie”?
– Akcja powieści, jak zresztą we wszystkich moich książkach, rozgrywa się na Roztoczu. W tej części powędrowałam nieco dalej na Roztocze Południowe, do Brusna, Werchraty, Horyńca i okolic. Wracam w niej do letnich przygód, zabaw, spotkań i uczucia, którego nie zdołał zniszczyć upływ czasu. Pisałam ją z myślą o koleżankach i kolegach z tamtych niezapomnianych lat i serdecznie ich wszystkich pozdrawiam.
Lubi Pani Universe, bo we „Wróć do nie” przebijają się słowa popularnego w latach 80. i 90. zespołu założonego przez Mirosława Bregułę i Henryka Czicha?
– Przyznam, że w tamtych czasach znałam tylko niektóre piosenki Universe. Te najpopularniejsze były świetne do zagrania na gitarze przy ognisku, na przykład: „W taką ciszę, wszystkie gwiazdy na niebie wyliczę dla ciebie…”. Pozostałe były dla mnie za smutne, opowiadały o rozstaniu, tęsknocie, stracie miłości, a ja wtedy wszystko to miałam i wierzyłam, że trwać będzie wiecznie. Dopiero, gdy doświadczyłam prawdziwego życia, po latach raz jeszcze wsłuchałam się w teksty Mirka Breguły i historię jego życia i śmierci. Dostrzegłam w nim bratnią duszę, kogoś, kto doskonale zrozumiałby moje powieści, tak jak ja odczytałam jego piosenki. Słuchałam ich długi czas na słuchawkach z MP3, biegając po lesie i jedna okazała się idealna na motto. To piosenka pod tytułem „Nie, nie…”. W ten sposób trafiła do książki. Wcześniejsze powieści też budowałam na piosenkach: „Chodź przytul, przebacz” Piaska, „Nie daj mi odejść” IRA i „Ostatni” Edyty Bartosiewicz.
Opowiadała o tym Pani podczas Giełdy Książki Regionalnej. Kto wydał „Wróć do mnie” i „Szelest motyla” i gdzie można je nabyć?
– 8 sierpnia, podczas Giełdy Książki Regionalnej w Zamościu, już po raz czwarty mogłam opowiedzieć o nowej książce. Premiera wydawnicza miała miejsce w rodzinnych stronach, 9 maja w Suścu, i zbiegła się z moimi urodzinami. Podczas spotkania po raz pierwszy wzięłam do rąk moją książkę, jeszcze cieplutką, prosto z drukarni. Był to dla mnie wspaniały prezent. Na drugie spotkanie pojechałam do Łaszczowa, a na trzecie do Mokrego k. Zamościa. Wszystko działo się bardzo szybko i przełamało sześcioletnie problemy wydawnicze, z powodu których zaczęłam pisać do szuflady i pogodziłam się z tym, że jakiś etap w życiu się kończy. Okazało się jednak że nie do końca... Dziękuję wydawcy, którym jest Krzysztof Bielecki „Trio z Roztocza”, za ten urodzinowy prezent. Właśnie tam, w zamojskiej księgarni „Trio z Roztocza”, można kupić lub zamówić przez internet (www.triozroztocza.pl) powieść i tomik wierszy. Pozdrawiam wszystkich Czytelników!
Dziękuję za rozmowę.

Napisz komentarz
Komentarze