Podczas debaty nad raportem o stanie miasta na czerwcowej sesji, radny lewicy Janusz Kupczyk (KO) określił sytuację demograficzną Zamościa jako „zatrważającą”.
– Mamy informację, że dwa razy więcej zgonów w mieście jest niż narodzin – alarmował radny.
Ten negatywny bilans to nie tylko suche liczby, ale sygnał głębokich zmian społecznych. Radna Martyna Martyniuk (PiS) podkreśliła, że sytuacja ta rzutuje na każdą sferę funkcjonowania samorządu.
CZYTAJ: Gdzie najlepiej radzą sobie z betonozą? Porównaliśmy miasta wschodniej Lubelszczyzny
– Demografii nie oszukamy. To jest kluczowy i istotny problem już nawet nie statystyczny, a strategiczny naszego miasta, ponieważ wszystko kręci się wokół demografii – mówiła radna, wskazując na nieuchronne widmo zamykania przedszkoli i szkół w przyszłości.
Sygnał alarmowy
Zamość, podobnie jak inne miasta średniej wielkości na ścianie wschodniej, zmaga się z odpływem młodych ludzi. Prezydent Rafał Zwolak przekonywał jednak, że dostrzega promyk nadziei w zmieniających się modelach pracy.
– Bardzo dużo młodych ludzi wraca do Zamościa. Przychodzą do nas, rozmawiają, że to życie w dużych aglomeracjach już ich nudzi, a są możliwości, bo jest praca zdalna – powiedział Zwolak.
Głównym narzędziem walki o młodzież, jakim dysponuje obecnie miasto, jest reforma oświaty. Ratusz zainwestował 11 mln zł w rozwój klas branżowych i techników, licząc na to, że konkretny fach w ręku zatrzyma absolwentów na lokalnym rynku pracy. Prezydent Zwolak broni tej wizji.
CZYTAJ TEŻ: Ranking najpopularniejszych prezydentów polskich miast. Jak wypadł Rafał Zwolak?
– Postawiliśmy na te klasy branżowe i będziemy to realizować – zapewnił na sesji. – Co z tego, że młodzi ludzie kończą studia i mają tytuł magistra, jak nie mają pracy?
Według prezydenta, zainteresowanie szkolnictwem zawodowym rośnie, a zmiana mentalności młodych ludzi, którzy przestają postrzegać „zawodówkę” jako powód do wstydu, jest kluczem do sukcesu.
Radna Agnieszka Jaczyńska (KO) uważa, że szkolnictwo zawodowe to za mało, jeśli miasto nie zaoferuje atrakcyjnych miejsc pracy.
– Ja już nie chciałabym słyszeć o tej demografii, bo my wszyscy wiemy, jaka ona jest zła. Ja chciałabym wreszcie usłyszeć albo zobaczyć rzeczywisty program, który pozwoli nam tę demografię poprawić, a nie poprawimy jej bez inwestycji dających miejsca pracy – argumentowała radna.
Podobne wnioski płynęły z wypowiedzi radnego Kupczyka, który sugerował, że miasto powinno aktywniej promować i wspierać młodych rodziców, nie tylko medialnie, ale i finansowo.
Prezydent starał się tonować nastroje, zauważając, że problem wyludnienia dotyka cały region, a w sąsiednich powiatach, takich jak biłgorajski czy tomaszowski, skala zjawiska jest jeszcze większa. Ale dla Zamościa, miasta o ambicjach regionalnego lidera, te liczby to sygnał alarmowy.
PRZECZYTAJ: Hetman Zamość remisuje z Siarką 1:1 na start III ligi. Frekwencja zrobiła wrażenie
Miasto w liczbach
Na koniec grudnia ub. roku w Zamościu zameldowanych na pobyt stały było 56 489 osób, ale w ciągu pół roku ubyło 441 mieszkańców. Dlatego na koniec czerwca br. w mieście mieszkało już tylko 56 048 osób. Według danych GUS, liczba ludności Polski na koniec czerwca spadła o 159 tys. do 37,243 mln. Tempo ubytku rzeczywistego w I półroczu wyniosło minus 0,24 proc., co oznacza, że na każde 10 tys. mieszkańców Polski ubyły 24 osoby (wobec 23 osób przed rokiem).
Jak wynika z przygotowanej przez Urząd Statystyczny w Lublinie „Prognozy ludności na lata 2023–2060 dla województwa lubelskiego z uwzględnieniem powiatów”, w 2035 r. Zamość będzie miał 50,8 tys. mieszkańców, w 2050 r. – 41 tys., a w 2060 r. – według najczarniejszego scenariusza – już tylko 35,7 tys. Największą liczbę mieszkańców Zamość miał w 1998 r. Wtedy w Hetmańskim Grodzie mieszkało 68 288 osób.


Napisz komentarz
Komentarze