Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 1 lutego 2026 17:56
Przeczytaj!
Reklama Baner reklamowy firmy WODBET
Reklama

Stryj Stanisław zaginął w powstaniu

Stanisław Kwiatkowski ps. Rolnik, partyzant z Kryszyna, ranny pod Nabrożem trafił na leczenie do szpitala w Solcu w Warszawie. Kilka tygodni później wybuchło powstanie. Od tamtej pory nie dał znaku życia. Rodzinna bezskutecznie próbowała ustalić jego losy.
Stryj Stanisław zaginął w powstaniu

Ostatni list Stanisław Kwiatkowski wysłał z Warszawy 20 lipca 1944 roku. Pisał go ze szpitala. Z listu wynika, że rana została już wyleczona.

 – List ten przechowuję do dziś. List poza użalaniem się na brak żywności zawiera dość istotne zdanie: "Trzeba pójść w okopy", czyli już w lipcu głośno mówiono o powstaniu. To była jednak ostatnia wiadomość, jaką dostała rodzina – wzdycha Henryk Kwiatkowski.

 

Postrzał w twarz

Było trzech braci. Najstarszy Franciszek, potem Józef i najmłodszy Stanisław.

 – Dziadek Antoni zmarł dosyć wcześnie. Mój ojciec Franciszek urodzony w 1909 roku, jako najstarszy z rodzeństwa poszedł na służbę. W ich domu była bieda. Mówiło się, że jeśli przy obiedzie raz ugryzło się kromkę chleba, trzeba ją było zapić trzema łyżkami zupy – opowiada Henryk Kwiatkowski.

W czasie okupacji Franciszek i Stanisław wstąpili do partyzantki – "samo ochrony" jak ją nazywano we wsi. W związku z tym, że Kryszyn był w połowie wioską polsko-ukraińską, ci którzy byli w konspiracji musieli zachowywać niezwykłą ostrożność.

 – Mieliśmy sąsiada Ukraińca. Ojciec więc w dzień krzątał się koło domu w polu, a wieczorem wychodził na akcje. Do organizacji przyjął go Władysław Lis, miejscowy dowódca drużyny. Wkrótce Lis został aresztowany przez Niemców i okupację spędził w obozie  – mówi Henryk Kwiatkowski.

Jego stryjek Stanisław został ranny podczas walk o Nabróż w 19 maja 1944 roku. 

 – W czasie walk o Nabróż stryj Stanisław wraz z Franciszkiem Majewskim tworzyli wysunięty na wschód posterunek obserwacyjny usytuowany na stodole Kwarcianego w Kryszynie. W pewnej chwili ich sytuacja stała się niebezpieczna. Nacierające od strony Kmiczyna oddziały UPA groziły ich odcięciem. Postanowili, zgodnie z wcześniejszym rozkazem wycofać się – opowiada Henryk Kwiatkowski.

Majewski udał się w stronę Dobużka i na Kolonii Nabroskiej koło Dubla (Dubiela) został zabity (jego mogiła znajduje się w "nabroskiej kwaterze" cmentarza w Tyszowcach). Stanisław Kwiatkowski z kolei zatrzymał się na chwilę w rodzimych, opuszczonych już zabudowaniach w Kryszynie. Potem tak jak Majewski postanowił iść miedzą do Dobużka. Kiedy dochodził do dolinki "za Rudką" otrzymał postrzał w twarz. Kula zgruchotała mu szczękę.

 – Kiedy tygodni później oglądałem miejsce, gdzie stryja dopadła kula "striłca" strzelającego z mieszkania Ukraińca zwanego Ściopa. Okazało się, że strykowi do zbawczej dolinki zabrakło kilkunastu metrów – mówi Henryk Kwiatkowski.

Pan Henryk przyznaje, że istnieje kilka wersji, gdzie stryj mógł zostać ranny. Od Mieczysława Karczmarczyka z Kryszyna usłyszał, że największa strzelanina była w okolicy stawów i tu Stanisław mógł być trafiony. Z kolei od Feliksa Stepaniuka (już nie żyje) z Łykoszyna, partyzanta, uczestnika walk o Kryszyn i Nabróż  usłyszał, że stryj został ranny "koło Dyńca", czyli około kilometr od wspomnianej dolinki "za Rudką".

W każdym razie Stanisław Kwiatkowski, w miejscu, gdzie został ranny, porzucił karabin, wcześniej uszkadzając go (znaleziono go po wojnie w strzesze jednej z ocalałych kryszyńskich chałup). Zrobił z koszuli prowizoryczny opatrunek i pod osłoną nocy dotarł do Tyszowiec, gdzie była silna placówka Armii Krajowej. Tu pomocy udzielili mu tyszowieccy partyzanci oraz miejscowy lekarz Józef Bieńkowski. Zakwaterowano go w domu Świerszczów niedaleko kościoła.

 – Byliśmy z babcią odwiedzić stryja w Tyszowcach. Twarz miał całą obandażowaną. Ludzie go wypytywali o różne sprawy, a stryj potwierdzał lub zaprzeczał gestem ręki – wspomina Henryk Kwiatkowski.

Rana była poważna. Akowcy z Tyszowiec załatwili samochód, który zawiózł Stanisława Kwiatkowskiego do szpitala w Zamościu. Ale i tam niewiele mogli mu pomóc. Zasugerowali, że warto by go przewieźć do Warszawy.

 – Przez całą okupację do Kryszyna przyjeżdżała warszawianka, który skupowała tłuszcze i przemycała je do Warszawy. Doskonale znała naszą rodzinę, bo u nas w domu zatrzymywała się na nocleg. Mieliśmy jej adres. Ojciec zwrócił się do niej o pomoc. Zadeklarowała, że zrobi co w jej mocy. Ojciec zawiózł więc pociągiem stryja do Warszawy. Na miejscu ulokować w szpitalu pomogła go nasza warszawianka – mówi Henryk Kwiatkowski.

 

Więcej na ten temat przeczytasz w papierowym wydaniu Kroniki Tygodnia.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

ReklamaBaner reklamowy - orange
Reklama
ReklamaBaner reklamowy firmy Replika
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaBaner reklamowy B1 firmy WORK CENTRE
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: ZTreść komentarza: Nie dość, że sama strzela, to jeszcze sama się załadowuje. Albo bawili się chcąc sprawdzić, o co chodzi, albo ten który "zabezpieczał" materiał dowodowy, nie nie zgadł, że trzeba ją rozładować (o ile to broń samopowtarzalna) .Data dodania komentarza: 31.01.2026, 21:07Źródło komentarza: Najpierw postrzeliła dziecko, potem wystrzeliła na komendzieAutor komentarza: PytamTreść komentarza: To jak sama strzela czy coData dodania komentarza: 31.01.2026, 16:01Źródło komentarza: Najpierw postrzeliła dziecko, potem wystrzeliła na komendzieAutor komentarza: Z Lublina .Treść komentarza: Ostatnio w Niemcach byłem !Data dodania komentarza: 31.01.2026, 13:39Źródło komentarza: S17 w okolicach Tomaszowa płatna od 1 lutego. Więcej płatnych dróg w systemie e-TOLL [LISTA]Autor komentarza: mecenasTreść komentarza: Tylko tyle i jak głupio!co tu ma piernik do wiatraka? Uciekł na Węgry i słusznie !Dzisiaj w tym wymiarze ni esprawiedliwości siedziałby wiele miesiecy w areszcie bez wyroku i nawet aktu orkarzenai!Data dodania komentarza: 31.01.2026, 11:06Źródło komentarza: Stop bandytom drogowym. Nowe przepisy mają ich wyeliminować z ruchuAutor komentarza: pianaTreść komentarza: Boże, spuść nogę i kopnij w d..ę kolejno tych pieniaczy ,którzy mówią nie wiadomo w jakim języku.Data dodania komentarza: 31.01.2026, 10:25Źródło komentarza: Lubelska Policja w 2025 roku: 1. miejsce w kraju w wykrywalności bójek i kradzieży samochodówAutor komentarza: wyborcaTreść komentarza: ZOMO HAhaData dodania komentarza: 31.01.2026, 10:08Źródło komentarza: Rondziarze skutecznie polują na swoje ofiary i wyłudzają kasę
Reklama
Reklama
Reklama