Jak uratować serduszko Frania?

  • 23.01.2021, 08:09
  • Mariusz Parol
Jak uratować serduszko Frania?
3-letni Franio Rusielewicz ma skomplikowaną wadę serca. Operację, która może uratować mu życie, zgodzili się przeprowadzić lekarze z ośrodka w Stanford w USA. To niestety bardzo kosztowna operacja. Potrzeba na nią aż 5 mln zł.

Mama Frania Barbara Grabik-Rusielwicz pochodzi z Werbkowic. Tutaj nadal mieszkają jej rodzice, były starosta hrubieszowski Marian Grabik i jego żona Urszula, lekarz rodzinny, która od ponad 30 lat leczy mieszkańców Werbkowic i okolic. 

 – Obydwoje rodzice są mocno związani z regionem. Ja, mimo że obecnie mieszkam w Warszawie, w Werbkowicach czuję się jak w domu. W stolicy jestem tylko „słoikiem”. Do tej pory sami z mężem radziliśmy sobie finansowo. Ale 5 mln zł potrzebne na leczenie naszego synka jest poza naszym zasięgiem – mówi Barbara Grabik-Rusielewicz. 

Franek urodził się ze szczególnie trudną w leczeniu wadą: zrośnięciem pnia płucnego z ubytkiem przegrody międzykomorowej i naczyniami krążenia obocznego. To jedna z najbardziej skomplikowanych wad serca.

 – O tym, że Franuś urodzi się z wadą serca, dowiedzieliśmy się w trakcie ciąży. Mimo to kurczowo trzymaliśmy się nadziei, że jednak będzie dobrze… Wierzyliśmy w cud. Po narodzinach Franuś przeszedł bardzo ciężką operację. Ma za sobą dramatyczną walkę o życie. Po ratunek dla synka pojechaliśmy do Włoch. W szpitalu w Rzymie operował go profesor Carotti, znany kardiochirurg. Operacja była refundowana przez NFZ, ze względu na brak możliwości leczenia synka w kraju. Całkowita korekta serca syna miała zapewnić szczęśliwe zakończenie historii jego choroby – opowiada Barbara Grabik-Rusielewicz.

Po powrocie do domu Franek nadal był słaby. Kolejne badanie potwierdziło, że zabieg we Włoszech niczego nie poprawił. W szpitalu w Katowicach rodzice Frania dowiedzieli się, że syn ma tylko jedno sprawne płuco, a jego serce jest bardzo przeciążone. Lekarz stwierdził, że jest bezradny i nie może pomóc dziecku.

 – Okazało się, że w Rzymie doszło do powikłania, które przed nami zatajono. W Polsce, jak i we Włoszech uznano, że Franek nie może być już więcej operowany i że nie ma go już jak ratować. Syn rośnie, a jego serce nie podoła z pompowaniem krwi. Płuca ulegną zwłóknieniu, a wtedy dla naszego synka pozostanie tylko jedyne wyjście – jednoczesny przeszczep serca i płuc… Póki co jednak, nie ma jeszcze organów do przeszczepu dzieciom. A zaniechanie leczenia Franka oznacza dla niego wyrok śmierci. Jedyna nadzieja dla Frania to prof. Frank Hanley z kliniki w Stanford w Kalifornii. Lekarz jest światową legendą dziecięcej kardiochirurgii. Ratuje małe serca, którym nikt inny nie dał najmniejszych szans na powrót do zdrowia – z nadzieją podkreśla mama chłopca.

Ośrodek w Stanford w USA odpisał rodzicom Frania, że ich dziecko jest kandydatem do operacji.

 – Najpierw jednak muszą przeprowadzić dokładne badania. Jeśli okaże się, że nasz synek otrzyma kwalifikację, prof. Henley od razu wykona operację. Jej koszt jest jednak ogromny… Zera wirują nam przed oczami – kilka milionów złotych! Ale jednocześnie jest nadzieja na uratowanie życia naszego dziecka – mówi mama Frania.

Pod koniec zeszłego roku na portalu siepomaga.pl rozpoczęto zbiórkę pieniędzy na ratowanie życia Frania: cewnikowanie i operację serca w USA. Do tej pory zebrano 654 523 zł, czyli 12,69 proc. potrzebnej kwoty. Zbiórka potrwa do 26 lutego. Pieniądze można wpłacać TUTAJ.

 

Mariusz Parol

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz Regulamin serwisu Kronika Tygodnia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (ul. Chocimska 3A, 00-791 Warszawa) jest administratorem twoich danych osobowych, dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne. Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe