Oficjalne komunikaty podawały, że lej po wybuchu rosyjskiej rakiety ma 10 metrów szerokości, a zdaniem rolników, do których należy to pole - zniszczenia są znacznie większe.
– Dziura jest od ścieżki do ścieżki technologicznej, czyli ma raczej około 20 metrów. Na dodatek ponad setka ludzi ze służb i ciężki sprzęt zdeptały resztki rzepaku, które mieliśmy nadzieję zebrać – relacjonuje właścicielka pola w Tarnawie-Kolonii.
Rzeczywistość minęła się z doniesieniami mediów także w kwestii odległości od zabudowań – najbliższe domy znajdują się nie 2 kilometry, lecz zaledwie 500-600 metrów od miejsca eksplozji.
40 tysięcy strat i brak ubezpieczenia
Dla gospodarstwa, do którego należy trafione rosyjską rakietą pole rzepaku to ogromny cios finansowy. Pole w Tarnawie-Kolonii było jednym z najbardziej obiecujących – szacowano z niego plon rzepaku na poziomie 4,5 tony z hektara. Łączne straty wywołane wybuchem i późniejszymi działaniami służb sięgają nawet 30-40 tysięcy złotych.
Standardowe polisy nie obejmują szkód wywołanych upadkiem pocisków wojskowych. Minister rolnictwa Stefan Krajewski przyznał, że to przypadek siły wyższej i zapowiedział, że „rolnik nie powinien zostać sam”, jednak konkretne deklaracje finansowe ze strony rządu wciąż nie padły.
Polityczny cyrk zamiast realnej pomocy?
Rolnicy nie kryją frustracji z powodu paraliżu ich codziennej pracy. Miejsce zdarzenia odwiedzili m.in. premier Donald Tusk oraz minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.
– Przyjechało 17 limuzyn, wysiadł premier z ministrem, postali, popatrzyli, porozmawiali i pojechali. Tyle to można było zrobić z Warszawy – mówi zrezygnowana rolniczka. – Stoją samochody telewizji i radia, drogi są zablokowane, a my nie wiemy, kiedy będziemy mogli jechać na pole. Pogoda ucieka, a rzepak się osypuje.
Strach o jutro
Wzmożona praca przy żniwach i opieka nad zwierzętami nakładają się na niepewność i poczucie zagrożenia. Alert RCB z poradnikiem bezpieczeństwa dotarł do mieszkańców dopiero dzień po zdarzeniu.
– Skoro raz znaleźliśmy się w zasięgu pocisku, to kto nam zagwarantuje, że nie stanie się to drugi raz? – pytają poszkodowani rolnicy, czekając na konkretne decyzje w sprawie rekompensat.
Kilka dni po wybuchu rakiety w Tarnawie Kolonii wiceminister rolnictwa Małgorzata Gromadzka spotkała się z właścicielami pola, w które uderzyła rosyjska rakieta manewrująca Ch-101. Zadeklarowała wsparcie rządowe i przedstawiła gospodarzom procedurę ubiegania się o odszkodowanie za zniszczone plony rzepaku oraz powstały lej.Zapewniono pomoc finansową oraz szybkie oszacowanie strat z uwagi na trwające żniwa. Poszkodowani rolnicy powinni złożyć oficjalny wniosek w gminie. Ta przekaże dokumentację wojewodzie lubelskiemu.Powołana zostanie specjalna komisja (w tym wojskowa) do wyceny zniszczeń w uprawach i gruntach.
SPRAWDŹ:

Napisz komentarz
Komentarze