Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 5 kwietnia 2026 19:55
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama
Wywiad

Zakorzeniony w Roztoczu. Jarosław Korzeń: "Żeby odnosić sukcesy, cały powiat musi być drużyną"

Urodził się na Śląsku, wychował na Roztoczu, a dziś mówi o pracy w powiecie tomaszowskim jak o meczu, którego nie da się wygrać w pojedynkę. Jarosław Korzeń – wicestarosta i prezes Stowarzyszenia Samorządów Powiatu Tomaszowskiego – opowiada o dwóch światach, które go ukształtowały. O piłce, która nauczyła go walczyć do końca, i o ludziach, dla których codziennie stara się budować lepszy powiat. A przede wszystkim o tym, że prawdziwe zwycięstwo to spokój, rodzina i nadzieja, zwłaszcza tuż przed Świętami Wielkanocnymi.
– Moim największym apelem do młodych ludzi jest: zostańcie w Polsce. Nawet jeśli wyjeżdżacie do większych miast, pamiętajcie o korzeniach, to bardzo ważne – podkreśla wicestarosta.
– Moim największym apelem do młodych ludzi jest: zostańcie w Polsce. Nawet jeśli wyjeżdżacie do większych miast, pamiętajcie o korzeniach, to bardzo ważne – podkreśla wicestarosta.

– Pochodzi pan z rodziny związanej z ziemią tomaszowską, ale urodził się pan w Rybniku. Jak ta mieszanka Śląska i Lubelszczyzny ukształtowała pańskie spojrzenie na region?

– Urodziłem się w Rybniku ale mieszkałem tam tylko dwa lata, więc niewiele pamiętam z tego pięknego Śląska. Zawsze były mi bliskie opowieści mamy i taty o tamtych stronach. Miałem tam rodzinę, często bywałem na Śląsku, grałem też przez rok w Górniku Zabrze. Później wracałem tam jeszcze, żeby zobaczyć, jak Śląsk zmieniał się w latach 90. Zawsze coś mnie tam ciągnęło.

Do dziś mam z nim kontakt – chociażby przez syna, który służy w armii w Gliwicach. Śląsk kojarzy mi się z jednej strony z bogactwem i porządkiem, a z drugiej – z brudem, szczególnie tym z lat 90. Pamiętam, jak jako zawodnik Górnika dojeżdżałem z Tychów do Zabrza – przy koksowni Makoszowy, czy przy przystankach w pobliżu kopalń, kiedy autobus otwierał drzwi, w powietrzu unosiły się tumany kurzu. To było naprawdę ciężkie powietrze. Ale ludzie mieli pracę, dobrze zarabiali i byli w jakimś sensie spokojni o swoją przyszłość.

Dzisiaj Śląsk jest czysty, nowoczesny, ale wiele kopalń zostało zamkniętych i pojawił się problem pracy. Mimo wszystko to ogromna aglomeracja z wielkim potencjałem. No i historycznie – przecież Piastowie śląscy, to też nasze korzenie.

Mówię często: urodziłem się na Śląsku ale ukształtowała mnie jednak wschodnia Polska. Ten wschodni zaśpiew słychać w moim głosie. To też inne podejście do wiary, do ziemi. Pochodzę z rodziny rolniczej, jestem synem chmielarza – ojciec założył plantację, więc ja się w tym chmielu dosłownie „wychowałem”. Może dlatego dziś lubię czasem napić się piwa.

Czuję się człowiekiem „na dwóch nogach” – widziałem wielkie miasta, aglomeracje, ale wychowałem się na wsi. I choć rozumiem jedno i drugie, to wieś jest mi bliższa – ten roztoczański system wartości: blisko rodziny, blisko Kościoła, blisko tradycji.

CZYTAJ: Sołtysi z wyróżnieniami. Powiatowe obchody Dnia Sołtysa w Tomaszowie Lubelskim [ZDJĘCIA]

– Gdyby odjąć politykę i samorząd, kim byłby dziś Jarosław Korzeń jako człowiek piłki?

– Myślę, że byłbym trenerem. Nie wiem, w jakiej lidze i gdzie, ale moje życie to była piłka – jako zawodnik, trener, działacz. Zawsze to kochałem. Pewnie kręciłbym się gdzieś wokół szkoły – jako nauczyciel wychowania fizycznego, może dyrektor. I myślę, że byłbym niezłym trenerem, bo pracując z młodzieżą miałem sukcesy.

Życie potoczyło się jednak inaczej – szkoła, dyrektorowanie, później samorząd. Nie żałuję, bo tu też można zrobić wiele dobrego. Ale brakuje mi tego piłkarskiego drylu, treningów, emocji i stresu meczowego.

Z drugiej strony – trener nie ma życia prywatnego. Czytałem niedawno wywiad z Jürgenem Kloppem – mówił, że przez 25 lat pracy był dwa razy na weselu, w tym raz na swoim, a do kina poszedł dopiero po zakończeniu kariery. To pokazuje, jak bardzo ten zawód pochłania. Wszystko odbywa się kosztem rodziny.

Dzisiaj mam jednak więcej czasu na swoje pasje.

– Koledzy mówią, że w starostwie jest pan poważnym urzędnikiem, a w szatni był pan naczelnym żartownisiem. Co trudniej udźwignąć – ciężar urzędu czy atmosferę szatni przed ważnym meczem?

– Paradoksalnie mecz trwa tylko 90 minut, a stres potrafi być ogromny. Czasem aż wywołuje… głupawkę. U nas nigdy nie było meczów „o nic” – zawsze graliśmy o awans albo o utrzymanie. Ten stres był codziennością.

Ja starałem się go rozładowywać. Trochę żartem, trochę dystansem. Miałem też taką swoją „specjalność” – robiłem odprawy przed odprawami trenera. Naśladowałem go, rozbawiałem chłopaków. Raz trener Wieczerzak wszedł w trakcie mojej „odprawy” i stwierdził, że jego już nie potrzeba – i wyszedł. Mecz wygraliśmy, więc obyło się bez konsekwencji.

Jako kapitan drużyny czułem odpowiedzialność za atmosferę. Wiedziałem, że chłopaków trzeba czasem rozluźnić, bo stres był naprawdę duży.

CZYTAJ: Co za zmiana! Tak wyglądają nowe pomieszczenia w szpitalu w Tomaszowie Lub. [ZDJĘCIA]

– Czego z boiska nauczył się pan na całe życie i wykorzystuje dziś w samorządzie?

– Przede wszystkim tego, że wszystko jest procesem. Samorząd to nie jest jeden sukces – wybudowanie drogi czy szpitala. To ciągła praca. Podpisujesz niejako „kontrakt” na kilka lat, jak zawodnik czy trener, i robisz swoje.

Nie ekscytuję się nadmiernie sukcesami, ale też nie rozpamiętuję porażek. W sezonie masz 30–40 meczów – nie da się wszystkich wygrać. Najważniejsze to umieć się podnieść.

Piłka nauczyła mnie też walki do końca i pracy zespołowej. To gra drużynowa – i tak samo jest w samorządzie. Tworzymy zgrany zespół. Naszym liderem jest starosta Henryk Karwan, który został samorządowcem roku. I choć to jego wyróżnienie, to wszyscy czujemy, że to sukces całej drużyny.

– Czy znajduje pan dziś czas na aktywność fizyczną? I czy wróci pan jeszcze na boisko?

– W moim wieku to już raczej oldboje (śmiech). Pasje trochę się zmieniły – motocykl, strzelectwo sportowe. Niedawno zdobyłem licencję strzelca sportowego, niedługo będę miał pozwolenie na broń.

Wracam też do nart – ostatnio zjechałem z dwóch najtrudniejszych tras na Kasprowym Wierchu. Do tego jogging, siłownia. No i praca fizyczna – mam dużą działkę, lubię drewno, robię meble. W końcu nazywam się Korzeń – nazwisko zobowiązuje.

– Jakiej decyzji będzie pan bronił za 10 lat, mówiąc: to naprawdę zmieniło powiat?

– Bez wahania: budowy centralnego bloku operacyjnego, czyli nowego serca naszego szpitala. To jedna z największych inwestycji w regionie.

Drogi, boiska, świetlice są ważne – ale zdrowie jest najważniejsze. Bez tej inwestycji szpital w obecnej formie mógłby nie przetrwać. Dziś mamy praktycznie nową jednostkę, a stare budynki zyskają nowe funkcje – geriatria, rehabilitacja.

Chciałbym, żeby mieszkańcy to docenili. Problemem pozostaje niedofinansowanie z NFZ, ale wierzę, że to się unormuje.

– Co powiedziałby pan młodym ludziom, którzy zastanawiają się, czy zostać w powiecie?

– Przede wszystkim: zostańcie w Polsce. To najważniejsze. Wiem, że młodzi wyjeżdżają – nawet moje dzieci pewnie wyjadą. Ale chciałbym, żeby nie opuszczali kraju.

Powiat się wyludnia – to fakt. Rodzi się coraz mniej dzieci. Bez rozwiązań systemowych tego nie zatrzymamy.

Widzę jednak ludzi, którzy wracają – po latach w korporacjach, często wypaleni. Wracają z pieniędzmi, ale zmęczeni psychicznie. Tu może żyje się skromniej, ale spokojniej, z większym sensem.

– Jakie są dziś największe wyzwania powiatu?

– Demografia i praca. To nas najbardziej uderza. Z ponad 100 tysięcy mieszkańców zeszliśmy do około 74 tysięcy. To ogromny spadek.

Za chwilę może zabraknąć kobiet w wieku produkcyjnym. To naprawdę poważne zagrożenie. Bez działań na poziomie państwa nie damy sobie z tym rady.

– Czego oczekuje pan od dużej polityki?

– Jednej konkretnej rzeczy: infrastruktury. Drogi są krwioobiegiem. Droga S17 nas przybliży do Lublina i Warszawy.

Ale prawdziwą szansą byłby Centralny Port Komunikacyjny. Dla takiego powiatu jak nasz – to byłoby okno na świat, szczególnie dla rolnictwa i eksportu żywności. I tego najbardziej żal, jeśli rzeczywiście ten projekt nie powstanie.

– Po co samorządom Stowarzyszenie Gmin Powiatu Tomaszowskiego, któremu pan przewodzi? Co możecie zrobić razem, czego nie dałoby się osobno?

– To stowarzyszenie powstało ponad 20 lat temu z bardzo konkretnego powodu – samorządy chciały wspólnie wybudować wysypisko śmieci w Rogóźnie. To się nie udało, ale sama struktura została.

Zrzesza wszystkich wójtów i burmistrzów z powiatu. Z urzędu prezesem jest wicestarosta, więc ta funkcja przypadła też mnie. I powiem szczerze – wcześniej to stowarzyszenie funkcjonowało różnie. Nie do końca było wiadomo, w którą stronę powinno iść.

Postanowiłem to uporządkować. Zaczęliśmy pisać projekty, szukać środków w fundacjach, instytucjach, firmach. I ruszyliśmy – głównie w kierunku działań patriotycznych i ekologicznych.

PRZECZYTAJ TEŻ: 

– Które z tych projektów uważa pan za najbardziej namacalne i ważne?

– Jedną z najważniejszych inicjatyw jest nasz piknik historyczny, organizowany co roku w sierpniu. To wydarzenie, które przyciąga blisko tysiąc osób i jest żywą lekcją historii.

Tam historię chłonie się wszystkimi zmysłami – nie tylko przez rekonstrukcje, ale też przez smak, zapach, muzykę, jedzenie, rękodzieło. To nie jest „sucha” historia z podręcznika, tylko doświadczenie. Dlatego ta impreza ma swoją wartość i na stałe wpisała się w kalendarz.

Została nawet zgłoszona do „Diamentów Kultury Województwa Lubelskiego”, więc jest szansa, że wyjdzie szerzej poza powiat.

– Wspominał pan też o działalności wydawniczej.

– Tak, to dla mnie bardzo ważna część działalności stowarzyszenia. Wydajemy książki i publikacje historyczne.

Z ostatniego roku wymieniłbym dwie. Pierwsza to komiks „Opowiedz mi dziadku o żołnierzach wyklętych”. Napisałem do niego wstęp. To bardzo osobista historia – opowiada o moich dziadkach.

Jeden z nich był żołnierzem wyklętym – został zamordowany na zamku w Lublinie, odarty z honoru. Drugi walczył w Wojsku Polskim, szedł na Berlin, rozminowywał Warszawę. Bohater – ale w zupełnie innym kontekście historycznym.

Dwóch ludzi, dwa życiorysy, a jeden wspólny mianownik – walka o Polskę. I to chcieliśmy pokazać.

Druga publikacja to efekt konferencji naukowej – książka o grodach czerwieńskich. To nasz ogromny, często niedoceniany skarb.

Te grody to była kiedyś strategiczna przestrzeń – kto nimi rządził w X–XI wieku, ten miał władzę i pieniądze. To był ważny szlak handlowy. Centrum znajdowało się w Czermnie – w Czerwieniu.

Mamy w muzeum skarb o światowej wartości, a same grody wciąż nie są do końca odkryte. Ta książka pokazuje ich znaczenie – czym były, jak funkcjonowały, jak wyglądało życie w tamtym czasie.

– Dużo mówicie też o edukacji młodych.

– Bo to dla mnie bardzo ważne – byłem nauczycielem, dyrektorem szkoły i to we mnie zostało.

Zorganizowaliśmy powiatowe konkursy wiedzy o Janie Pawle II – z okazji rocznic jego urodzin i śmierci. Wzięło w nich udział ponad 250 uczniów. Najlepszych 50 zabraliśmy do Krakowa, Wadowic i Łagiewnik.

Podobnie było z konkursem o Bolesławie Chrobrym – w związku z 1000-leciem koronacji. Tu uczestniczyło już ponad 300 uczniów. Najlepsi pojechali do Lublina, do marszałka województwa.

To są rzeczy, z których jestem naprawdę dumny.

– No i Łuk Zwycięstwa – inwestycja, która budziła emocje.

– Tak, ale dziś mogę powiedzieć jedno: łuk stoi i nikogo się nie boi (śmiech).

To nasze wspólne dziecko – starosty, posła i stowarzyszenia. Były trudności, były kontrole, były emocje, ale wszystko się obroniło.

CZYTAJ WIĘCEJ: Tomaszów Lubelski: Łuk Zwycięstwa powstał legalnie. Prokuratura umorzyła postępowanie

Dziś mamy jedyny taki łuk w Polsce. I co ciekawe – wokół niego zaczęły powstawać kolejne inwestycje. W odległości około 100 metrów mamy nowy blok operacyjny szpitala i Powiatowe Centrum Sportu.

Trochę żartuję, że ten łuk „promieniuje” inwestycjami. Ale coś w tym jest – najpierw kultura, potem przychodzą pieniądze.

– Jakie plany ma stowarzyszenie na najbliższy czas?

– Bardzo ambitne. W tym roku chcemy zorganizować duży zlot motocyklowy „Przez Roztocze do niepodległości”.

To będzie nawiązanie do historii – do momentu, gdy Józef Piłsudski w 1901 roku przekroczył granicę zaborów nad Tanwią. To był symboliczny moment, który zapoczątkował jego działalność niepodległościową.

Zrobimy rekonstrukcję tego wydarzenia – pokażemy, jak Piłsudski z żoną przeprawiał się przez rzekę. Chcemy, żeby historia była żywa.

Planujemy też drugą część komiksu „Opowiedz mi dziadku” – o dzieciach i wnukach żołnierzy wyklętych. O ich wyborach, często bardzo trudnych, w latach 70., 80. i 90.

– W statucie stowarzyszenia jest zapis o „wspólnym działaniu na rzecz rozwoju powiatu”. A w praktyce – gdzie ścierają się interesy gmin?

– Na początku tej kadencji było trochę napięcia. Polityka gdzieś tam się pojawiała, niektórzy wójtowie podchodzili do mnie z dystansem.

Ale z czasem się dotarliśmy. Zobaczyli, że to działa – że projekty przynoszą konkretne efekty i trafiają do wszystkich gmin.

Dziś mamy pełną współpracę – wszystkie 13 gmin jest w stowarzyszeniu. Uchwały nie zawsze są jednogłośne, bo to normalne, ale jest zaufanie i wspólny cel.

Ja mam komfort pracy.

I chcę podziękować zarządowi – wiceprezesowi Dariuszowi Kozłowskiemu, skarbnikowi Piotrowi Pasiecznemu, Jackowi Wiśniewskiemu i Robertowi Bondyrze. To ludzie, z którymi naprawdę można robić dobre rzeczy. I działamy razem. Bo tylko razem ma to sens.

– Panie starosto, na zakończenie – czego życzy pan czytelnikom „Kroniki Tygodnia” i mieszkańcom powiatu tomaszowskiego z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocnych?

– Przede wszystkim spokoju. Bo dzisiaj wszyscy gdzieś pędzimy, jesteśmy zabiegani, często zmęczeni codziennością. Życzę, żeby te Święta Wielkanocne były czasem zatrzymania się – dla siebie, dla rodziny, dla najbliższych.

Życzę zdrowia, bo ono jest najważniejsze – dopiero jak go brakuje, naprawdę to rozumiemy. Życzę też nadziei i optymizmu, bo Wielkanoc to przecież czas odrodzenia i nowego początku.

Niech to będzie czas spotkań przy wspólnym stole, rozmów, pojednania. Żebyśmy potrafili być razem – mimo różnic, mimo codziennych problemów.

Wszystkim mieszkańcom powiatu tomaszowskiego i czytelnikom „Kroniki Tygodnia” życzę spokojnych, rodzinnych, pełnych wiary i nadziei Świąt Wielkanocnych.

 – Dziękuję za rozmowę.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Apartament na sprzedaż w centrum Starego Miasta Cena: 1100000 PLNNa sprzedaż wyjątkowy apartament położony w samym centrum Starego Miasta w Zamościu – jednej z najbardziej atrakcyjnych turystycznie lokalizacji w regionie. To idealna propozycja dla inwestora szukającego nieruchomości generującej dochód z najmu krótkoterminowego lub długoterminowego lub miłośników historii, którzy poszukują mieszkania z charakterem.Historyczna kamienica z 1923 r. | Prestiżowy adres na mapie Zamościa | Kameralne poddasze | ROZKŁAD POMIESZCZEŃ: Apartament znajduje się w zabytkowej kamienicy i składa się z:•       salonu z kominkiem – ok. 30 m²•       sypialni 1 – ok. 14 m²•       sypialni 2 – ok. 20 m²•       kuchni – ok. 18 m²•       łazienki z osobną toaletą•       korytarza Do mieszkania przynależy piwnica. BUDYNEK: "Gmach Czerskiego" – modernistyczna kamienica znajdująca się na skrzyżowaniu ulic Kościuszki i Kolegiackiej. Wzniesiona w 1923 roku przez przemysłowca Stanisława Czerskiego, na podwalinach renesansowego "Domu Poduchownego" Hrabiego Szeptyckiego. Miejsce o bogatej historii – powstała jako wizytówka dynamicznie rozwijającego się, przedsiębiorczego Zamościa i biznesu właściciela. W jej murach toczyły się losy wielu znamienitych mieszkańców miasta. W czasie II wojny światowej i po niej był katownią Gestapo, NKWD i UB.  Na początku XXI wieku przeszła modernizację, a jej architektura łączy cechy modernizmu.  Dziś zamieszkując na jej poddaszu, nie tylko przebywasz w sercu miasta – tu doświadczasz bogatej, autentycznej, ponad 400-letniej historii Zamościa. LOKALIZACJA: Gmach Czerskiego położony jest na rogu ulic Kolegiackiej i Kościuszki, w samym sercu Zamościa, i w bezpośrednim sąsiedztwie najważniejszych atrakcji turystycznych miasta. Ta lokalizacja, która pozwala w kilka minut spacerem dotrzeć do Rynek Wielki – jednego z najpiękniejszych renesansowych placów miejskich w Europie. W pobliżu znajdują się również liczne restauracje, kawiarnie oraz zabytki wpisane na listę UNESCO, co czyni to miejsce wyjątkowo atrakcyjnym dla turystów. Ulica Kolegiacka łączy historyczny klimat z wygodą miejskiego życia, oferując niepowtarzalną atmosferę i pełen dostęp do kulturalnego serca miasta.Miejsce to również zapewnia szybki dostęp do szpitala, sklepów, szkół, ZOO oraz dworca PKP. INFORMACJE DODATKOWE: * Do mieszkania przynależy piwnica, * Mieszkanie jest zarządzane przez wspólnotę, obowiązuje miesięczny czynsz administracyjny w kwocie 600 zł/msc ( opłata obejmuje ogrzewanie, woda, zarządzanie częściami wspólnymi, śmieci),* Kamienica jest po termomodernizacji, * Możliwość swobodnego korzystania z parkingu wewnątrz dziedzińca (za bramą).  * Nieruchomość położona jest na poddaszu zabytkowej odnowionej z zewnątrz kamienicy, ale sam lokal wewnątrz możemy dowolnie dostosować bez nadzoru konserwatorskiego.Standard i wyposażenie:•       nowa, w pełni wyposażona kuchnia (piekarnik, zmywarka, płyta indukcyjna)•       dwie sypialnie z łóżkami•       przestronny salon z kominkiem, TV i zestawem wypoczynkowym•       łazienka z pralką•       duże szafy w zabudowie w przedpokojuDlaczego to dobra inwestycja? Lokalizacja w ścisłym centrum turystycznym – z okien roztacza się widok na Katedrę Zamojską – unikalny walor dla turystów. Rynek Wielki znajduje się 2 minuty spacerem;  z okien widzimy również widok na Fortyfikacje miejskie z Arsenałem, do których dojście zajmuje 2 minuty. Popularne restauracje, kawiarnie, muzea i wydarzenia kulturalne są w zasięgu kilku kroków•       Możliwość wynajmu krótkoterminowego (booking, Airbnb)•       Duża powierzchnia pozwalająca na elastyczny podział (np. 2–3 pokoje pod wynajem)•       Unikalny klimat kamienicy – element premium dla turystówDodatkowe atuty:•       mieszkanie umeblowane i gotowe do wynajmu•       duży metraż i układ idealny pod najem dla turystów lub pracowników•       ciche wnętrze mimo centralnej lokalizacji•       wysokie, funkcjonalne skosy – idealne pod zabudowę i zwiększenie powierzchni użytkowej•       planowany remont klatki schodowej w najbliższym czasie (wzrost standardu budynku)•       dziedziniec do dyspozycji mieszkańców – możliwość parkowania poza obowiązującą w centrum płatną strefąMedia:- Ogrzewanie z sieci miejskiej- Woda i kanalizacja z sieci miejskiej- InternetZamość przyciąga co roku setki tysięcy odwiedzających – od turystów weekendowych po gości zagranicznych. To sprawia, że dobrze przygotowana oferta najmu może generować stabilny i wysoki dochód. To nieruchomość, która łączy klimat zabytkowej kamienicy z realnym potencjałem inwestycyjnym. Lokalizacja w ścisłym centrum Zamość sprawia, że mieszkanie może pracować na siebie przez cały rok – zarówno w modelu najmu krótkoterminowego, jak i długoterminowego.To nie jest zwykłe mieszkanie. To adres, który pracuje na siebie.Bezpłatnie pomagamy w formalnościach związanych z uzyskaniem kredytu na zakup nieruchomości. Nasz doradca kredytowy bezpłatnie sprawdzi Twoją zdolność kredytową i przedstawi najlepsze oferty z ponad 10 banków.Posiadasz podobną nieruchomość? Skorzystaj z bezpłatnej konsultacji – odpowiemy na pytania dotyczące ceny, procesu sprzedaży oraz możliwości poprawy atrakcyjności oferty.Oferujemy również:•⁠  ⁠Pośrednictwo w kupnie, sprzedaży oraz najmie nieruchomości.•⁠  ⁠Pomoc w sprzedaży nieruchomości o skomplikowanej sytuacji prawnej.•⁠  ⁠Rzetelne oceny wartości nieruchomości.•⁠ Uzyskanie świadectwa energetycznego.Nie zwlekaj, zadzwoń już teraz!Justyna ŁagodaTel. 665 750 080Północ Nieruchomości Zamośćul. Żeromskiego 322- 400 ZamośćData dodania ogłoszenia: 31.03.2026Apartament na sprzedaż w centrum Starego Miasta
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: HrubieszowiakTreść komentarza: Coś kolego zciemniarz, otwór w wodomierzu i zasysanie powietrza? W rurach wodociągowych jest ciśnienie i przez wywiercony otwór niby ma się dostawać powietrze chyba, że sprężone powyżej ciśnienia wody. No może coś nowego odkryłeś, gratuluję.Data dodania komentarza: 4.04.2026, 16:44Źródło komentarza: „Wojna” o wodomierze. Sąd stawia na mediacje między Hrubieszowską Spółdzielnią Mieszkaniową a PGKiMAutor komentarza: PIStrumpTreść komentarza: Tak, czy siak, to jedna z wybitniejszych Polek. Oczywiście nie dla tzw. "prawdziwych Polaków"!!!Data dodania komentarza: 4.04.2026, 15:08Źródło komentarza: Burza wokół Róży Luksemburg w Zamościu. „To policzek dla ofiar komunizmu”Autor komentarza: MieszkankaTreść komentarza: PSL rządzi w powiecie + różne lokalne komitety wyborcze. Wice RM nie jest już w PiS. Za poprzedniej władzy płacono za wykonania i nadwykonania. Poz jest dochodowy. Za poprzedników powstał zol. PiS nie likwidował, a utrzymywał: w tym położnictwo, porodówki, ginekologięData dodania komentarza: 4.04.2026, 14:08Źródło komentarza: Przychodnia w Hrubieszowie przechodzi w prywatne ręce. Kto będzie czerpał zyski?Autor komentarza: MieszkankaTreść komentarza: Piłat w czasie procesu Jezusa Chrystusa też umył ręce, czyli nie podjął decyzji "za" lub "przeciw". To znak czasu, że w okresie Wielkiego Postu można tak naśladować ten gest. Ten "piłatowy gest" w odniesieniu do wymiaru religinego, jak i społecznego. Nauczał o tym św. Jan Paweł, przypominając listy św. Pawła. Można zrzec się mandatu, jak nie można lub nie umie się podejmować decyzji. Smutna konkluzjaData dodania komentarza: 4.04.2026, 13:58Źródło komentarza: Przychodnia w Hrubieszowie przechodzi w prywatne ręce. Kto będzie czerpał zyski?Autor komentarza: ZTreść komentarza: Jakby zobaczył jakiegoś Tuska, albo innego Sikorskiego, to pewnie by nie uwierzył. Ale jak tu nie wierzyć wizerunkom Pana Prezydenta RP i Pana Prezesa NBP???Data dodania komentarza: 4.04.2026, 12:18Źródło komentarza: Senior z powiatu krasnostawskiego stracił oszczędności. Oszuści użyli wizerunku prezydentaAutor komentarza: ZTreść komentarza: "Nie przepuszczenie" to raczej tylko w Kosmosie funkcjonuje.Data dodania komentarza: 4.04.2026, 12:12Źródło komentarza: Rachanie: Grób Pański świadczy o wierze i wspólnocie. Najpierw go dekorują, potem czuwają
Reklama
Reklama
Reklama