Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 7 sierpnia 2026 02:50
Reklama
Reklama
Bibliotekarka z Hrubieszowa zwiedziła Japonię

Z Hrubieszowa do Japonii – podróż z marzeń i potrzeby serca. "Miasta pełne są kontrastów"

W Japonii były przez 2 tygodnie we wrześniu zeszłego roku. Leciały samolotem, nie bez obaw, czy zastany na miejscu obraz nie zniszczy ich wyobrażeń o Kraju Kwitnącej Wiśni. Lekki niepokój budziły także zapowiedzi dużego trzęsienia ziemi, a to mogło nadejść w każdej chwili albo nawet za 20 lat. Hrubieszowianka i jej koleżanka z Wadowic wróciły pełne zachwytu i dobrych wspomnień.
Uliczka w Parku w Narze. Fot. Anna Zadora
Uliczka w Parku w Narze. Fot. Anna Zadora

Paula Pirogowicz jest rodowitą hrubieszowianką. Ponad 3 lata temu skończyła studia na anglistyce, a obecnie pracuje jako bibliotekarka w Miejskiej Bibliotece Publicznej – Hrubieszowskim Centrum Dziedzictwa w Hrubieszowie. Decyzja o podróży do Kraju Kwitnącej Wiśni we wrześniu ubiegłego roku była dla niej bardzo spontaniczna.

– Ale była to również wycieczka, o której marzyłam całe życie. Japonia jest krajem, do którego od zawsze bardzo mnie ciągnęło. Podczas studiów miałam taką kulminację – oglądałam jakieś vlogi o Japonii i poczułam wyjątkowo mocno, że chcę tam wreszcie dotrzeć. Wtedy to nie było możliwe z powodów finansowych. Aż jakiś rok temu moja serdeczna przyjaciółka, która uczyła się japońskiego na studiach, zaproponowała mi, że chętnie wybrałaby się do Japonii i czy byłabym chętna zrobić to razem z nią. Nawet się nie zastanawiałam... od razu powiedziałam: jasne, że tak – wspomina Paula Pirogowicz z Hrubieszowa.

Anna Zadora z Wadowic ukończyła studia azjatyckie na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Tam uczyła się języka japońskiego.

– Przez całe studia nie udało mi się wyjechać do tamtej części świata, nawet gdy pisałam pracę magisterską dotyczącą Hokkaido. Brakowało mi takiej podróży. Mogłabym w realiach skonfrontować wiedzę nabytą podczas studiów i własne wyobrażenia na temat Japonii i tamtej części świata – tłumaczy wadowiczanka.

Z Paulą Pirogowicz z Hrubieszowa poznały się jeszcze w czasach liceum przez internet – na Twitterze.

– Przyjaźnimy się kilka lat. Wiem, że ona bardzo interesuje się japońską kulturą, w taki bardziej prywatny i amatorski sposób. Gdy usłyszała, że rozważam podróż do Japonii, od razu zaznaczyła, żebym broń Boże nie poleciała bez niej – wspomina Anna Zadora.

Niespodzianki na każdym kroku

Hrubieszowianka tak tłumaczy swoją fascynację Japonią:

– To zupełnie odmienny kraj, bardzo egzotyczny i pełen różnych kontrastów. To się potwierdziło na miejscu. Japońskie miasta pełne są takich kontrastów. W jednym miejscu są wysokie wieżowce i nowoczesne budynki, jakby z jakiejś futurystycznej rzeczywistości, a gdy się odwrócisz, widać – na przykład – jakąś małą świątynię shintoistyczną. I to mnie właśnie zawsze szczególnie urzeka w Japonii, że jest pełna takich różnych niespodzianek – mówi Paula Pirogowicz. – Mam wrażenie, że to był pierwszy kraj z kilku, w których byłam, gdzie moje wyobrażenia pokryły się z tym, co naprawdę zastałam na miejscu. W ogóle nie rozczarowałam się, wręcz przeciwnie. W całej Japonii wszystko wyglądało tak, jak zapamiętałam to z filmów, jak widziałam na różnych zdjęciach. Żadnego rozczarowania – opowiada hrubieszowianka.

Tokio zrobiło na mieszkance małego Hrubieszowa ogromne wrażenie.

PRZECZYTAJ TEŻ: Nowa trasa InterCity „Hetman”. Na podróżnych jadących do Wrocławia czekają przykre niespodzianki

– Wspięłyśmy się na budynek tokijskiego urzędu miasta, tam na szczycie jest punkt widokowy z 50. piętra... I gdy patrzy się na Tokio, trudno sobie uzmysłowić, jak jest ogromne. Tak naprawdę, jakby było nieskończone, sięga aż po sam horyzont. Dla mnie to było wyjątkowo niesamowite przeżycie – mówi Paula Pirogowicz.

Jej koleżanka z Wadowic chciała także zobaczyć, jak żyją Japończycy w mniejszych miejscowościach.

– Znalazłyśmy kilka mniejszych miasteczek, a wręcz wsi, żeby być tam chociaż przejazdem lub z jednodniową wycieczką. Czasem udawało nam się zanocować. Taki mniejszy wymiar Japonii i jej codziennego życia, zupełnie innego niż w wielkich aglomeracjach, to trochę inaczej wygląda – tłumaczy Anna Zadora.

Zderzenie kulturowe

Paula Pirogowicz wspomina także o różnicach kulturowych i zupełnie innej mentalności.

– Japończycy zachowują się zupełnie inaczej niż Polacy czy Europejczycy. Na przykład w metrze albo na stacji kolejowej parę minut przed przyjazdem pociągu lub metra wszyscy ustawiają się w kolejkę. Nikt się nie wpycha. Każdy czeka, nawet jeżeli nie ma rezerwacji, a miejsca są nienumerowane i jest wielkie prawdopodobieństwo, że nie wszyscy się zmieszczą i nie wszyscy usiądą. Ale Japończycy i tak grzecznie stoją w kolejce. Potrafią też godzinami stać w kolejce do restauracji. Mają numerek sto ileś, czekają nawet, jeżeli nie ma pewności, czy uda im się dotrzeć do zarezerwowanego stolika – zaznacza hrubieszowianka.

Paula Pirogowicz opowiada o wielkim zaskoczeniu, jakie w Japonii sprawiła im pogoda.

PRZECZYTAJ TEŻ: Z Hrubieszowa w świat. Agnieszka Kicun odwiedziła ponad 60 krajów. Ma apetyt na kolejne podróże

– Nie spodziewałam się, że na początku września i zarazem początku jesieni będzie tam tak upalnie. Większość ludzi, myśląc o Japonii, nie wyobraża sobie aż takiego tropikalnego klimatu. A tam było strasznie gorąco i wilgotno. Temperatura sięgała 35 st. C, ale odczuwało się jakieś 45 st. C, dlatego że nie było nawet lekkiego wietrzyku. Było jak w szklarni – opowiada hrubieszowianka. – A jesiennie w Japonii zaczyna się robić dopiero w połowie października – dodaje Paula Pirogowicz.

Niektórym Japonia nierozerwalnie kojarzy się także z trzęsieniami ziemi.

– Gdy leciałyśmy do Japonii, też trochę się bałyśmy trzęsienia ziemi. Ściągnęłyśmy sobie aplikacje, które miały nas ostrzegać ewentualnie przed jakimś kataklizmem. Parę tygodni przed naszym wylotem japoński rząd czy jakaś tamtejsza organizacja ogłosiła, że w przeciągu iluś tam lat w Japonii na pewno się wydarzy ogromne trzęsienie ziemi. Z tym, że nie wiadomo kiedy dokładnie. To może być jutro, a może za 20 lat, ale na pewno będzie – opowiada hrubieszowianka.

Jak wyglądała komunikacja z Japończykami?

– Japończycy nie lubią mówić po angielsku. Gdy próbowałam do nich mówić w tym języku, jakoś tego nie podchwytywali i wciąż mówili po japońsku. Angielski to jest dla nich zupełnie inny język, inny alfabet. Na przykład w sklepach sprzedawcy nie umieli rozmawiać po angielsku. Przez 2 tygodnie tylko jeden sprzedawca zagadał do mnie po angielsku. A codziennie robiłyśmy zakupy w kombi, takich jak nasza Żabka. To mały sklepik, w którym można kupić wszystko – tłumaczy Paula Pirogowicz.

Dalsza część artykułu pod zdjęciem.

Wspólne zdjęcie na terenie kompleksu świątynnego. Fot. Anna Zadora

Jaki obraz Japonii przywiozła do Hrubieszowa?

– Japonia jest bardzo kolorowym krajem, pełnym różnych kontrastów, a jednocześnie bardzo dobrze zorganizowanym. Wszędzie jest bardzo czysto, a co ciekawe, na chodnikach przy ulicach nie ma koszy na śmieci. Kiedyś był tam zamach terrorystyczny, ktoś włożył do kosza bombę, dlatego Japończycy pozbyli się koszy na śmieci. Każdy chodzi ze swoimi śmieciami w jakimś woreczku, ale wszędzie jest naprawdę bardzo, bardzo czysto – opowiada Paula Pirogowicz.

Zwykle podróże do egzotycznych krajów kojarzą się z perturbacjami zdrowotnymi po jedzeniu.

– Wydawałoby się, że po wyjeździe do takiego dalekiego kraju można mieć problemy żołądkowe, a tam człowiek czuje czysto i lekko po ich jedzeniu. Nie dziwię się, że oni tak długo żyją. No, jedzą dietetycznie. Jedna z potraw mnie zaskoczyła, jeśli dobrze pamiętam, to nazywa się tokoroten. Nie pamiętam, z czego jest zrobione, to jest coś w rodzaju zimnych klusek, makaronu na słodko, w formie zupki. Naprawdę bardzo mi smakowało. W życiu bym się nie spodziewała, że jakieś zimne kluski na słodko mogą mi smakować. Nasza znajoma z Japonii była ciekawa, jak to przyjmiemy, bo to się albo kocha, albo nienawidzi – tłumaczy hrubieszowianka. – Natomiast na pewno nie spróbuję już natto, to kiszone nasiona soi. Miały konsystencję jakiegoś gluta, a wyglądem przypominały – powiem szczerze – wymiociny – dorzuca Paula Pirogowicz.

Dzięki koleżance z Wadowic i jej studiom hrubieszowianka poznała kilkoro Japończyków.

PRZECZYTAJ: W Hrubieszowie są schrony, ale z czasów zimnowojennej komuny

Z Japonkami płynną polszczyzną

– Co ciekawe, rozmawiałam z nimi po polsku, są absolwentkami polonistyki. Płynnie mówią w naszym języku. Jedna z Japonek studiowała na Uniwersytecie Jagiellońskim. Chyba nawet robiła doktorat z polskiego – dodaje Paula Pirogowicz.

– Rzeczywiście otrzymaliśmy od nich spore wsparcie. Dobrze było mieć w Japonii znajomych, którzy doradzą, gdzie podróżować, podpowiedzą, jakimi środkami transportu się przemieszczać oraz jakie miejsca najlepiej odwiedzić w danym mieście. Na przykład jedna znajoma ze swoim mężem Polakiem zaproponowali nam nocleg w Tokio. Tam zaczynałyśmy i kończyłyśmy naszą japońską wyprawę – mówi Anna Zadora.

Okazało się, że jest takie małe miasteczko nad jeziorem, niecała godzina drogi od centrum Kioto. Plaża wyglądała wystarczająco atrakcyjnie. Po drodze wspaniałe widoki – przejście od wielkiego, wielowiekowego miasta przez powoli przetaczające się krajobrazy do coraz mniejszych zabudowań typu wiejskiego. Pojawiły się rozległe zielone pola, zazielenione wzgórza, a wszystko było bajecznie piękne.

– A kiedy wyszłyśmy z malutkiego przystanku, od razu słychać było japońskie świerszcze, takie gromadne cykanie. I do tego upalny, słoneczny dzień – opowiada Anna Zadora. – Prosto z tego małego dworca poszłyśmy nad pobliskie jezioro, a w nim fantastycznie czysta lazurowa woda, a wokoło krajobraz w stylu hawajskim. Dla mnie region Okinawy bardzo przypomina wyglądem właśnie Hawaje. Zresztą w Japonii przeżyłyśmy bardzo wiele chwil, gdy czułam się, jakbym była w środku jakiejś pięknie napisanej powieści albo w środku jakiegoś pięknego wiersza – zapewnia Anna Zadora.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Kronika Tygodnia

Chcesz częściej widzieć nasze newsy?

Dodaj Kronikę Tygodnia do preferowanych źródeł w Google i bądź bliżej najważniejszych spraw z regionu.

Reklama
Lokal usługowy z dużą działką w Mirczu Cena: 110000 PLN WYJĄTKOWA OKAZJA! Lokal z historią i potężnym potencjałem w samym centrum!Na sprzedaż wyjątkowa nieruchomość o niepowtarzalnym klimacie – dawny areszt gminny, zaadaptowany na lokal fryzjerski / usługowy, położony na dużej, przestronnej działce w ścisłym centrum miasta.Kluczowe parametry nieruchomości:Powierzchnia lokalu: 49 m2 (stylowy budynek drewniany)Powierzchnia działki: 16 arów (1600 m2)Lokalizacja: Sam centrum miasta – naprzeciwko Biblioteki MiejskiejCena: 110 000 złDlaczego warto?Unikalny klimat: Drewniany budynek z niezwykłą historią (dawny areszt) idealnie nadaje się na kontynuację działalności fryzjerskiej/kosmetycznej, klimatyczną kawiarnię, biuro lub pracownię artystyczną.Doskonała lokalizacja: Ścisłe centrum generuje duży ruch pieszych i samochodowy, co zapewnia świetną widoczność dla Twojego biznesu.Ogromny potencjał inwestycyjny: Działka o powierzchni 16 arów w takiej lokalizacji to prawdziwa rzadkość! Możesz tu:Postawić nowy dom mieszkalny,Wybudować nowoczesny budynek usługowo-handlowy,Rozbudować istniejący lokal lub zaaranżować duży parking dla klientów. Niewiarygodna okazja cenowa: 16 arów w centrum z gotowym budynkiem za jedyne 110 000 zł!Nie przegap tej szansy – taka oferta się nie powtórzy!Zainteresowane osoby zapraszam do kontaktu telefonicznego pod numerem: Kontakt:  723 771 539   Monika Hart Na sprzedaż: Mieszkanie 53 m² z budynkiem gospodarczym i działką 5 arów | Hulcze (gm. Dołhobyczów)Na sprzedaż komfortowe, 2-pokojowe mieszkanie o powierzchni 53 m², zlokalizowane w spokojnej miejscowości Hulcze (gmina Dołhobyczów). Nieruchomość jest gotowa do zamieszkania od zaraz – nie wymaga nakładów finansowych na start! Najważniejsze informacje:Powierzchnia mieszkania: 53 m²Układ pomieszczeń: 2 niezależne pokoje, osobna jasna kuchnia, łazienka, przedpokójStan: Gotowe do zamieszkania (czyste, zadbane)Ogrzewanie: Własne – na węgiel i drewno (niskie koszty utrzymania)Dodatkowo w cenie:Budynek gospodarczy (idealny na warsztat, garaż lub schowek)Działka 5 arów (500 m²) – świetna przestrzeń na własny ogródek, warzywnik czy strefę relaksu Dlaczego warto?Cisza, spokój i własny kawałek ziemi! To idealna propozycja dla osób szukających niedrogiego w utrzymaniu mieszkania z korzyściami, jakie daje własny dom (ogródek + budynek gospodarczy). Niezależny układ pomieszczeń oraz osobna kuchnia zapewniają wygodę zarówno dla rodziny, jak i dla pary czy seniorów.Zainteresowane osoby zapraszam do kontaktu telefonicznego i obejrzenia nieruchomości na żywo Lokalizacja: Hulcze, gm. DołhobyczówCena: 80 000 PLN (do negocjacji) Monika Hart723 771 [email protected]ółnoc Biuro Nieruchomości Zamośćul. Żeromskiego 3Bezpłatnie pomagamy w formalnościach związanych z uzyskaniem kredytu na zakup nieruchomości. Nasz doradca kredytowy bezpłatnie sprawdzi Twoją zdolność kredytową i przedstawi najlepsze oferty z ponad 10 banków.Posiadasz podobną nieruchomość? Skorzystaj z bezpłatnej konsultacji – odpowiemy na pytania dotyczące ceny, procesu sprzedaży oraz możliwości poprawy atrakcyjności oferty.Oferujemy również:•⁠ ⁠Pośrednictwo w kupnie, sprzedaży oraz najmie nieruchomości.•⁠ ⁠Pomoc w sprzedaży nieruchomości o skomplikowanej sytuacji prawnej.•⁠ ⁠Rzetelne oceny wartości nieruchomości.•⁠ ⁠Uzyskanie świadectwa energetycznego.Nie zwlekaj, zadzwoń już teraz!    Data dodania ogłoszenia: 30.07.2026 Lokal usługowy z dużą działką w Mirczu
Tanie mieszkanie w Hulczu, gm. Dołhobyczów Cena: 80000 PLN  Na sprzedaż: Mieszkanie 53 m² z budynkiem gospodarczym i działką 5 arów | Hulcze (gm. Dołhobyczów)Na sprzedaż komfortowe, 2-pokojowe mieszkanie o powierzchni 53 m², zlokalizowane w spokojnej miejscowości Hulcze (gmina Dołhobyczów). Nieruchomość jest gotowa do zamieszkania od zaraz – nie wymaga nakładów finansowych na start! Najważniejsze informacje:Powierzchnia mieszkania: 53 m²Układ pomieszczeń: 2 niezależne pokoje, osobna jasna kuchnia, łazienka, przedpokójStan: Gotowe do zamieszkania (czyste, zadbane)Ogrzewanie: Własne – na węgiel i drewno (niskie koszty utrzymania)Dodatkowo w cenie:Budynek gospodarczy (idealny na warsztat, garaż lub schowek)Działka 5 arów (500 m²) – świetna przestrzeń na własny ogródek, warzywnik czy strefę relaksu Dlaczego warto?Cisza, spokój i własny kawałek ziemi! To idealna propozycja dla osób szukających niedrogiego w utrzymaniu mieszkania z korzyściami, jakie daje własny dom (ogródek + budynek gospodarczy). Niezależny układ pomieszczeń oraz osobna kuchnia zapewniają wygodę zarówno dla rodziny, jak i dla pary czy seniorów.Zainteresowane osoby zapraszam do kontaktu telefonicznego i obejrzenia nieruchomości na żywo! Lokalizacja: Hulcze, gm. DołhobyczówCena: 80 000 PLN (do negocjacji)Monika Hart723 771 [email protected]ółnoc Biuro Nieruchomości Zamośćul. Żeromskiego 3Bezpłatnie pomagamy w formalnościach związanych z uzyskaniem kredytu na zakup nieruchomości. Nasz doradca kredytowy bezpłatnie sprawdzi Twoją zdolność kredytową i przedstawi najlepsze oferty z ponad 10 banków.Posiadasz podobną nieruchomość? Skorzystaj z bezpłatnej konsultacji – odpowiemy na pytania dotyczące ceny, procesu sprzedaży oraz możliwości poprawy atrakcyjności oferty.Oferujemy również:•⁠ ⁠Pośrednictwo w kupnie, sprzedaży oraz najmie nieruchomości.•⁠ ⁠Pomoc w sprzedaży nieruchomości o skomplikowanej sytuacji prawnej.•⁠ ⁠Rzetelne oceny wartości nieruchomości.•⁠ ⁠Uzyskanie świadectwa energetycznego.Nie zwlekaj, zadzwoń już teraz!   Data dodania ogłoszenia: 30.07.2026 Tanie mieszkanie w Hulczu, gm. Dołhobyczów
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama Baner reklamowy B1 firmy WORK CENTRE
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Zaniepokojony Treść komentarza: niech ktoś zainteresuje się bardziej tym ośrodkiem, inne dzieci korzystające z tej samej formy wypoczynku również skarżyły się na bóle brzucha i biegunki, może w tym przypadku upał dołożył swoje. Menu przygotowywane dla młodych sportowców również pozostawia wiele do życzenia - czy podstawą posiłków dla sportowców są: kiełbasa z grilla i bigos???? Data dodania komentarza: 6.08.2026, 07:48 Źródło komentarza: 16 dzieci w nocy zabrano do szpitali. Zbiorowe zatrucie na obozie piłkarskim pod Tomaszowem Autor komentarza: prącisław Treść komentarza: przypadkowo zostanie trafiony przez naszą obronę, bardzo ciekawa teza. Data dodania komentarza: 5.08.2026, 20:56 Źródło komentarza: O krok od zestrzelenia myśliwca sojusznika. Kulisy nocnego incydentu na Lubelszczyźnie Autor komentarza: Brukarz Treść komentarza: Dziwne że za betonoze ktoś brał pieniądze za plany zagospodarowania a teraz to pewnie odkręca i zbiers medalr Data dodania komentarza: 5.08.2026, 18:57 Źródło komentarza: Gdzie najlepiej radzą sobie z betonozą? Porównaliśmy miasta wschodniej Lubelszczyzny Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Kto odpowiada za niedopełnienie obowiązkòw? Data dodania komentarza: 5.08.2026, 10:26 Źródło komentarza: Syreny wyły, telefony milczały, gdy w gminie Turobin spadał pocisk. Procedury do poprawki Autor komentarza: Brawo Treść komentarza: Jeden wielki bajer dla FRAJERÓW bo rok wyborczy PDT czyli propaganda dla tumanów hahaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa Data dodania komentarza: 5.08.2026, 09:59 Źródło komentarza: Dwie podwyżki w 2027 roku. ZUS i płaca minimalna zmienią portfele milionów Polaków Autor komentarza: Propaganda Treść komentarza: W powiecie tomaszowskim, kilkanaście kilometrów od granicy z Ukrainą, dyżurny nie zdążył dojechać do radiostacji. Urządzenie stoi w budynku starostwa, a pracownik czuwał z domu. Data dodania komentarza: 5.08.2026, 08:17 Źródło komentarza: Rosyjska propaganda ruszyła po rakiecie w Tarnawie-Kolonii. Sztab WP ostrzega
Reklama
Reklama
Reklama