Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 5 sierpnia 2026 02:24
Reklama
Reklama

Futbolówka z włosia i starej pończochy

Urodził się we Włodzimierzu Wołyńskim, ale musiał stamtąd uciekać. Trafił do Zamościa, gdzie stał się jednym z prekursorów m.in. powojennego tenisa stołowego. Antoniemu Skórzewskiemu serca do sportu nigdy nie brakowało. Zgodził się powspominać o swoich wojennych dziejach i nietuzinkowej, sportowej pasji.
Futbolówka z włosia i starej pończochy

To także niezwykła opowieść o wojennej tragedii Wołyniaków, tułaczce, zamojskiej interwencji Bolesława Bieruta w I Liceum Ogólnokształcącym, podwórkowej grze piłką z włosia, sierści i starej pończochy oraz m.in. rekreacyjnym ogródku jordanowskim, który powstał na starym, żydowskim cmentarzu. 
 
Ciemne chmury na horyzoncie
– Od czego zacząć? Mój ojciec przyszedł na świat w podzamojskim Bondyrzu. Jeszcze w latach 20. ub. wieku wyjechał do Włodzimierza Wołyńskiego. W tym mieście ożenił się z Ludwiką. Tam na świat przyszły ich dzieci: w 1928 r. moja najstarsza siostra Regina, potem Teresa, Jurek, Bogumiła i ja – wspomina Antoni Skórzewski z Zamościa. – W sumie była nas pokaźna, sympatyczna gromadka. Dobrze nam się przed ostatnią wojną żyło.  

Pan Antoni urodził się 18 października 1938 r. Jego ojciec (także miał ma imię Antoni) pracował wówczas we włodzimierskim tartaku. Grał także na akordeonie (guzikowym) w miejscowej orkiestrze. Był ponoć osobą atrakcyjną towarzysko, człowiekiem kulturalnym, zaradnym i powszechnie lubianym. 

– Do naszego domu często przychodzili sąsiedzi. Byli to Polacy, ale także ukraińscy sąsiedzi, którzy żyli z nami w zgodzie. Szanowaliśmy się. We Włodzimierzu Wołyńskim mieszkali też Żydzi, ale ojciec jakoś nie miał o nich dobrego zdania... – opowiada Antoni Skórzewski. – Mieszkaliśmy wówczas w drewnianym domu przy ul. Młyńskiej. W jakich warunkach? Ojcu udało się przed wojną wykończyć tylko połowę tego budynku, ale to nam nie przeszkadzało. Mieliśmy także piękny sad za domem, krowę, króliki. Pamiętam też jak bawiliśmy się z innymi chłopcami na ulicach miasta w wojnę, biegaliśmy, strzelaliśmy z procy. 

To były jednak ostatnie chwile spokoju. Bo ciemne chmury gromadziły się już nad głowami polskich mieszkańców tego sąsiadującego z Zamojszczyzną skrawka dawnej Rzeczpospolitej (Włodzimierz Wołyński znajduje się zaledwie ok. 15 km od dzisiejszej, granicy polsko-ukraińskiej). Była to ziemia bliska mieszkańcom Zamojszczyzny, wręcz dla nich swojska.  

Powiat włodzimierski zajmował przed ostatnią wojną południowo-zachodnią część województwa wołyńskiego (od zachodu graniczył z pow. hrubieszowskim). Mieszkało tam w sumie ponad 150 tys. osób. Ponad 58,6 proc. była to ludność pochodzenia ukraińskiego, Polacy stanowili 26,7 proc., a reszta to byli Żydzi i Czesi (dane podajemy za portalem www.nawolyniu.pl). 

W powiecie istniały dwa miasta: Uściług oraz Włodzimierz Wołyński. Co ciekawe, w tym ostatnim grodzie skład ludności wyglądał inaczej niż w samym powiecie. Większość stanowili tutaj Polacy (43 proc. ludności) i Żydzi (39 proc.). Ukraińców natomiast mieszkało tam zaledwie ok. 15 proc. 

W sumie, w 1937 r. miasto liczyło 29,6 tys. mieszkańców.
 
Oddajcie generała!
Włodzimierz Wołyński leży nad rzeką Ług, która stanowi prawy dopływ Bugu. Miasto powstało w X w. i było wówczas stolicą Księstwa Włodzimierskiego. Jeszcze w 1160 r. wybudowano tam okazały sobór Zaśnięcia Matki Bożej, a potem aż sześć klasztorów prawosławnych. Można tam było oglądać m.in. XVIII-wieczny kościół ojców Jezuitów pw. Rozesłania Apostołów. 

Miasto przechodziło z rąk do rąk. Ostatni raz te ziemie wchodziły w skład Rzeczpospolitej w latach 1919-1939. Założono tam wówczas m.in. Szkołę Podchorążych Rezerwy Artylerii, a w dawnych rosyjskich koszarach swoją siedzibę znalazł 27 pułk Artylerii Lekkiej (we wrześniu 1939 r. służył w nim dziadek autora artykułu). 

W 1939 r. Włodzimierz Wołyński zajęły wojska sowieckie, a w czerwcu 1941 r. – hitlerowcy. Antoni Skórzewski tak to wspomina: – Do naszego sadu przyszli Niemcy... Zapamiętałem to wydarzenie, bo było niecodzienne. Jeden z Niemców zapytał mojego starszego brata, czy chce postrzelać z jego pistoletu. Podał go nawet bratu i on chyba raz z niego huknął... Wręczył go także mnie do ręki. Pistolet miał swój ciężar. Byłem mały i nie mogłem go utrzymać. Ręka opadła mi razem z bronią. To mi także utkwiło w pamięci...

W tym czasie zaczęły się we Włodzimierzu Wołyńskim represje na niespotykaną skalę. "W mieście pojawili się Ukraińcy w niemieckich mundurach, którzy po przeszkoleniu w Rzeszy przybyli wraz z Niemcami do miasta" – czytamy w książce Władysława i Ewy Siemaszko pt. "Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945". "Miejskie urzędy zostały obsadzone przez Ukraińców. Burmistrzem miasta został wróg Polaków, nacjonalista ukraiński Stepan Czernyszew, już od samego początku jawnie wypowiadający groźby pod adresem Polaków". 

Gestapo miało też ukraińskich konfidentów, którzy szpiegowali Polaków. Najgroźniejszym z nich był niejaki Kowalskyj. Okupanci organizowali też na ulicach łapanki. 
– Zgarniali wtedy z ulic wszystkich, kogo popadło: młodych i starych. Pewnego razu partyzanci pojmali jakiegoś niemieckiego generała. W ramach represji za ten czyn do miejscowego więzienia trafiło wiele osób. Aresztowano także mojego ojca. Chodziłem z mamą tych ludzi oglądać, bo więźniowie przebywali m.in. na takim dużym, więziennym placu – opowiada Antoni Skórzewski. – Nie wiadomo, co było robić. Kobiety poleciały jednak do księdza i on zapewne prowadził negocjacje z Niemcami. W końcu partyzanci wypuścili tego generała, a okupanci uwolnili aresztowanych, w tym mojego ojca. Nie umiem jednak dokładnie powiedzieć kiedy to wszystko się dokładnie wydarzyło. 

We Włodzimierzu Wołyńskim Niemcy utworzyli dwa getta. Ogrodzono je drutem kolczastym i zapędzono tam Żydów z całej okolicy. Pilnowali ich ukraińscy policjanci. 1 września 1942 r. hitlerowcy rozpoczęli kilkudniową akcję likwidacji miejscowych gett. Blisko 15 tys. Żydów z Włodzimierza Wołyńskiego i okolic rozstrzelano w miejscowości Piatydnie (5 km od dzisiejszej granicy z pow. hrubieszowskim). 

Potem przyszły również inne, krwawe represje i bandyckie napady (głównie ze strony Ukraińców). Ich ofiarami byli miejscowi Polacy, głównie ci z włodzimierskich przedmieść. Bez powodu zabito wówczas m.in. Karolinę Adamczuk, Wacława Reszutko, Józefa Juliana Lipińskiego, Katarzynę Jaz, Teklę Wiadro oraz ponad stu innych, naszych rodaków. 

Ucieczka z Wołynia 
Podczas tzw. rzezi wołyńskiej (po 11 lipca 1943 r.) dokonywanej przez oddziały UPA na polskich obywatelach Wołynia, Włodzimierz Wołyński stał się schronieniem dla uciekinierów.  

"Ludzie nie pomieścili się w polskich domach i kwaterowali wszędzie – na ulicach i placach, w kościołach, kinie" – czytamy dalej w książce Władysława i Ewy Siemaszko. "Niektóre rodziny schroniły się w zdewastowanych, pożydowskich domach. Powstały kłopoty aprowizacyjne, nie było czym karmić inwentarza, który niektórzy przywiedli ze sobą. Rzesza uchodźców cierpiała głód. W szpitalu było wielu ciężko rannych Polaków". 

A mogło być jeszcze gorzej. Wieści o straszliwych, ukraińskich mordach Polaków elektryzowały mieszkańców Włodzimierza Wołyńskiego. 
– Mojego ojca ostrzegano przed tym, że w mieście źle się zaczyna dziać, że powinniśmy uciekać. Mówili mu o tym m.in. ukraińscy sąsiedzi. We Włodzimierzu było zresztą coraz bardziej niebezpiecznie – opowiada pan Antoni. – Pewnego wieczoru zobaczyłem w oknie łunę. Okazało się, że ktoś podpalił miejscowy tartak. Ten widok pozostał w mojej pamięci na bardzo długo...  
Ojciec pana Antoniego myślał, że rodzinę będzie można ukryć. Wybudował przy domu aż trzy zamaskowane "schrony", czyli rodzaje kryjówek (jedną dla inwentarza), w którym Skórzewscy planowali przeczekać niebezpieczeństwo. Potem jednak zmienił zdanie. Postanowił wraz z bliskimi uciekać z miasta. Decyzja zapadła szybko. 

– Ojciec krowę zamienił z kimś na konia, kupił też niewielki wóz na niskich kołach. Mama spakowała trochę tobołków i rodzina ruszyła na zachód. Wzięliśmy też kozę, a za nami biegł pies. Tak ruszyliśmy do Zamościa, bo tam mieszkała Maria Kurantowicz, siostra ojca – wspomina Antoni Skórzewscy. – Podróż się powiodła, chociaż długo staliśmy w Zosinie. Schronienie znaleźliśmy w przybudówce jednego z domów przy zamojskiej ul. Kilińskiego. Potem trafiliśmy do Kalinowic, do rodziny Gwiazdowskich, bo u tych ludzi ojciec znalazł pracę. W olejarni. 

Rodzina najpierw spała w wilgotnym budynku gospodarczym (w fatalnych warunkach). Po pewnym czasie gospodarz z Kalinowic odstąpił im na jakiś czas część swojego domu. To nie był jednak koniec tułaczki. Bo rodzina Skórzewskich po pewnym czasie otrzymała przydział na kwaterunek w jednym z domów przy ul. Powiatowej 66 w Zamościu. To był już koniec 1946 r. 

– Zacząłem uczęszczać wówczas do zamojskiej Szkoły Podstawowej nr 3. Wtedy zaczęła się też moja przygoda ze sportem. Początki były skromne. Robiliśmy z krowiego włosia i różnej sierści takie zbitki, które wkładano do pończochy i obszywano jakimiś gałgankami szmat. To były nasze prymitywne futbolówki, które jednak dało się z powodzeniem kopać! – opowiada ze śmiechem Antoni Skórzewski. – Na naszym podwórku przy ul. Powiatowej organizowaliśmy mecze, na które przychodzili nawet chłopcy z innych dzielnic Zamościa. Graliśmy też w hacle (lub hacele – były to elementy podków końskich – przyp. red.). Dobrze to wszystko pamiętam.  

Była to gra zręcznościowa. Na czym polegała? Jej uczestnicy podrzucali do góry hacele (czasami mogły to być także kamyki), które wcześniej układali na swoich dłoniach. Łapano je następnie na wiele, wymyślnych sposobów (po jednym lub kilka na raz), jednocześnie podnosząc inne hacele z podłoża. Za to można było zdobywać punkty. 
Wygrywali gracze obdarzeni zręcznością, spostrzegawczością i refleksem. Nie zawsze było to bezpieczne. Czasami hacele miały ostre krawędzie i można się było nimi poranić.  

Więcej na ten temat w papierowym i e-wydaniu Kroniki Tygodnia. 



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Kronika Tygodnia

Chcesz częściej widzieć nasze newsy?

Dodaj Kronikę Tygodnia do preferowanych źródeł w Google i bądź bliżej najważniejszych spraw z regionu.

Reklama
5-pokojowy dom z zabudowaniami gosp. w Rogalinie! Cena: 510000 PLN Na sprzedaż dom z dużą działką i zabudowaniami gospodarczymi – Rogalin, gm. HorodłoNa sprzedaż dom wolnostojący o powierzchni około 150 m², położony na działce o powierzchni 5071 m² (0,507 ha). W skład nieruchomości wchodzi dom mieszkalny oraz liczne budynki gospodarcze o łącznej powierzchni blisko 425 m², które stwarzają doskonałe warunki do prowadzenia działalności gospodarczej, warsztatu, magazynu lub gospodarstwa rolnego.To atrakcyjna propozycja dla osób poszukujących przestrzeni, prywatności oraz nieruchomości z dużym potencjałem, którą można dostosować do własnych potrzeb.Charakterystyka nieruchomościRogalin, gmina Horodło, powiat hrubieszowskipowierzchnia działki: 5071 m² (0,507 ha)powierzchnia domu: około 150 m²kształt działki: prostokątukształtowanie terenu: lekko pochyłeDziałkapowierzchnia 0,507 ha,częściowo ogrodzona,bezpośredni wjazd z asfaltowej drogi wojewódzkiej,wewnętrzny dojazd po utwardzonej nawierzchni,rozległy ogród z licznymi ozdobnymi drzewami i krzewami, które zapewniają prywatność oraz skutecznie oddzielają dom od drogi,duża ilość wolnej przestrzeni umożliwia swobodne zagospodarowanie terenu lub rozbudowę istniejącej zabudowy.DomDom o konstrukcji murowanej, w pełni podpiwniczony, kryty blachą. Wyposażony jest w okna PCV oraz drewniane. Parter:dwa przestronne pokoje,kuchnia z kaflowym piecem kuchennym,łazienka z prysznicem,,korytarz z zejściem do piwnicy i wejściem na piętro,wejście do domu z rozległego, oszklonego tarasu.Piętro:trzy ustawne i jasne pokoje,toaleta,korytarz z wejściem na strych.Piwnica:kotłownia,pomieszczenia gospodarcze,garaż z bramą wyjazdową.Zabudowania gospodarczeGaraż o powierzchni około 50 m², murowany, kryty eternitem. Posiada betonową posadzkę, doprowadzone media oraz drewnianą bramę. Budynek utrzymany jest w dobrym stanie technicznym.Wysoki budynek gospodarczy o powierzchni około 160 m², murowany, kryty eternitem. Wyposażony w trzy drewniane bramy wjazdowe, idealny na magazyn, warsztat lub działalność gospodarczą.Murowany budynek gospodarczy o powierzchni około 115 m², niepodpiwniczony, z dachem krytym eternitem.Budynek gospodarczy lekkiej konstrukcji o powierzchni około 100 m², niepodpiwniczony, z dachem krytym eternitem.Wszystkie budynki gospodarcze utrzymane są w dobrym stanie technicznym i mogą zostać wykorzystane niemal od razu po zakupie – zarówno do celów prywatnych, jak i prowadzenia działalności gospodarczej.Mediaenergia elektryczna (siła),wodociąg,kanalizacja,światłowód,centralne ogrzewanie.Lokalizacjaspokojna okolica z zabudową jednorodzinną i gospodarstwami rolnymi,bezpośredni dojazd asfaltową drogą wojewódzką zapewniający komfort podróżowania przez cały rok,kościół – około 2 km,szkoła podstawowa i przedszkole – około 2 km,sklepy, poczta i przychodnia zdrowia – około 2,5 km,Hrubieszów – 15 km, Zamość – 57 km, przejście graniczne w Zosinie – 15 km.Najbliższa miejscowość Strzyżów zapewnia dostęp do pełnej infrastruktury, w tym szkoły, przedszkola, przychodni zdrowia, banku, kościoła oraz sklepów. W pobliżu znajduje się również placówka Straży Granicznej, będąca jednym z większych lokalnych pracodawców.Dla kogo?Nieruchomość doskonale sprawdzi się dla rodziny poszukującej przestronnego domu z dużą działką, jak również dla osób planujących prowadzenie działalności gospodarczej. Istniejące zabudowania stwarzają szerokie możliwości wykorzystania – od warsztatu i magazynu, po usługi, produkcję czy niewielkie gospodarstwo.Dom daje możliwość dostosowania wnętrz do współczesnych standardów i indywidualnych potrzeb przyszłych właścicieli, a duża działka zapewnia swobodę zagospodarowania oraz komfort codziennego życia.Dodatkowym atutem jest możliwość zakupu łąk położonych w bezpośrednim sąsiedztwie nieruchomości – w atrakcyjnej cenie. To świetna propozycja dla osób planujących powiększenie gospodarstwa, hodowlę zwierząt lub inwestycję w dodatkowy grunt.Serdecznie zapraszam na prezentację!Justyna ŁagodaDoradca ds. nieruchomościtel. 665 750 080e-mail: [email protected]ółnoc Nieruchomości ZamośćBezpłatnie pomagamy w formalnościach związanych z uzyskaniem kredytu na zakup nieruchomości. Nasz doradca kredytowy bezpłatnie sprawdzi Twoją zdolność kredytową i przedstawi najlepsze oferty z ponad 10 banków.Posiadasz podobną nieruchomość? Skorzystaj z bezpłatnej konsultacji – odpowiemy na pytania dotyczące ceny, procesu sprzedaży oraz możliwości poprawy atrakcyjności oferty Oferujemy również:•⁠  ⁠Pośrednictwo w kupnie, sprzedaży oraz najmie nieruchomości.•⁠  ⁠Pomoc w sprzedaży nieruchomości o skomplikowanej sytuacji prawnej.•⁠  ⁠Rzetelne oceny wartości nieruchomości.•  Uzyskanie świadectwa energetycznego.    Data dodania ogłoszenia: 28.07.2026 5-pokojowy dom z zabudowaniami gosp. w Rogalinie!
Działka budowlana + 3 działki | Pakiet Cena: 124000 PLN Na sprzedaż atrakcyjny pakiet czterech działek położonych w miejscowościach Wieprzów Tarnawacki i Wieprzów Ordynacki, w gminie Tarnawatka. To propozycja dla osób planujących budowę domu, prowadzenie gospodarstwa lub poszukujących gruntu jako długoterminowej inwestycji.Największy atut ofertyDziałka nr 313/2 – budowlana o powierzchni 2454 m², położona w Wieprzowie Tarnawackim.✔ objęta Miejscowym Planem Zagospodarowania Przestrzennego,✔ media dostępne w drodze,✔ dogodny dojazd,✔ spokojna, zielona okolica sprzyjająca budowie domu.To idealne miejsce dla osób, które chcą rozpocząć budowę bez konieczności oczekiwania na wydanie warunków zabudowy.W skład pakietu wchodzą również:-działka nr 412 – grunt rolny o powierzchni 0,58 ha (klasy RIIIa, RIIIb, RIVa i RIVb),-działka nr 429 – las o powierzchni 0,18 ha (Ls IV),-działka nr 279 – las o powierzchni 0,74 ha (Ls IV). Położona naprzeciwko stacji ORLEN, bezpośrednio przy drodze wojewódzkiej nr 850. Jej doskonała ekspozycja i łatwy dojazd wyróżniają ją na tle typowych gruntów leśnych, zwiększając atrakcyjność całego pakietu.Zakup całego pakietu daje wiele możliwości – od budowy własnego domu, poprzez prowadzenie działalności rolniczej, aż po inwestycję w grunty leśne.Dlaczego warto?-działka budowlana z obowiązującym MPZP,-media w drodze,-zróżnicowany pakiet nieruchomości,-spokojna lokalizacja z dobrym dojazdem do Tomaszowa Lubelskiego i Zamościa,-możliwość zakupu całego pakietu w atrakcyjnej cenie,-doskonała propozycja zarówno dla inwestora, jak i osób planujących budowę oraz zakup dodatkowych gruntów.***Ważna informacja***Cena 124 000 zł dotyczy działki budowlanej nr 313/2 o powierzchni 2454 m² i została wskazana jako cena wywoławcza.Właściciele preferują jednak sprzedaż całego pakietu czterech działek, w skład którego wchodzą:-działka nr 313/2 – budowlana, 0,25 ha,-działka nr 412 – grunt rolny, 0,58 ha,-działka nr 429 – las, 0,18 ha,-działka nr 279 – las, 0,74 ha.Łączna powierzchnia oferowanych nieruchomości wynosi 1,7494 ha.Dla osoby zainteresowanej zakupem całości właściciele są gotowi zaproponować atrakcyjną cenę. To doskonała okazja dla inwestora lub osoby poszukującej większego areału z możliwością budowy domu oraz posiadania gruntów rolnych i leśnych w jednej lokalizacji.Zapraszam do kontaktu w celu uzyskania szczegółowych informacji oraz umówienia prezentacji całej nieruchomości.Bezpłatnie pomagamy w formalnościach związanych z uzyskaniem kredytu na zakup nieruchomości. Nasz doradca kredytowy bezpłatnie sprawdzi Twoją zdolność kredytową i przedstawi najlepsze oferty z ponad 10 banków.Posiadasz podobną nieruchomość? Skorzystaj z bezpłatnej konsultacji – odpowiemy na pytania dotyczące ceny, procesu sprzedaży oraz możliwości poprawy atrakcyjności oferty.Oferujemy również:•⁠ ⁠Pośrednictwo w kupnie, sprzedaży oraz najmie nieruchomości.•⁠ ⁠Pomoc w sprzedaży nieruchomości o skomplikowanej sytuacji prawnej.•⁠ ⁠Rzetelne oceny wartości nieruchomości.•⁠ ⁠Uzyskanie świadectwa energetycznego.Nie zwlekaj, zadzwoń już teraz!Monika SosnaTelefon: 665-752-210E-mail: [email protected]ółnoc Biuro Nieruchomości Ul. Żeromskiego 3, 22-400 Zamość Data dodania ogłoszenia: 28.07.2026 Działka budowlana + 3 działki | Pakiet
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Baner reklamowy B1 firmy WORK CENTRE
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: adhd2 Treść komentarza: Powiedzmy to otwarcie: Ukraińcy radzą sobie ze zwalczaniem celów powietrznych sto razy lepiej niż NATO, a zwłaszcza Polska. Za dużo "z boską pomocą", za wiele "drzwi od stodoły", a za mało konkretnych i szybkich decyzji. We wrześniu też strzelali Holendrzy... Data dodania komentarza: 4.08.2026, 14:46 Źródło komentarza: O krok od zestrzelenia myśliwca sojusznika. Kulisy nocnego incydentu na Lubelszczyźnie Autor komentarza: MVMV Treść komentarza: Wydaje mi się, że to za mało. Data dodania komentarza: 4.08.2026, 12:03 Źródło komentarza: 31-latek namierzony i ukarany. Pędził 257 km/h na S17, nagraniem „pochwalił się” w Internecie Autor komentarza: Sołtys Tyrawy Treść komentarza: Co to za dwa czopki w granatowych marynarkach ? Czyżby przyszli kombajniści na szkoleniu ?! Ja bałbym się dać im kosy lub sierpy , proponuję stanowisko do młócenia sierpem , wyglądają na takich inteligentnych inaczej więc chyba sobie POradzą !!! Data dodania komentarza: 4.08.2026, 11:59 Źródło komentarza: Dziesięciometrowy krater i akcja na polu rzepaku! Po wybuchu pocisku w gminie Turobin Autor komentarza: Mieszkanka Treść komentarza: Dlaczego przez ok. 7 miesięcy nie przekazanie pieniędzy dla Marysi? Kiedy osoby odpowiedzialne złożą oświadczenie w tej sprawie? Kto odpowiada za opóźnienie w przekazu pieniędzy na ten szczytny cel? Data dodania komentarza: 4.08.2026, 11:56 Źródło komentarza: Sprawa szkolnej zbiórki trafiła do prokuratury. Co stało się z pieniędzmi? Autor komentarza: Z Treść komentarza: Brawo Policja!!! Data dodania komentarza: 4.08.2026, 11:53 Źródło komentarza: 31-latek namierzony i ukarany. Pędził 257 km/h na S17, nagraniem „pochwalił się” w Internecie Autor komentarza: ostrożnie Treść komentarza: no i styrta się już dopala", gorąco ,susza ,wystarczy iskra z traktora lub kombajna. Data dodania komentarza: 4.08.2026, 10:45 Źródło komentarza: Żniwa w ogniu. Cztery pożary na polach w powiecie zamojskim
Reklama
Reklama
Reklama