Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 1 lutego 2026 23:02
Przeczytaj!
Reklama Baner reklamowy firmy WODBET
Reklama

Mosty zwodzone... przeciwko Marysieńce

Była uważana za kobietę piękną, wpływową, energiczną i mającą niezwykłe poczucie elegancji i smaku. W Zamościu nie szczędzono jej jednak upokorzeń. Maria Kazimiera zwana "Marysieńką" była tutaj żoną potężnego magnata Jana "Sobiepana" Zamoyskiego i... kochanką hetmana oraz przyszłego króla.
Mosty zwodzone... przeciwko Marysieńce

Autor: Bogdan Nowak

"Współczuję Wmśći udrękom, ale i mnie jest bardzo niemiło, że un chłop gruby śpi na jednej ze mną poduszce (oddzielne sypialnie dla małżonków pojawiły się dopiero w następnej epoce – przyp. red.)" – pisała w jednym z listów Marysieńka do swojego kochanka, Jana Sobieskiego. 
Maria Kazimiera (zwana także Marysieńką) była córką Henryka margrabiego de la Grande d`Arquien, zubożałego szlachcica francuskiego. Urodziła się 20 czerwca 1641 r. w Nevers. Do Polski przybyła wraz z dworem Ludwiki Marii Gonzagi. Słynęła z niezwykłej urody. Podkreślano zwłaszcza piękną oprawę jej oczu. Na swoich portretach prezentowała także kształtne i ponętne piersi (ten element kobiecej urody zajmował znamienite miejsce w kulturze szlacheckiej, porównywany był do jabłuszek, żywych wabików, nocnych przewodników: podobały się też wąskie talie, rozłożyste biodra i tęgie uda).  
Wychwalano także inne, mniej na pierwszy rzut oka widoczne, cechy Marii Kazimiery: inteligencję, dobroć, miłosierdzie, które okazywała klasztorom i ubogim oraz pobożność i życzliwość dla zwykłych ludzi. Nie tylko to się podobało. Ta kobieta lubiła podobno spacery w czasie deszczu (dziś nazwalibyśmy je romantycznymi), taniec oraz grę w karty. 
Początkowo Maria Kazimiera mówiła niezbyt dobrze po polsku, ale z czasem radziła sobie z naszym językiem coraz lepiej (pod koniec życia podobno posługiwała się nim lepiej niż niejedna rodzima dama). To wszystko oczarowało Jana "Sobiepana" Zamoyskiego, III ordynata i właściciela Zamościa... 
"J. ośw. Patron po wysłuchaniu mszy św. i otrzymaniu błogosławieństwa od ks. dziekana wyjechał do Warszawy w celu poślubienia j. ośw. pani Marii Kazimiery Franciszki księżny d`Arquien. Niech mu Niebianie użyczą tego, czego pragnie w swych myślach i w sercu" – pisał 22 lutego 1658 r Bazyli Rudomicz, mieszkający w Zamościu XVII-wieczny kronikarz. A 3 marca notował: "Odprawiona została wotywa o Duchu Świętym w intencji szczęśliwego wjazdu do Warszawy j. ośw. naszego Patrona w celu zawarcia małżeństwa oraz za jego powrót pomyślny, fiat, fiat". 
Ślub Marii Kazimiery z "Sobiepanem" odbył się 3 marca 1658 r. Wesele natomiast zorganizowano na zamku królewskim w Warszawie, pod bezpośrednim patronatem pary królewskiej. 30 marca Maria Kazimiera uroczyście wjechała do Zamościa. 
"Ingres (chodzi o uroczyste objęcie władzy – przyp. red.) j. ośw. pana (Jana "Sobiepana" Zamoyskiego) wraz ze swoją małżonką j. ośw. (Marią Kazimierą) odbył się około piątej godziny wieczorem" – notował tego dnia Bazyli Rudomicz. "Wszyscy cieszą się z tego, spodziewając się pokrzepienia na duchu. Niech nam oboje żyją". 
Wybranka serca magnata właściwie była jeszcze dzieckiem. Jej los nie był godny pozazdroszczenia. "Miała zaledwie 17 lat, gdy została wydana za opoja, kobieciarza i syfilityka, jakim był o 15 lat od niej straszy, trzeci ordynat, Jan "Sobiepan Zamoyski" – pisze znakomity historyk, Adam Andrzej Witusik w książce "O Zamoyskich, Zamościu i Akademii Zamojskiej".  
Marysieńka musiała zmierzyć się z hulaszczymi upodobaniami męża. Nie tylko to było kłopotem. "Pan na Zamościu po pierwszych uniesieniach miłosnych i zarażeniu Marysieńki chorobą weneryczną (chodzi o kiłę – dop. autor), zaczął ją zaniedbywać i lekceważyć" – stwierdza w swojej książce Witusik. 
10 sierpnia 1660 r. Rudomicz w swoim diariuszu notował: "W czasie pobytu króla (Jana Kazimierza) w Zamościu, a raczej tuż po jego wyjeździe pan Ludwik znalazł w pokoju j. oś. Zamoyskiej (chodzi o Marię Kazimierę) opieczętowany list, zaadresowany do niej. Był to paszkwil, który ona przeczytała z najwyższym bólem (możemy się domyślać co w nim było napisane – dop. autor). Podobno ktoś już trzeci raz uczynił tę niegodziwość od czasu poślubienia jej przez j. ośw. Patrona". 

Więcej na ten temat w papierowym wydaniu Kroniki Tygodnia. 

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

cloe 20.09.2016 12:06
Świetna historia!

ReklamaBaner reklamowy - orange
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaBaner reklamowy B1 firmy WORK CENTRE
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: ZTreść komentarza: Nie dość, że sama strzela, to jeszcze sama się załadowuje. Albo bawili się chcąc sprawdzić, o co chodzi, albo ten który "zabezpieczał" materiał dowodowy, nie nie zgadł, że trzeba ją rozładować (o ile to broń samopowtarzalna) .Data dodania komentarza: 31.01.2026, 21:07Źródło komentarza: Najpierw postrzeliła dziecko, potem wystrzeliła na komendzieAutor komentarza: PytamTreść komentarza: To jak sama strzela czy coData dodania komentarza: 31.01.2026, 16:01Źródło komentarza: Najpierw postrzeliła dziecko, potem wystrzeliła na komendzieAutor komentarza: Z Lublina .Treść komentarza: Ostatnio w Niemcach byłem !Data dodania komentarza: 31.01.2026, 13:39Źródło komentarza: S17 w okolicach Tomaszowa płatna od 1 lutego. Więcej płatnych dróg w systemie e-TOLL [LISTA]Autor komentarza: mecenasTreść komentarza: Tylko tyle i jak głupio!co tu ma piernik do wiatraka? Uciekł na Węgry i słusznie !Dzisiaj w tym wymiarze ni esprawiedliwości siedziałby wiele miesiecy w areszcie bez wyroku i nawet aktu orkarzenai!Data dodania komentarza: 31.01.2026, 11:06Źródło komentarza: Stop bandytom drogowym. Nowe przepisy mają ich wyeliminować z ruchuAutor komentarza: pianaTreść komentarza: Boże, spuść nogę i kopnij w d..ę kolejno tych pieniaczy ,którzy mówią nie wiadomo w jakim języku.Data dodania komentarza: 31.01.2026, 10:25Źródło komentarza: Lubelska Policja w 2025 roku: 1. miejsce w kraju w wykrywalności bójek i kradzieży samochodówAutor komentarza: wyborcaTreść komentarza: ZOMO HAhaData dodania komentarza: 31.01.2026, 10:08Źródło komentarza: Rondziarze skutecznie polują na swoje ofiary i wyłudzają kasę
Reklama
Reklama
Reklama