Przypomnijmy: do groźnego zdarzenia doszło w czwartek 30 lipca około godziny 3:40, wtedy w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt, który ostatecznie spadł na polu miedzy Biłgorajem a Lublinem. Jak informuje polska armia, Rosjanie zareagowali niemal natychmiastowo.
"W czwartek w godzinach od 4 do 9 czasu polskiego rosyjski aparat propagandowy rozpoczął działania manipulacyjne związane z incydentem" — przekazał w oficjalnym komunikacie Sztab Generalny Wojska Polskiego.
CZYTAJ TEŻ: Syreny wyły, telefony milczały, gdy w gminie Turobin spadał pocisk. Procedury do poprawki
Eksperci z wojska wskazują, że Moskwa precyzyjnie wykorzystała pierwszą fazę incydentu — czas niepewności, braku pełnej identyfikacji obiektu oraz pojawiających się w przestrzeni publicznej pierwszych, niepotwierdzonych doniesień media-narracyjnych.
Rosyjskie kanały propagandowe oraz kontrolowane przez reżim media natychmiast zaczęły narzucać własne, fałszywe interpretacje zdarzenia. Wśród głównych przekazów znalazły się m.in.: obarczanie winą Kijowa – próby przekonania opinii publicznej, że rakieta pochodziła z terytorium Ukrainy, a także uderzanie w wizerunek i skuteczność polskiego systemu obrony powietrznej oraz próby dyskredytacji i podważenia profesjonalizmu polskich służb mundurowych. Antyukraińska narracja objawiała się ukazywaniem incydentu jako „rzekomego tragicznego skutku współpracy Polski z Ukrainą”.
CZYTAJ: Żniwa w ogniu. Cztery pożary na polach w powiecie zamojskim
Sztab Generalny Wojska Polskiego przypomina, że głównym celem rosyjskiej wojny informacyjnej w takich momentach jest wywołanie paniki, zasianie niepewności oraz skłócenie społeczeństwa.
Wojskowi apelują o zachowanie wstrzemięźliwości, weryfikowanie źródeł oraz opieranie się wyłącznie na oficjalnych komunikatach polskich służb i instytucji państwowych.
NIE PRZEGAP:

Napisz komentarz
Komentarze