– Niedosyt czy niezadowolenie? Skłaniam się ku tej drugiej odpowiedzi. Niedosyt to byłoby jednak za „małe” słowo. Nasze mecze były tak wyrównane, że mogliśmy odnieść osiem zwycięstw, ale też ponieść osiem porażek. Liczyłem na dwanaście-piętnaście punktów. Tylko taki dorobek mógłby mnie usatysfakcjonować. Uważam, że z powodu złego zarządzania grą podczas meczów i błędów straciliśmy sporo punktów w meczach, które moglibyśmy wygrać, gdybyśmy inaczej postępowali na boisku.
Większość bramek, zwłaszcza w meczach wyjazdowych straciliśmy nie w efekcie jakości przeciwników, tylko z własnej głupoty. W wielu przypadkach nie wykazaliśmy czujności, więc z łatwością traciliśmy to, co z trudem wypracowaliśmy. Nie zrzucam odpowiedzialności za złe wyniki tylko na zawodników. To nie jest tak, że ja jestem dobry, a piłkarze są słabi. Ale faktem jest to, że skrupulatnie analizujemy grę każdego przeciwnika. Znamy jego mocne i słabe strony. Zawodnicy wiedzą, jak mają się zachowywać na boisku, a nie zawsze tak robią – tłumaczy trener Łukasz Gieresz.
Niełatwo zdobywać punkty w III lidze. Łukasz Gieresz długie lata grał na trzecioligowych boiskach, parę sezonów spędził w tej klasie rozgrywkowej w roli szkoleniowca. Ma porównanie.
CZYTAJ TEŻ: Hetman Zamość wygrał w doliczonym czasie. Lepiarz dał 2:1 z Moravią
– Nasza grupa uchodzi za najmocniejszą w III lidze. Gdy pracowałem w Świdniczance, to było kilka klubów, które zdecydowanie przerastały konkurencję. Mam na myśli Sandecję Nowy Sącz i Podhale Nowy Targ, które w jednym sezonie awansowały do II ligi, a także Siarkę Tarnobrzeg, KSZO Ostrowiec Świętokrzyski i Avię Świdnik. Liga była wtedy bardzo silna, a teraz stała się bardziej wyrównana.
Doszło wielu zawodników z przeszłością w ekstraklasie i I lidze. Dołączyli nie tylko do faworytów rozgrywek, ale też do tych teoretycznie słabszych, czy mniej markowych zespołów. O wiele trudniej o punkty nawet w meczach z drużynami z dolnej części tabeli. Zespoły grają szybciej, na większej intensywności – twierdzi Łukasz Gieresz.
Szkoleniowiec mówi, że martwi go przede wszystkim postawa zespołu w meczach wyjazdowych.
– Mamy problem z zarządzaniem boiskowymi wydarzeniami. Podam przykład. W Lubaczowie przegrywaliśmy po pierwszej połowie 0:1. Po przerwie doprowadziliśmy do remisu, a następnie objęliśmy prowadzenie. Wtedy powinniśmy odpowiednio się zachowywać, a my kilka minut po zdobyciu drugiej bramki daliśmy sobie odebrać prowadzenie.
W końcówce rywale skarcili nas bramką jeszcze dwa razy. W drugim z rzędu meczu wyjazdowym zdobyliśmy dwie bramki, a straciliśmy cztery. W Jędrzejowie z trudem strzelaliśmy gole, a z dziecinną wręcz łatwością je traciliśmy. Pierwsi wyszliśmy na prowadzenie, a poprzez złe zarządzanie grą nie potrafiliśmy utrzymać tego korzystnego dla nas rezultatu. Długimi fragmentami meczu dominowaliśmy nad rywalem, ale nie potrafiliśmy tego wykorzystać. Nawet gdy naciskaliśmy rywala, to traciliśmy gole – komentuje trener Gieresz.
CZYTAJ: Hetman Zamość rozbił Graf Chodywańce 7:1, a trener Pociennik nie podpisał umowy
Naprzód Jędrzejów – Hetman Zamość 4:2 (2:1)
Gole: 0:1 Skiba 19, 1:1 Płonka 24, 2:1 Stanek 29, 3:1 Wibson 48, 3:2 Kościelniak 52 (samobójczy), 4:2 Płonka 76.
Hetman: Kot – Głaz (87 Szatała), Serdiuk, Szymala, Ziętek (62 Wardęski) – Jairo, Bartoś (77 Jampol), Sikora, Górski (62 Lepiarz), Kraska (62 Iwanek) – Skiba; trener Gieresz.
Żółte kartki: Marcus Dias (Naprzód), Bartoś, Ziętek (Hetman). Sędziował: Cich (Rzeszów).

Napisz komentarz
Komentarze