W najbliższych dniach nad Polską rozpoczną się testy wojskowych bezzałogowców. Siły Zbrojne chcą sprawdzić polskie konstrukcje, które mają być zdolne do działania na dystansie około 1000 km. Testowane drony nie będą wyposażone w głowice bojowe.
Możliwości polskich konstrukcji
O rozpoczęciu prób poinformował Cezary Tomczyk, wiceminister obrony narodowej. Chodzi o rozwijanie zdolności określanych jako Deep Precision Strike – precyzyjne rażenie celów na dużych odległościach przy wykorzystaniu stosunkowo tanich bezzałogowych systemów uzbrojenia.
Wojsko chce teraz sprawdzić, jakie możliwości mają konstrukcje oferowane przez polski przemysł. Jednym z kluczowych parametrów będzie możliwość działania na dystansie sięgającym około 1000 km.
Najpierw poligon, później loty nad Polską
Testy będą odbywać się etapami. Najpierw drony zostaną sprawdzone na poligonach. Jeśli spełnią wymagania wojska, rozpoczną się próby w specjalnie wyznaczonych korytarzach powietrznych.
To właśnie wtedy bezzałogowce mogą być widoczne nad częścią kraju. MON podkreśla, że podczas tych lotów maszyny nie będą miały głowic bojowych.
CZYTAJ TEŻ: Rosyjski atak na Ukrainę. Nie nadążono z alertami RCB
Warto przy tym wyjaśnić, że zapowiadane 1000 km odnosi się do zdolności działania testowanych systemów. Nie oznacza to, że każdy z dronów wykona podczas prób tysiąckilometrowy przelot nad terytorium Polski.
Mieszkańcy dostaną specjalne komunikaty
Wojsko zapowiada wcześniejsze informowanie osób mieszkających w rejonach, nad którymi będą odbywały się planowane loty. Komunikaty mają być przekazywane za pośrednictwem Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.
Na razie nie opublikowano mapy korytarzy, którymi będą poruszały się bezzałogowce, ani dokładnego harmonogramu lotów. Nie wiadomo więc jeszcze, w których konkretnie regionach pojawią się komunikaty.
Po co Polsce drony o tak dużym zasięgu?
Testy są częścią znacznie szerszej zmiany w polskiej armii. Wojsko chce dysponować środkami pozwalającymi oddziaływać na cele znajdujące się setki kilometrów od miejsca startu, ale bez konieczności wykorzystywania za każdym razem bardzo drogich pocisków.
CZYTAJ: Pijana torpeda drogowa zatrzymana, Toyota będzie skonfiskowana
Według Tomczyka chodzi o zdolność do działania „na dużą skalę” i przy „akceptowalnym koszcie”. Takie systemy mają przede wszystkim wzmacniać odstraszanie. Potencjalny przeciwnik powinien już na etapie planowania agresji wiedzieć, że Polska może odpowiedzieć na dużej głębokości.
MON nie ujawnił pełnej listy konstrukcji, które zostaną poddane próbom. Defence24 informuje nieoficjalnie, że jednym ze sprawdzanych rozwiązań może być polski system Fly Focus Striker. Według portalu jest on już produkowany seryjnie.


Napisz komentarz
Komentarze