Przypomnijmy: pod petycją przeciwko budowie wielomilionowej instalacji biogazowni podpisało się blisko 900 osób. Mieszkańcy obawiali się odoru, skażenia wód, hałasu i paraliżu lokalnych dróg i utraty wartości okolicznych działek. Choć już podczas lipcowej pikiety inwestor ustnie zadeklarował rezygnację, urzędowe procedury wciąż trwały.
Groźba wznowienia protestu przyniosła skutek
Lokalne Stowarzyszenie „Eko Sąsiedztwo” powiedziało: sprawdzam. 14 sierpnia społecznicy z tego stowarzyszenia dali przedsiębiorcy jasne ultimatum – czas na formalne wycofanie papierów z urzędu minie 19 sierpnia. W przeciwnym razie protesty i całodobowe warty miały powrócić pod przedsiębiorstwo tego inwestora.
Mieszkańcy wciąż trzymają rękę na pulsie. A brak papierowego potwierdzenia o wycofaniu wniosku inwestora i umorzeniu postępowania sprawiał, że lokalna społeczność żyła w niepewności. Dziś jest już pewne, że sprawa zmierza do ostatecznego finału.
Pisaliśmu o tym tutaj: Mojsławice-Kolonia: Biogazownia podzieliła mieszkańców. „Nie chcemy tu smrodu!”
Obecnie decyzja należy do urzędu, który w najbliższych dniach powinien wydać oficjalnie decyzję o umorzeniu postępowania administracyjnego w tej sprawie. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że we wtorek 18 sierpnia przedsiębiorca planujący budowę biogazowni w Mojsławicach - Kolonii dopełnił formalności i wycofał dokumenty z Urzędu Gminy w Uchaniach.
Dokumenty zabrane z gminy, postępowanie zostanie umorzone
Obecnie Urząd Gminy Uchanie przygotowuje oficjalne, pismo o umorzeniu postępowania administracyjnego. Stowarzyszenie „Eko Sąsiedztwo czeka, aż otrzyma tę decyzję na piśmie, wtedy oficjalny komunikat o zamknięciu sprawy pojawi się na ich kanale społecznościowym dopiero.
– Rozmawiałam z urzędniczką w Urzędzie Gminy Uchanie, która zajmowała się tą sprawą. Postępowanie zostanie umorzone, bo inwestor wycofał wniosek. Czekamy na potwierdzenie tego na piśmie – gdy tylko dostaniemy dokument, oficjalnie ogłosimy zamknięcie tematu – podkreśla Małgorzata Żóraw, przedstawicielka Stowarzyszenia „Eko Sąsiedztwo”.
Solidarna postawa mieszkańców Mojsławic-Kolonii po raz kolejny udowodniła, że zdecydowany głos lokalnej społeczności ma realną moc prawną i potrafi zmienić losy nawet największych planów inwestycyjnych.
CZYTAJ TEŻ:

Napisz komentarz
Komentarze