„Pomimo sukcesywnego zaostrzania sankcji karnych, utrzymuje się znacząca liczba przypadków prowadzenia pojazdów w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego oraz notorycznych przypadków łamania orzeczonych przez sąd zakazów prowadzenia pojazdów mechanicznych” – „Rzeczpospolita” cytuje uzasadnienie projektu Ministerstwa Sprawiedliwości.
A skala problemu jest ogromna. W 2025 roku policjanci przeprowadzili rekordowe 17,9 mln badań trzeźwości i ujawnili 95 262 nietrzeźwych kierujących. W 2026 roku również nie brakuje zatrzymań – podczas wakacyjnych weekendów funkcjonariusze wyłapują nawet blisko 500 kierowców prowadzących po alkoholu w ciągu jednej doby.
Co zakłada projekt Ministerstwa Sprawiedliwości?
Przygotowywana nowelizacja Kodeksu karnego i Kodeksu wykroczeń ma – jak podaje „Rzeczpospolita” – zaostrzyć odpowiedzialność wobec najbardziej niebezpiecznych kierowców. Chodzi przede wszystkim o osoby, które prowadzą pojazd mimo prawomocnego sądowego zakazu, ponownie prowadzą po alkoholu, prowadzą pod wpływem narkotyków lub innych środków odurzających, są recydywistami drogowymi.
CZYTAJ TEŻ: Zamość: Stopień doktorski z wyróżnieniem. Beata Zams badała wpływ COVID-19 na serce
Najważniejszą zmianą ma być obowiązkowa kara bezwzględnego pozbawienia wolności dla kierowców łamiących sądowy zakaz prowadzenia pojazdów. Sąd nie miałby już możliwości orzekania kary w zawieszeniu wobec takich sprawców.
Projekt ma także zaostrzyć odpowiedzialność za prowadzenie pojazdu pod wpływem narkotyków oraz wobec osób wielokrotnie dopuszczających się podobnych przestępstw.
Jak jest teraz?
Obecnie osoba, która nie stosuje się do orzeczonego przez sąd zakazu prowadzenia pojazdów, odpowiada z art. 244 Kodeksu karnego. Przepis przewiduje karę od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.
W praktyce sądy często orzekają jednak kary w zawieszeniu, ograniczenie wolności lub kolejne zakazy prowadzenia pojazdów. I to właśnie możliwość stosowania kar nieizolacyjnych ma zostać ograniczona wobec recydywistów.
Dlaczego Ministerstwo Sprawiedliwości chce zmienić przepisy?
Zaostrzenie przepisów jest reakcją na serię tragicznych wypadków z udziałem kierowców prowadzących mimo aktywnego zakazu, pod wpływem alkoholu lub narkotyków, a także wielokrotnie karanych za podobne przestępstwa.
W ostatnich miesiącach opinię publiczną poruszyło kilka takich zdarzeń, w których sprawcy mieli po dwa lub nawet kilka aktywnych zakazów prowadzenia pojazdów.
CZYTAJ TEŻ: Lekarze wystawią mniej błędnych recept. System zablokuje pomyłki
W czerwcu 2026 r. policjanci zatrzymali w Chybiu 38-letniego kierowcę Opla. Okazało się, że prowadził samochód mimo dwóch dożywotnich sądowych zakazów prowadzenia pojazdów, a dodatkowo miał blisko 0,5 promila alkoholu w organizmie.
8 lipca 2026 r. policjanci z poznańskiej drogówki zatrzymali do kontroli 46-letniego kierowcę Mercedesa. Sprawdzenie w policyjnych bazach wykazało, że mężczyzna miał cztery aktywne sądowe zakazy prowadzenia pojazdów oraz trzy decyzje o cofnięciu uprawnień. Mimo to ponownie usiadł za kierownicą.
Takich przykładów jest dużo więcej.
Eksperci: kierunek dobry, ale są wątpliwości
Eksperci – jak czytamy w Rz – generalnie popierają zaostrzenie odpowiedzialności wobec najbardziej niebezpiecznych kierowców. Jednocześnie zwracają uwagę m.in. na ryzyko zbyt sztywnego ograniczenia swobody orzekania przez sądy i konieczność zachowania możliwości indywidualnej oceny każdej sprawy.
„(…) Ruch ustawodawcy można także odczytywać jako brak akceptacji dla tego orzecznictwa sądowego, które w wielu ujawnionych przez media przypadkach cechowało się niezrozumiałą społecznie pobłażliwością ze strony sądów” – dziennik cytuje opinię prezes Naczelnej Rady Adwokackiej.
Pojawia się także pytanie, czy samo podnoszenie kar bez skuteczniejszej egzekucji przepisów realnie przełoży się na poprawę bezpieczeństwa.

Napisz komentarz
Komentarze