Kalabria i Sycylia widziana oczami zamojskiego fotografika składa się na wystawę fotografii Henryka Andrzejewskiego. Zaprezentowano ją w hallu Hotelu Zamojski. Ekspozycję obejmuje około 30 unikalnych fotogramów. Zabierają one widza w wyjątkową podróż po najpiękniejszych zakątkach Kalabrii i Sycylii.
Zwiedzający mogą podziwiać m.in.: Scillę – niezwykłą miejscowość zwaną „małą Wenecją”, Reggio di Calabria – dumne miasto położone nad Cieśniną Mesyńską, Pentidattilo – tajemnicze opuszczone miasteczko usytuowane na skale o kształcie dłoni olbrzyma, Tropeę – spektakularnie zawieszoną na klifie czy Taorminę oraz Caltagirone – perły sycylijskiej architektury z ponad 500-letnią historią.
Zimowe kadry z niezwykłą kolorystyką
Choć kadry zachwycają przestrzenią i światłem, kryją w sobie sporą niespodziankę. Jak zdradził sam autor, ujęcia powstały w okresie... minionego Bożego Narodzenia oraz Nowego Roku.
CZYTAJ TEŻ: Zamość: LIFE. Wystawa prezentuje twórczość trzech artystów
– Po raz pierwszy byłem we Włoszech w czasie Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku. Wyjechałem 23 grudnia minionego roku, a wróciłem 2 stycznia tego roku. To są wszystko zimowe zdjęcia! Widać na nich brak tłumów turystów, choć termometry wskazywały wtedy... 24 stopnie Celsjusza! Uderzyła mnie niezwykła kolorystyka tych uliczek, choć nie było jeszcze letnich ogródków i kwiatów. Byłem po prostu żądny nowych, pięknych widoków – opowiada Henryk Andrzejewski.
Artysta wspomina również o niezwykłym Pentidattilo – mieście na skale, które przez lata było opustoszałe i niszczone przez erupcje pobliskiej Etny, a od czterech dekad powoli wraca do życia.

Dobre zdjęcie: planowanie i cierpliwość
Pytany przez jednego z widzów o receptę na idealne ujęcie, Henryk Andrzejewski podkreśla, że kluczem do dobrej fotografii nie jest przypadek, lecz dokładne planowanie i cierpliwość.
– To nie jest tak, że wychodzę i od razu robię zdjęcie. Najpierw patrzę, gdzie jest słońce i już wiem, czy muszę wrócić rano, czy po południu. Niekiedy w jedno miejsce jeździłem po kilka razy! Jedno ze zdjęć zrobiłem dokładnie o godzinie 19:00, czekając do ostatniej chwili na odpowiednie światło na skale – zdradza kulisy pracy zamojski fotografik.
Ekspozycja w Hotelu Zamojskim to obowiązkowa pozycja dla każdego miłośnika podróży, Włoch i dobrej fotografii. Wystawę można oglądać do końca sierpnia.


Napisz komentarz
Komentarze