Na Torze Autodrom w Biłgoraju zamiast ryku potężnych silników i zapachu palonych opon, słychać było miarowy oddech biegaczy, szum rowerowych kół i ślizg rolek. Obiekt został oddany uczestnikom wyjątkowej akcji, której celem jest ratowanie życia młodego mieszkańca regionu.
Adaś ma 13 lat i mierzy się z dystrofią mięśniową Duchenne’a – postępującą i bezwzględną chorobą, która krok po kroku odbiera sprawność fizyczną. Chłopiec walczy o możliwość skorzystania z innowacyjnej terapii genowej. Czas odgrywa tu kluczową, wręcz dramatyczną rolę. Adaś jest najstarszym chłopcem w Polsce starającym się o to leczenie, a okno możliwości medycznych zamyka się z każdym dniem.
Ponad 400 wielkich serc i tysiące kilometrów
Mobilizacja lokalnej społeczności przerosła najśmielsze oczekiwania organizatorów. Na starcie zameldowało się ponad 400 uczestników, którzy wspólnymi siłami pokonali imponujący dystans przekraczający 8,5 tys. kilometrów. Choć początkowo celem było zdobycie granicy 10 tys. kilometrów, szybko okzało się, że przekroczą barierę 20 tys. kilometrów!
CZYTAJ TEŻ: Autodrom Biłgoraj dla Adasia. Właśnie teraz ponad 400 osób walczy o terapię genową!
Na biłgorajskim asfalcie można było spotkać każdego: całe wielopokoleniowe rodziny z dziećmi, profesjonalnych biegaczy, kolarzy, rolkarzy, a także młodzież na hulajnogach i specjalnych gokartach napędzanych siłą mięśni. Zasada uczestnictwa była prosta i niezwykle symboliczna – każdy kilometr musi zostać pokonany siłą własnych nóg i rąk. Tych samych mięśni, o których sprawność walczy Adaś.
Akcja tętniła życiem przez całą dobę. Ostatni nocni maratończycy opuścili trasę około godziny 3:00 w nocy, a już półtorej godziny później na torze meldują się pierwsi poranni biegacze.
Ludzkie dramaty i wielkie rekordy
Wydarzenie zrodziło niesamowite, chwytające za serce historie. Absolutny indywidualny rekordzista pokonał ponad 350 kilometrów! Sumarycznie rolkarze przejechali ponad 1 tys. kilometrów, a biegacze przekroczyli próg 600 kilometrów.
CZYTAJ TEŻ: Łatwogang pobił rekord. Padła ostateczna kwota
Jednym z najbardziej poruszających momentów akcji był start mężczyzny poruszającego się na wózku inwalidzkim, który pokonał na torze dystans aż 7 kilometrów w ciągu jednego dnia. Jego postawa udowodniła wszystkim obecnym, że chęć niesienia pomocy nie zna barier fizycznych – liczy się wyłącznie determinacja i serce.
Zamiast sponsora – potęga ludzkich serc
Wydarzenie nie miało jednego, wielkiego sponsora, który przeliczałby każdy kilometr na złotówki. Idea była zupełnie inna: wywołać jak największy medialny szum. Każde okrążenie, każde nagranie i zdjęcie z biłgorajskiego toru miało za zadanie dotrzeć do najdalszych zakątków Internetu, by jak najwięcej osób dowiedziało się o zbiórce i wsparło walkę Adasia.
– Największą wartością tego, co tu robimy, jest rozgłos. Każde udostępnienie informacji przybliża rodzinę Adasia do zebrania astronomicznej kwoty na terapię genową – podkreślali organizatorzy.
Tor był otwarty i dostępny dla uczestników przez całą dobę do soboty, 18 lipca, do godziny 20:00. Dołączyć mógł absolutnie każdy, bez względu na wiek, formę czy liczbę kilometrów, jaką jest w stanie przebyć.
CZYTAJ: Dorota Chudzik kontra drugi atak raka. Hrubieszowianka zbiera na leczenie
Czas ma ogromne znaczenie
Adaś walczy z dystrofią mięśniową Duchenne'a (DMD). Chłopiec został zakwalifikowany do terapii genowej w Dubaju, jednak aby leczenie mogło się odbyć, potrzebne jest zebranie pełnej kwoty.
Dzięki ofiarności tysięcy ludzi udało się zgromadzić już blisko 8 milionów złotych, ale do osiągnięcia celu wciąż brakuje ponad 5 milionów złotych. Lekarze podkreślają, że o powodzeniu terapii mogą zdecydować najbliższe tygodnie.
Każda wpłata ma znaczenie. Jeśli możesz – pomóż. Jeśli nie możesz wesprzeć finansowo, udostępnij informację o zbiórce.
Wesprzyj Adasia: www.siepomaga.pl/adas-iwanejko

Napisz komentarz
Komentarze