Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 20 marca 2026 14:58
Przeczytaj!
Reklama
Reklama Baner A1 SMS Zamość

Gimnazjaliści z Bodaczowa opisali gehennę

Wojenne losy mieszkańców Zamojszczyny są tragiczne. Niemiecka akcja wysiedleńcza objęła 110 tys. mieszkańców Zamojszczyzny. Całkowicie lub częściowo wysiedlono ludność ok. 300 miejscowości, w tym tysiące dzieci. Wiele z nich zginęło w hitlerowskich obozach oraz podczas akcji pacyfikacyjnych. Nauczyciele i uczniowie Gimnazjum im. Dzieci Zamojszczyzny z Bodaczowa (gm. Szczebrzeszyn) starają się, by o tym nie zapomniano. Dlatego zbierają wojenne relacje.
Gimnazjaliści z Bodaczowa opisali gehennę

Autor: archiwum

Młodzież przeprowadziła wywiady ze swoimi dziadkami, kuzynami i najstarszymi mieszkańcami kilku miejscowości powiatu zamojskiego (Bodaczowa, Wielączy, Nielisza, Szperówki, Szczebrzeszyna, Wolicy Śniatyckiej, Zawady). Potem je spisano. Efekty są niezwykłe, poruszające. 

Przytaczamy fragmenty tych wspomnień. 
"Pasłam krowę (...), było ok. godziny ósmej rano. (Nagle) zobaczyłam jak ludzie (mieszkańcy Bodaczowa) uciekają do lasu. Nieśli na plecach pierzyny i poduszki" – wspomina w jednej z zebranych relacji Zofia Smutniak (urodziła się w 1931 r.). "Małe dzieci boso lecą z mamą i płaczą, gdzie jest tato? Ktoś jedzie końmi, cały wóz ludzi. Podbiegłam do nich, pytam dlaczego ludzie uciekają do lasu? Sąsiad mówi, że Niemcy wysiedlają ludzi. Krowę przegnałam na podwórko, przyszłam do domu (...)". 

Pani Zofia w 1943 r. mieszkała wraz z rodziną w Bodaczowie. 10 lipca to ona przyniosła do rodzinnego domu wieść o rozpoczęciu tej brutalnej, niemieckiej akcji wysiedleńczej. Jak opisywała w rozmowie z bodaczowskimi gimnazjalistami (szkolny projekt koordynowała polonistka Dorota Ceglarz), widziała nie tylko uciekających z dobytkiem mieszkańców Bodaczowa. Zapamiętała także, iż pewien Niemiec próbował zabić uciekającego mieszkańca wsi o nazwisku Skuba. Strzelał do niego, ale mężczyzna zbiegł. 

Niemieccy, uzbrojeni po zęby, okupanci szybko pojawili się w bodaczowskich domach.
"Miałam dopiero siedem lat. Z samego rana jeszcze mama nie zdążyła mnie ubrać i nie zjadłam śniadania, a zima było ostra, wpadli Niemcy. Ja nie wiedziałam, co oni mówią, bo po obcym języku, ale zapamiętałam, że krzyczeli "halt" (...). Kazali się ubierać. Pamiętam, mama nas ubrała w kurteczki, takie jak dawniej były, a na nogach byle jakie buty" –  wspominała Władysława Matwiejczuk z Bodaczowa, która o swoich losach opowiedziała Joannie Budzyńskiej, uczennicy II klasy miejscowego gimnazjum (praca powstała pod kierunkiem Tomasza Tomczewskiego, szkolnego polonisty oraz naszego redakcyjnego kolegi). 
Mieszkańców wsi wygnano z rodzinnych domów.

"Przyszliśmy na koniec Bodaczowa, tu wtedy nie było domów, tylko rosły zboża do samego parku (znajdował się w nim pałac rodziny Zamoyskich – przyp. red.)" – wspominała Zofia Smutniak. "Po obu stronach szosy było (już) dużo ludzi z całego Bodaczowa. Niemiec chodził środkiem drogi i pilnował ludzi, ale niektórzy byli odważni. Między zbożami uciekali do parku". 
Byli tacy, którym się to powiodło. "Kiedy zorientowałem się, że to jest wysiedlenie naszej wioski, zacząłem uciekać i wraz z moją rodziną udało mi się skryć w pobliskim lesie" – opowiadał uczniom Jan Pomarański z Bodaczowa. "Słyszałem, że w czasie wysiedlenia (Bodaczowa) Niemcy znęcali się nad ludnością polską, a podczas wysiedlenia Wielączy na polach został zastrzelony mój kolega Jan Banach". 

Rodzina Smutniaków także rozważała ucieczkę. Jednak się na nią nie zdecydowali. 

"Patrzymy na szosę, jadą cztery duże samochody, pełne ludzi (...) ze Szczebrzeszyna. (Usłyszeliśmy) wielki krzyk: uciekajcie, bo wiozą nas do Zamościa za druty, na spalenie!" – czytamy dalej we wspomnieniach Zofii Smutniak. 
"Ta szosa nie była tak jak teraz, tylko nazywali ją kocimi łbami (...). Dookoła byliśmy obstawieni przez Niemców, żeby nikt nie mógł uciec" – wspominała także Władysława Matwiejczuk. "Dzieci były małe, takie jak ja, a tam staliśmy dosyć długo (...). Następnie podjeżdżały furmanki, siadali ci ludzie na te pojazdy i wieźli nas do Zamościa.
Wysiedleni mieszkańcy Bodaczowa trafili do zamojskiego obozu przejściowego. 

Więcej na ten temat w papierowym i e-wydaniu Kroniki Tygodnia

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Mieszkaniec 29.12.2017 11:02
Pamiętajmy

k 22.03.2017 09:47
Brawo dla tej szkoły!

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaBaner reklamowy B1 firmy WORK CENTRE
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: BrawoTreść komentarza: Gdzie paliwo PO 5,19Data dodania komentarza: 20.03.2026, 10:25Źródło komentarza: Przegląd wiadomości, 19 marca 2026. Zamość, Tomaszów Lubelski, Hrubieszów, BiłgorajAutor komentarza: BrawoTreść komentarza: Zakaz NEO Nowackiej zasiadania w ministerstwieData dodania komentarza: 20.03.2026, 10:24Źródło komentarza: Do podstawówek wejdzie zakaz używania telefonów komórkowychAutor komentarza: To jajaTreść komentarza: 10 lat za zabójstwo to wybitnie łagodny wyrok łukaszenko da mu medalData dodania komentarza: 20.03.2026, 10:19Źródło komentarza: Zamość: Skazany za zabójstwo Białorusin wydalony z Polski, bo był zagrożeniem. 10 lat zakazu wjazduAutor komentarza: Tutejszy.Treść komentarza: Ciemnoto schron się pod budę razem z psem bedziesz bezpieczny. Ochlaptusie PiSuaru ! Co Ty mozesz powiedziec sluchajac bezszczelnego Rachonia i ludzi występujących PiSlamu zachowujesz sie jak sekta przydupasie ..Data dodania komentarza: 20.03.2026, 10:11Źródło komentarza: Drżały domy w Kryłowie i Małkowie. Rosyjski atak na Nowowołyńsk, 5 km od polskiej granicyAutor komentarza: toi fotoTreść komentarza: zakute łby z opozycji tez nie wszczynają alarmuData dodania komentarza: 20.03.2026, 09:02Źródło komentarza: Drżały domy w Kryłowie i Małkowie. Rosyjski atak na Nowowołyńsk, 5 km od polskiej granicyAutor komentarza: komuch z pisTreść komentarza: batyr wetujeData dodania komentarza: 20.03.2026, 09:01Źródło komentarza: Drżały domy w Kryłowie i Małkowie. Rosyjski atak na Nowowołyńsk, 5 km od polskiej granicy
Reklama
Reklama
Reklama