Skończyła się pewna epoka. Po ośmiu latach z prowadzenia Janowianki Janów Lubelski zrezygnował trener Ireneusz Zarczuk.
– Coś się kiedyś zaczęło, coś się teraz skończyło – jak to w życiu bywa, nic nie trwa wiecznie. Czułem, że nastał już czas na zmiany. Już od pewnego czasu zastanawiałem się nad odejściem z klubu, w którym przeżyłem osiem lat. Już w ubiegłym roku miałem chęć zrezygnować. Wtedy pomyślałem, że warto jeszcze zostać, by popracować choć trochę w Janowie, w lepszych warunkach. Do końca grudnia miało powstać boisko ze sztuczną nawierzchnią, a także oświetlenie boiska trawiastego. Miałem nadzieję, że w rundzie wiosennej będziemy mogli korzystać z tych udogodnień. Niestety, boisko nie zostało zbudowane, a oświetlenie, choć powstało, nie zostało uruchomione. Chciałem odpocząć od pracy trenerskiej, a zwłaszcza od dojazdów z Biłgoraja do Janowa. Codziennie musiałem pokonać 38 km w jedną stronę. Długo trwała przebudowa drogi na odcinku z Frampola do Janowa. Albo trzeba się było męczyć na tej trasie, albo jeździć okrężną drogą. To też mnie zmęczyło. Takie są rzeczywiste powody mojego odejścia, nie ma co doszukiwać się drugiego dna – tłumaczy Ireneusz Zarczuk (ur. 22 stycznia 1974 r. we Włodawie).
Ireneusz Zarczuk szkoleniowcem Janowianki został z początkiem lipca w 2018 r. Przejął wtedy drużynę, która zakończyła rozgrywki na piątym miejscu w lubelskiej klasie okręgowej.
– Początki były bardzo trudne. W rundzie jesiennej, w pierwszym sezonie mojej pracy w Janowie, zdobyliśmy tylko szesnaście punktów. Na półmetku rozgrywek zajęliśmy trzynaste miejsce. W rundzie wiosennej punktowaliśmy dwa razy lepiej. Wywalczyliśmy trzydzieści dwa punkty. Zakończyliśmy sezon na szóstym miejscu – wspomina trener Zarczuk.
W kolejnym sezonie, zakończonym już po pierwszej rundzie ze względów epidemicznych, Janowianka Zarczuka była w „okręgówce” dwunasta.
– Budowaliśmy drużynę z myślą o powrocie do IV ligi – mówi Zarczuk.
W 2021 r. zespół z Janowa Lubelskiego zakończył rozgrywki na trzecim miejscu, w kolejnej edycji także był trzeci. Wyczekiwany sukces przyszedł w 2023 r. Ekipa Zarczuka awansowała do IV ligi z drugiego miejsca, razem z pierwszym w tabeli KS Drzewce. Beniaminek z Janowa stał się rewelacją czwartoligowych rozgrywek.
PRZECZYTAJ TEŻ: Piłkarska 4 liga: Hetman Zamość kończy sezon zwycięstwem
– Miałem to szczęście, że w Janowie trafiem na ludzi, którzy chcieli coś dobrego zrobić z janowską piłką nożną. Dzięki naszej wspólnej ciężkiej pracy staliśmy się mocnym czwartoligowcem. Wielu fachowców i znawców futbolu skazywało nas na spadek do klasy okręgowej, a my po rundzie jesiennej mieliśmy pierwsze miejsce w tabeli.
W rundzie wiosennej kilka pomyłek sędziowskich i Opatrzność Boża uchroniły nas przed awansem do III ligi. Wtedy warunkowo otrzymaliśmy licencję na grę w IV lidze. Musieliśmy wiele poprawić w naszej infrastrukturze sportowej, która nie spełniała wymogów czwartoligowych, a tym bardziej trzecioligowych. Zakończyliśmy sezon na drugim miejscu, ale gdyby wtedy obowiązywał obecny regulamin rozgrywek, to zagralibyśmy w barażach o awans do III ligi. Zresztą, to drugie miejsce – to największy sukces w 104-letniej historii Janowianki. Z sentymentem wracam myślami do składu zespołu, który wywalczył awans do IV ligi, a następnie osiągnął ten historyczny sukces – mówi Zarczuk.
Gdy Ireneusz Zarczuk przybył w 2018 r. do Janowianki, miał za sobą 22 lata w Ładzie Biłgoraj – w roli piłkarza, szkoleniowca młodzieży, a z czasem także trenera pierwszego zespołu.
– Do Łady przybyłem w 1996 r. Różnie bywało w tym klubie. Były awanse, ale też spadki. W 2010 r. byłem grającym trenerem. Utrzymaliśmy się w IV lidze, ale musieliśmy się wycofać z rozgrywek. Zaczynaliśmy od klasy B, by kilka lat później znów cieszyć się grą na czwartoligowych boiskach. Do Janowianki przyszedłem na pół roku, a zostałem osiem lat – mówi Zarczuk.
W latach 1996-2015, w pierwszym zespole Łady Biłgoraj Zarczuk rozegrał 490 meczów ligowych i pucharowych, strzelił 224 gole. Wyniki te stawiają go na pierwszym miejscu w całej historii piłkarskiej sekcji Łady zarówno pod względem liczby występów, jak i skuteczności. Trenerem Łady Zarczuk był w 249 meczach. Jego ciągły staż trenerski w pierwszym zespole Łady trwał od lipca 2009 r. do listopada 2017 r. Po raz pierwszy drużynę poprowadził jednak znacznie wcześniej. Jako trener zadebiutował w rundzie jesiennej sezonu 1998/1999. Zaliczył wówczas dziesięć meczów na ławce trenerskiej. Miał wtedy 24 lata i był grającym II trenerem. Jesienią przejął zespół po Jerzym Murze, a wiosną – po Zbigniewie Żelichowskim. Później był jeszcze trenerem tymczasowym w sezonie 2001/2002 i 2002/2003.
CZYTAJ: Piłkarska 4 liga: Nie ma takiej siły, która zatrzymałaby Ładę 1945 Biłgoraj
– Ktoś w Janowie wyliczył, że prowadziłem Janowiankę w 232 meczach ligowych. Jedynym zawodnikiem, który był ze mną w zespole z Janowa przez te osiem lat, okazał się Wiktor Bodziuch. W rundzie wiosennej i w ostatnim meczu, w którym prowadziłem Janowiankę, był kapitanem. W zespole z Janowa za mojej kadencji grało kilku byłych piłkarzy Łady – Janusz Birut, Grzegorz Mulawa, Dariusz Kuliński, Adam Hasiak, Mateusz Szafraniec i Maciej Cynka – informuje Zarczuk.
Od pewnego czasu w środowisku piłkarskim Biłgoraja mówiło się o powrocie trenera Zarczuka do Łady, ale okazało się, że są to plotki.
– Nie planuję w najbliższym czasie prowadzić jakiejkolwiek drużyny. Muszę od tego odpocząć. Telefon dzwoni co jakiś czas, ale nie przyjmuję żadnych ofert. Być może za dwa, trzy tygodnie, gdy już odetchnę, będę miał do tego inne nastawienie. Wtedy być może ktoś mnie skusi jakąś ciekawą propozycją pracy, oczywiście musiałaby być to konkretna oferta – mówi Zarczuk.
Janowianka jeszcze oficjalnie nie poinformowała, kto przejmie ekipę po trenerze Zarczuku, ale my już wiemy. W kolejnym sezonie drużynę poprowadzi Rafał Dudkiewicz – były szkoleniowiec Granitu Bychawa i Orląt Radzyń Podlaski.


Napisz komentarz
Komentarze