Józefa Nadłonek pochodziła z Majdanu koło Krasnobrodu. Przed II wojną światową wyszła za mąż za Michała Girgusia z Krasnobrodu. Niedługo potem na świat przyszło ich pierwsze dziecko – Bolesław, potem urodziła się Kazimiera, a następnie Marianna. Girgusiowie dorobili się swojego kawałka ziemi – kupili ziemię na przewalskiej kolonii od dziedzica Głogowskiego. W Przewalu małżeństwu urodziły się jeszcze bliźniaki: Jadwiga i Ryszard.
PRZECZYTAJ TEŻ: Gm. Tyszowce: Plądrował szkołę w Przewalu. Zatrzymali go mieszkańcy wioski
Z okolic Tyszowiec pochodził natomiast Paweł Lesiuk. Młody, ambitny, chcąc się dorobić i wesprzeć naukę swojego brata, który zaczął studiować medycynę na uniwersytecie we Lwowie, wystarał się o wyjazd do Ameryki.
– Nie znam szczegółów, ale dziadek opowiadał, że płynął okrętem do Stanów dwa tygodnie – mówi jego wnuczka Halina Maliszewska. Ameryka nie była wtedy rajem. Pracy nie było, więc Paweł Lesiuk zdecydował się wracać do Europy. Wsiadł na statek i przypłynął do Rosji.
– Za czasów cara dziadek zaczął pracę w fabryce uprzęży dla koni – dodaje pani Halina. Nie wie, gdzie dokładnie znajdowała się ta fabryka. Przypuszcza, że mogło to być w Moskwie albo Petersburgu. Jej dziadek w Rosji zdobył zawód, ale też poznał miłość swojego życia – Aleksandrę z Mackiewiczów.
– Babcia wywodziła się z polskiej rodziny mieszkającej na Litwie. Pamiętam, jak dziadek opowiadał, że to była taka zaściankowa szlachta. W Rosji babcia uczyła się w żeńskiej szkole. Dziadkowie pobrali się, a na Litwie urodziły się ich dwie córki – kontynuuje wnuczka.
Opowiada, że gdy zaczęły się zmiany ustrojowe, musieli wybierać i zdecydowali się na Polskę. Uciekli do rodzinnych stron dziadka – do Zamłynia. Paweł Lesiuk zaczął pracować jako rymarz w Tyszowcach. W 1926 r. Aleksandra i Paweł powitali na świecie syna, Aleksandra.
Bez nich nie byłoby jej
Marianna Girguś i Aleksander Lesiuk byli z tego samego roku, a nawet miesiąca – stycznia. Pewnego dnia stanęli naprzeciwko siebie przed ołtarzem. Mieli po 25 lat i przysięgli sobie miłość oraz wierność do końca swoich dni.
– Rodzice pobrali się w 1951 roku. Dwa lata po ślubie urodził się mój brat Krzysztof, potem ja – opowiada nasza rozmówczyni.
Pracowali na gospodarstwie. Mieli kilka hektarów ziemi oraz zwierzęta: konie, krowy, świnie, kury. Najpierw mieszkali w drewnianym domku, ale potem wystawili murowany dom.
PRZECZYTAJ: Szczebrzeszyn i Tyszowce zawieszą tablice upamiętniające. Żydzi stanowili tu kiedyś połowę mieszkańców
– Gdy nadarzyła się okazja, tata został listonoszem i przepracował na poczcie w Tyszowcach 27 lat. Zmarł wcześnie, w wieku 71 lat, chociaż wydawał się być okazem zdrowia – mówi jego córka Halina.
Żona Aleksandra – Marianna – 2 stycznia tego roku skończyła 100 lat. Mieszka z córką, z którą mieliśmy przyjemność porozmawiać. Na zdrowie w tak zacnym wieku nie narzeka.
W rozmowie jest rzeczowa, a na swoich urodzinach tańczyła nawet z wnukiem. Jak spędza czas? Na rozmowach z rodziną i oglądaniu telewizji. Odżywia się prosto: za mięsem nie przepada, lubi za to gołąbki i gotowane ziemniaki okraszone skwarkami z różnymi dodatkami, np. z bigosem albo z kapuśniakiem czy barszczem białym lub czerwonym.
100 lat to za mało!
Setne urodziny Marianny Lesiuk były wielkim wydarzeniem dla całej rodziny. Dodajmy, że stulatka ma dziewięcioro wnuków i jedenaścioro prawnuków.
Na uroczystość urodzinową zaproszeni zostali także dawni sąsiedzi stulatki, o których ona sama zawsze mówiła dobrze, oraz burmistrz Tyszowiec. Goście dopisali. Burmistrz z delegacją przybył z kwiatami i listem gratulacyjnym od premiera RP. Była też delegacja z KRUS-u. Nie zabrakło drugiej najstarszej osoby w rodzinie – brata stulatki, Ryszarda Girgusia. 95-latek jest meteorologiem, pisarzem i pasjonatem historii.
– W imieniu mojej mamy i swoim dziękuję wszystkim za przybycie i za to, że swoją obecnością uświetnili niecodzienną uroczystość – składa podziękowania Halina Maliszewska.
100-latka była zaskoczona i nieco zmieszana na początku, ale później poczuła się gwiazdą wydarzenia i dała się nawet namówić na zaśpiewanie kilku piosenek, które pamiętała z młodości.
PRZECZYTAJ: Gmina Tyszowce: Sanitariuszka „Jagoda” skończyła 100 lat
Pani Halina jest ogromnie wdzięczna swoim dzieciom, które zadbały o każdy urodzinowy szczegół dla jej mamy, a swojej babci: od dekoracji po poczęstunek i tort.
– Było tak pięknie, że odebrało mi mowę, gdy wszystko zobaczyłam. Jestem z Was dumna – zwraca się do synowych: Agnieszki, Dominiki i Eweliny, córki Moniki oraz synów: Marcina, Łukasza, Kuby i Kamila.
Przy okazji zachęca każdego do zgłębiania rodzinnych historii.
– Tata chętnie przekazywał mi wiedzę. Człowiek to zapamiętywał, dzięki temu moje dzieci dziś wiedzą, jakie są ich korzenie. Takie rzeczy warto pielęgnować – mówi pani Halina.





![Księżpol: Zaprosili do kolędowania [ZDJĘCIA] Księżpol: Zaprosili do kolędowania [ZDJĘCIA]](https://static2.kronikatygodnia.pl/data/articles/sm-4x3-ksiezpol-zaprosili-do-koledowania-zdjecia-1769577133.jpg)


![Biłgoraj: Zaniedbany skwer przejdzie metamorfozę [ZDJĘCIA] Biłgoraj: Zaniedbany skwer przejdzie metamorfozę [ZDJĘCIA]](https://static2.kronikatygodnia.pl/data/articles/sm-4x3-bilgoraj-zaniedbany-skwer-przejdzie-metamorfoze-zdjecia-1769576716.jpg)













Napisz komentarz
Komentarze