Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 22 lipca 2026 00:30
Przeczytaj!
Reklama
Reklama

Pączek – specjał godny salonów. Jak kiedyś świętowano ostatki

Zabawa do upadłego, ucztowanie aż do kresu wytrzymałości, morze alkoholu i słodkości rozpływające się w ustach. Nasi przodkowie podczas zapustów potrafili się zabawić na potęgę! To szaleństwo sięgało zenitu zwłaszcza w ostatnim tygodniu karnawału.
Pączek – specjał godny salonów. Jak kiedyś świętowano ostatki

Autor: bn

Jednym z symboli dawnych ekscesów naszych przodków stały się... pączki, którymi także dzisiaj opychamy się w tłusty czwartek bez umiaru. Nie chodzi tylko o to, że są pyszne. Ten zwyczaj wynika z pewnego przesądu. Bo wielu z nas wierzy, że "kto w ten dzień nie zje chociaż jednego pączka, temu przez cały rok nie będzie się powodzić". A im więcej tych okrągłych, fantastycznie... tuczących smakołyków w siebie zmieścimy, tym więcej zaznamy szczęścia.  

Można się z tym nie zgadzać, ale jaka to piękna tradycja!

 "Powiedział mi Bartek, że dziś tłusty czwartek, a Bartkowa uwierzyła, dobrych pączków nasmażyła" – głosi jedno ze staropolskich powiedzonek. "Bywaj, że mi zdrów, mój miły zapuście, cztery spery (sperki słoniny) w grochu były, a piąta w kapuście" – śpiewano także tuż po karnawale na Lubelszczyźnie.  

Za czym tak tęskniono? Zapusty był to czas trwający od Nowego Roku (w niektórych regionach rozpoczynał się w święto Trzech Króli) do środy popielcowej. Ludzie bawili się wówczas, pili alkohol do upadłego oraz jedli tłusto i dużo. W szlacheckich dworach urządzano w tym czasie polowania, turnieje, wystawne uczty oraz wielkie, popularne bale. Takie spotkania zwano nieoficjalnie "rynkiem małżeńskim". Bo ewentualną, przyszłą wybrankę (lub wybranka) można było wówczas dokładnie obejrzeć np. podczas licznych pląsów.
Organizowano też publiczne bale maskowe, czyli kostiumowe (należało się na nich za kogoś przebrać). Takie zabawy odbywały się często w restauracjach, resursach kupieckich czy w specjalnych salach użyczanych np. przez teatry. Bawiły się tam nie tylko rodziny ziemiańskie, ale także "skromniejsza publiczność" (jednak ludzie z różnych sfer mogli ze sobą przebywać jedynie gdy byli w maskach). Popularną, karnawałową zabawą stały się również kuligi. Zabawy najbardziej przybierały na sile w ostatnie dni karnawału. Dlatego mówiono o nich: diabelskie, szalone, kuse, mięsopustne lub po prostu: ostatki.

Ten szalony czas rozpoczynał się w tzw. tłusty czwartek (przypada zawsze w ostatni czwartek przed Wielkim Postem). Stoły naszych przodków uginały się tego dnia od jedzenia. W tzw. wyższych sferach serwowano głównie dziczyznę: pieczone sarny, kuropatwy, zajęcze combry, szynki z dzika oraz mnóstwo gęstych, smakowitych sosów. Na półmiskach nie mogło zabraknąć oczywiście indyków tuczonych włoskimi orzechami, pieczonych kapłonów nadziewanych migdałami i rodzynkami oraz różnych rodzajów pasztetów. Zapijano je zwykle szlachetnymi winami, gdańską wódką i domowymi nalewkami.

Na zamojskiej wsi zapusty nazywano zakudami, zakutami lub kłódką. Organizowano wówczas liczne zabawy (m.in. korowody z przebierańcami, wędrówki grup kolędniczych itd.) oraz tańce z poczęstunkami.

"Każdego (...) wieczora włościanie tańcują do upadłego, a z wtorku na środę do północy, to jest dopóty, dopóki dzwon kościelny nie ogłosi zaczęcia wielkiego postu" – pisał w 1883 r. Oskar Kolberg o zwyczajach włościan z naszego regionu. "Nie wszyscy jednak po uderzeniu dzwonu rozchodzą się z karczmy do domu. Zostają tam jeszcze gosposie i niektórzy gospodarze, piją, tańcują, hulają na konopie, czyli z przesądu, aby im konopie dobrze rodziły, a taka hulanka jeszcze w środę ciągnie się prawie do południa, a czasem nawet do wieczora".

Ten uczony pisał też o innych zwyczajach zapustnych Zamojszczyzny.
"W Biłgoraju w ostatki, różne też chłopcy wyprawiają figle. I tak np. jeden przebiera się za osła, ma przyprawne długie uszy: na plecy kładzie kawał czerwonego sukna, niby czaprak (chodzi o podkładkę pod siodło – przyp. red.): a na tym czapraku siada mu na karku drugi mały chłopczyk, za jeźdźca; tego zaś, zowią niektórzy Bartoszek". "Inni przebierają się za niedźwiedzia, byka, kozła czy kozę itd.".  
Niektóre zabawy były okrutne. O jednej z nich wspomina Jędrzej Kitowicz, staropolski kronikarz.

Więcej w papierowym i e-wydaniu Kroniki Tygodnia. 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Kronika Tygodnia

Chcesz częściej widzieć nasze newsy?

Dodaj Kronikę Tygodnia do preferowanych źródeł w Google i bądź bliżej najważniejszych spraw z regionu.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Baner reklamowy B1 firmy WORK CENTRE
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TwuSSk Treść komentarza: Skończyła się farsa lecimy na MARSA kosmiczne jaja 101 bajerów dla frajerów, czekamy na RUDY 102 budujemy bajkonura Data dodania komentarza: 16.07.2026, 08:47 Źródło komentarza: Hrubieszów: Rekordowe mandaty i 31 punktów karnych! Trzech kierowców straciło prawo jazdy Autor komentarza: Z Treść komentarza: Masz, Poeto, rację. Data dodania komentarza: 15.07.2026, 14:40 Źródło komentarza: Niewybuchy w powiecie zamojskim. Amunicję wykopano na posesji, pocisk znaleziono przy ulicy Autor komentarza: daj dolara daj daj daj Treść komentarza: Ale na wschodzie kraju twierdzą ,że NIE MA ZMIANY KLIMATU !!!! To jak trwoga to do Pana Boga. Data dodania komentarza: 15.07.2026, 10:29 Źródło komentarza: Gmina Zamość: Rolniku, zgłoś szkody po upałach Autor komentarza: asd Treść komentarza: I takich jest wielu. I spotkania takich codziennie się obawiam. A nie tylko Ukraińców i Ukraińców... Data dodania komentarza: 15.07.2026, 10:16 Źródło komentarza: Pijany, bez prawka, pasów i badań technicznych auta, do tego za szybko jechał przez Justynówkę Autor komentarza: Kondolencje Treść komentarza: Komuny rządu to nieinteresuje teraz wszyscy do więzienia Data dodania komentarza: 15.07.2026, 09:08 Źródło komentarza: Tomaszów Lub.: Radni o suszy. Apelują o wprowadzenie stanu klęski żywiołowej i pomoc dla rolników Autor komentarza: WON Treść komentarza: A będzie znak " Pieszy z palcem w Nosie " ? Proponuję żeby ten znak był wielkości człowieka , od samej ziemi , przy przejściu !!! Przedstawiający pieszego o wyglądzie ministra Gilojada ??? Wincej , albo jeszcze Wincej znaków przy drogach bo stanowczo jest ich za mało tak jak reklam , kierowca się nudzi jazdą bo nie ma co oglądać PO za drogą !!! A swoją droga , ciekawe który to leming zarobi na produkcji i sprzedaży tych znaków ?! Data dodania komentarza: 15.07.2026, 09:07 Źródło komentarza: Patrzysz w telefon na przejściu? Wkrótce może tam stanąć nowy znak
Reklama
Reklama
Reklama