Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 18 marca 2026 07:16
Przeczytaj!
Reklama
Reklama Baner A1 SMS Zamość

Jak krzyże jechały do Porycka

Na cmentarzu w Porycku znajdowało się wysypisko śmieci, pasły się krowy, na dodatek rozpoczęto budowę młyna. Dzięki zaangażowaniu Stanisława Filipowicza budowa młyna została wstrzymana, uporządkowano cmentarz, na którym spoczęły szczątki pomordowanych Polaków. Z Zamościa przywieziono trzy duże metalowe krzyże. Jak dotarły na Ukrainę?
Jak krzyże jechały do Porycka

Stanisław Filipowicz urodził się w 1928 r. w Porycku w województwie wołyńskim. W położonym nad rzeką Ługą miasteczku przed II wojną światową mieszkało około 2,5 tys. mieszkańców. Obok siebie żyli Polacy, Ukraińcy i Żydzi. 11 lipca 1943 r. – podczas "krwawej niedzieli" – pan Stanisław cudem uniknął rzezi w swoim kościele.

Podczas nabożeństwa świątynia została otoczona przez uzbrojonych banderowców. Rozpoczęła się strzelanina. Zgromadzonych w świątyni Polaków ogarnęło przerażenie. Niektórzy w panice próbowali uciec. Kule dosięgły ich na zewnątrz. Po jakimś czasie oprawcy weszli do kościoła. – Widziałem jak upadł ksiądz Szawłowski –wspominał pan Stanisław.

Chodziło o ks. proboszcza Bolesława Szawłowskiego, który zginął przy ołtarzu. Wierni, których nie dosięgły kule bandytów, zaczęli się chronić, gdzie tylko kto mógł: we wnękach, za filarami. – Ja z matką schroniłem się pod ścianą za filarem – opowiadał Stanisław Filipowicz. – W pewnym momencie bandyci zaczęli wnosić do kościoła słomę. Umieszczono w niej materiały wybuchowe. W gorącej modlitwie prosiłem Boga, bym zginął podczas ucieczki, trafiony w plecy.

Bóg miał inne plany

Pan Stanisław przeżył, zginęli za to jego najbliżsi. – Rano ojciec wraz ze znajomymi wykopali na cmentarzu mogiłę – wspominał były mieszkaniec Porycka. – Tam położono moją matkę, dwie siostry i siostrzenicę. Umarłych zakryto deskami i zasypano ziemią. Odmówiliśmy modlitwę i wróciliśmy do domu.

W kościele zginęło wówczas około 200 Polaków. Stanisław Filipowicz, który po wojnie trafił do Zamościa (pracował w II LO w Zamościu, działał w "Solidarności", a po wprowadzeniu stanu wojennego był internowany), dopiero na początku lat 90. ub. wieku wybrał się w rodzinne strony.

To już nie był Poryck, tylko Pawliwka. Po zabytkowym kościele pw. Trójcy Świętej i Michała Archanioła z połowy XVIII wieku nie było śladu. Po wojnie został wyburzony. Na pobliskim cmentarzu znajdowało się wysypisko śmieci, pasły się krowy, a na dodatek rozpoczęto budowę młyna. – Skoro Bóg mnie ocalił, to widocznie po to, abym wypełnił konkretną misję – pomyślał pan Stanisław.

Od tamtej pory – nie szczędząc sił i środków – zaczął regularnie jeździć na Wołyń. Dzięki zaangażowaniu pana Stanisława budowa młyna została wstrzymana, uporządkowano i ogrodzono cmentarz, a z Zamościa przywieziono – nie bez kłopotów – trzy metalowe krzyże. Jak do tego doszło?

Na pamiątkę rzezi

Jerzy Łyczek pracował w zamojskich Pracowniach Konserwacji Zabytków (PKZ). Był kierownikiem pracowni projektowej. To do niego w pierwszej połowie lat 90. ub. wieku zgłosił się Stanisław Filipowicz z prośbą o zaprojektowanie pomnika upamiętniającego rzeź Polaków w poryckim kościele. – W pracowni miałem siedmiu architektów, dla których ogłosiłem konkurs na koncepcję pomnika upamiętniającego te wydarzenia – wspomina Jerzy Łyczek. – Spośród siedmiu koncepcji prof. Filipowicz wybrał opracowanie mgra inż. Zbigniewa Jendrzejczaka przedstawiające trzy krzyże stalowe o wysokości 10 m na postumencie murowanym. Zbyszek jako jedyny nawiązał do solidarnościowych trzech krzyży gdańskich.

Do dalszego opracowania Stanisław Filipowicz zlecił projekt architektoniczny Piotrowi Kubisiakowi, a wykonanie konstrukcji – Czesławowi Dziubie. Krzyże powstały w jednym z warsztatów ślusarskich przy ul. Lipowej w Zamościu.

Kwestią otwartą pozostawał ich transport na Ukrainę, bo pozwolenie władz ukraińskich na ich ustawienie Stanisławowi Filipowiczowi udało się – nie bez trudu – uzyskać. Zadania podjął się PKS w Zamościu. To mógł być rok 1993 albo 1994.

Autobus się zepsuł

Pierwsza próba przewiezienia trzech monumentalnych krzyży przez przejście graniczne w Zosinie spaliła na panewce. – Ciężarowy star z naczepą wrócił do Zamościa – wspomina Adam Waga, który w tamtym okresie był dyrektorem PKS w Zamościu. – Służby graniczne Ukrainy nie zezwoliły na wjazd. Kierowca usłyszał od nich, że tylko samochody specjalne mogą przekraczać granicę z takim ładunkiem.

W tym czasie z Zamościa do Czerwonogradu i z powrotem regularnie kursował autobus pasażerski. Szef zamojskiego PKS-u postanowił użyć fortelu. – Wziąłem na stronę szofera, którym był nieżyjący już Kazio Kmiecik, i powiedziałem mu, żeby po zakończeniu kursu w Czerwonogradzie przekazał Ukraińcom, że autobus się zepsuł, a następnie nas poprosił o pomoc – opowiada Adam Waga.

Trzeba było działać błyskawicznie, bo podróżni czekali na kurs powrotny. 

Więcej w e-wydaniu i papierowym wydaniu Kroniki Tygodnia.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaBaner reklamowy B1 firmy WORK CENTRE
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: obserwatorTreść komentarza: Czy ci na zdjęciu to Polacy?Data dodania komentarza: 17.03.2026, 19:51Źródło komentarza: Grabowiec tablicą pamiątkową uczcił ofiary akcji ReinhardtAutor komentarza: do MIESZKANKATreść komentarza: we lwowie powstała szkoła imieniem bandery, odbudowują muzeum suchewycza, to są ich bohaterowie narodowi, a my chcemy tablicę upamiętniająceData dodania komentarza: 17.03.2026, 18:46Źródło komentarza: Grabowiec tablicą pamiątkową uczcił ofiary akcji ReinhardtAutor komentarza: naprawdę nie ma ważniejszych spraw w Polsce ?Treść komentarza: przepraszam czy podczas drugiej wojny w Polsce to tylko żydzi zostali poszkodowani?? co oni teraz robią w Palestynie czy Iranie? tego nikt nie widzi??Data dodania komentarza: 17.03.2026, 18:43Źródło komentarza: Grabowiec tablicą pamiątkową uczcił ofiary akcji ReinhardtAutor komentarza: NooTreść komentarza: W końcu........ jeszcze te ronda co są zapchane ...przez jeden kierunek przebudować!!!!!!!! Na dwa kierunki jak było kiedyś.... zlikwidować 5 przejść na ulicy Sądowej do 2 och przejść....upłynnić ruch......Data dodania komentarza: 17.03.2026, 18:12Źródło komentarza: Zamość dostał pieniądze na przebudowę ul. Peowiaków i KoszaryAutor komentarza: Emerytka.Treść komentarza: Bezszczelnosc i chamota bez wstydu i honoru . Wystarczy spojżeć na tego czlowieka i mozna określić kim jest i do czego zmierza.Data dodania komentarza: 17.03.2026, 16:48Źródło komentarza: Uczelnie w Zamościu i Kamieńcu Podolskim podejmą współpracęAutor komentarza: Z LUBLINA.Treść komentarza: Co Ty bredzisz nikczemny blaznie . Piekło powstało po mafii oszustow 8- letniej patologi ktorzy uciekają jak szczury z kraju przed odpowiedzialnością . Kreaturo do BRAWO!Data dodania komentarza: 17.03.2026, 16:38Źródło komentarza: Zamość: Piesza potracona na przejściu. Zabrano ją do szpitala
Reklama
Reklama
Reklama