Uroczystości w Zamościu rozpoczęły się od poświęcenia ronda im. Dzieci Wołynia, które znajduje się u zbiegu ulic Dzieci Zamojszczyzny, Al. 1-go Maja i Braterstwa Broni. W samo południe w kościele garnizonowym pw. św. Jana Bożego przy ul. Wojska Polskiego rozpoczęła się msza święta. Kazanie wygłosił ks. Antoni Moskal, który upomniał się o pamięć i prawdę o ofiarach ukraińskich nacjonalistów. – To nie są dzieci gorszego Boga, dlaczego mamy o nich zapomnieć i dlaczego boimy się mówić o tym strasznym ludobójstwie? – pytał retorycznie duchowny.
Ks. Moskal wspomniał o zmarłym półtora roku temu ks. Tadeuszu Isakowiczu-Zaleskim, kapłanie niezłomnym, który co roku brał udział w zamojskich uroczystościach.
PRZECZYTAJ TEŻ: Lubelskie: Walczą o prawdę dla ofiar rzezi wołyńskiej. "Domagamy się zgody na ekshumację ofiar zbrodni"
Trzy dni wcześniej Sejm RP ustanowił 11 lipca Dniem Pamięci o Polakach – ofiarach ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na Kresach Wschodnich II RP. Ustawę poparła niemal jednogłośnie większość posłów (tylko jedna osoba wstrzymała się od głosu).
W uzasadnieniu podkreślono, że była to jedna z najtragiczniejszych kart w historii polsko-ukraińskich relacji. Do zbrodni dochodziło w latach 1943–1945, głównie na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Ofiarami były dziesiątki tysięcy Polaków, w tym kobiety i dzieci, ale również przedstawiciele innych mniejszości oraz Ukraińcy, którzy sprzeciwili się zbrodniom.
W ustawie zaznaczono, że apogeum zbrodni miało miejsce 11 lipca 1943 roku („Krwawa Niedziela”), kiedy UPA zaatakowała jednocześnie około 100 polskich miejscowości. Szacuje się, że w wyniku czystek etnicznych zginęło od 100 do 130 tys. Polaków (w 2016 r. Sejm RP uznał to wydarzenie za ludobójstwo).
Ustawę skrytykowało ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. W jego ocenie „takie jednostronne kroki” nie sprzyjają wzajemnemu porozumieniu i pojednaniu.

Napisz komentarz
Komentarze