Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 14 maja 2026 17:22
Przeczytaj!
Reklama
Reklama

Lekkoatletyka. Andrzej Jaros: Sam na siebie wywierałem presję

Były zawodnik Agrosu Zamość Andrzej Jaros uważnie śledzi poczynania lekkoatletów z Zamojszczyzny, zwłaszcza tych z juniorskich i młodzieżowych kategorii wiekowych. Srebrny medalista mistrzostw Europy juniorów U20 w biegu na 400 m (Nowy Sad 2009) i wicemistrz Europy seniorów w sztafecie 4 razy 400 m (Zurych 2014) pełni rolę koordynatora szkolenia w kadrze narodowej B i kadrach wojewódzkich Lubelskiego Okręgowego Związku Lekkiej Atletyki.
Andrzej Jaros ukończył wydział ekonomiczny na UMCS w Lublinie. Napisał pracę magisterską zatytułowaną „Strategia rozwoju Klubu Sportowego Agros Zamość”.
Andrzej Jaros ukończył wydział ekonomiczny na UMCS w Lublinie. Napisał pracę magisterską zatytułowaną „Strategia rozwoju Klubu Sportowego Agros Zamość”.

O Królowej Sportu i uprawiających lekkoatletykę sportowcach z Zamojszczyzny z Andrzejem Jarosem (ur. 19 lipca 1990 w Lublinie) można rozmawiać długimi godzinami. Były zawodnik Agrosu Zamość, dziś szkoleniowiec lekkoatletyki, doskonale obeznany jest w temacie. Da się wyczuć, że jest w swoim żywiole, gdy o nim może opowiadać. – Najbardziej znanymi mi zawodnikami z Zamojszczyzny są Dominik Kopeć i Monika Romaszko. Śmiało można ich zaliczyć do gwiazd polskiej lekkoatletyki. Zwłaszcza Dominik prezentuje bardzo wysoki poziom. Kibicuję mu, żeby w końcu przełamał tę barierę 10 sekund, wyznaczoną w 1984 r. w biegu na 100 m przez Mariana Woronina. Dominik jest bardzo bliski osiągnięcia tego celu, ale muszę przyznać, że byłby to nie lada wyczyn – mówi nam Andrzej Jaros.

Gdy dyskusja przechodzi na tory młodzieżowe i juniorskie, to Andrzej Jaros wymienia największe – jego zdaniem – talenty naszej regionalnej lekkoatletyki. 

– Niesamowicie perspektywiczną zawodniczką jest Joanna Fus z Tomasovii Tomaszów Lubelski. Naprawdę świetnie się zapowiada. W tym sezonie halowym poprawiła znacznie swoje „życiówki”. Trzymam kciuki za Martynę Seń z Agrosu, by wróciła do optymalnej formy po tych dwóch ciężkich kontuzjach, z którymi się borykała tak długo. W Agrosie jest więcej takich zdolnych młodych sportowców, bo sekcja lekkoatletyczna zamojskiego klubu od lat trzyma wysoki poziom. Obiecującą zawodniczką jest Zuzanna Posłuszna, która dopiero niedawno zaczęła trenować, bodajże rok temu, a już osiąga bardzo dobre wyniki. Bardzo dobrze wypadła w swoim pierwszym sezonie startowym. Może osiągnąć naprawdę dużo. W Unii Hrubieszów świetnie biega Jan Śmietanka. Podczas ostatnich halowych mistrzostw Polski juniorów U20 zdobył dwa medale w ciągu niecałej godziny, w obu przypadkach – po pasjonującej walce. Uważam, że bieg na 400 m spokojnie by wygrał, gdyby nie bał się szybko zacząć ten wyścig. 

Na początku biegł jednak wolno. Nie wiem, czy był już tak szczęśliwy ze zdobycia srebrnego medalu w biegu na 200 m, że już nie mógł się skupić na tym dłuższym dystansie, czy źle rozplanował ten wyścig. W biegu na 400 m wywalczył brąz, a na pewno był znakomicie przygotowany do walki o złoto. Na zgrupowaniach kadry narodowej B trenował trochę z moim tatą Markiem Jarosem. I wiem, jakie ma możliwości. Warto też zwrócić uwagę na to, co dzieje się w Zniczu Biłgoraj. Sekcja lekkoatletyczna tego klubu, działająca pod kierownictwem trenera Mieczysława Jamroza, nadal utrzymuje wysoki poziom w biegach średnich i przełajowych – komentuje.

Rodzice zaszczepili pasję

Andrzej Jaros pracuje dziś także jako szkoleniowiec lekkoatletyki w AZS UMCS Lublin. Jest też trenerem przygotowania motorycznego i wytrzymałościowego, pomaga pod tym względem m.in. młodym piłkarzom kilku lubelskich szkółek. 

– Karierę lekkoatletyczną zakończyłem w 2021 r. Nie uprawiam już sportu wyczynowo, ale nadal staram się być aktywny – dla własnej przyjemności, dobrego zdrowia i samopoczucia. W każdym tygodniu dwa razy biegam i trzy razy ćwiczę na siłowni. Wciąż ruch daje mi dużą satysfakcję – podkreśla Andrzej Jaros.

Były lekkoatleta zamojskiego Agrosu wychował się w usportowionej rodzinie. Oboje rodzice Andrzeja Jarosa uprawiali lekkoatletykę. Tata Marek Jaros pracuje jako szkoleniowiec, m.in. właśnie w Agrosie. Natomiast mama Urszula Jaros, z domu Majkut (ur. 20 lutego 1956 w Gródku, w pow. tomaszowskim, w gm. Jarczów), była sprinterką i skoczkinią w dal, zdobyła dziesięć medali mistrzostw Polski seniorek (sześć na otwartym stadionie, cztery w zawodach halowych), reprezentowała Polskę m.in. podczas mistrzostw Europy w 1986 r. w Stuttgarcie (szóste miejsce w sztafecie 4 razy 100 m), a dziś jest prezesem Lubelskiego Okręgowego Związku Lekkiej Atletyki i działa w strukturach PZLA – w zarządzie federacji jest wiceprezesem ds. kontaktów z samorządami i klubami. 

– Wychowywałem się na obiektach sportowych. Tata systematycznie zabierał mnie na zajęcia szkoleniowe, zgrupowania i obozy. Rodzice zaszczepili we mnie pasję do lekkoatletyki, można powiedzieć, że dali mi ją w genach, ale nigdy do niczego mnie nie zmuszali. Obserwowałem lekkoatletykę, zżyłem się z nią, spodobała mi się, złapałem bakcyla. To nie rodzice, lecz ja sam na siebie wywierałem presję. Zawsze byłem ambitnym człowiekiem. Zawsze chciałem osiągnąć jak najwięcej – mówi Andrzej Jaros.

Olimpijskie niespełnienie

A osiągnięcia Andrzeja Jarosa są naprawdę imponujące. Życiowy sukces w biegu indywidualnym odniósł podczas mistrzostw Europy juniorów U20 w Nowym Sadzie (Serbia) w 2009 r. Zdobył tam srebrny medal w biegu na 400 m. Uzyskał czas 46.75 („personal best” zawodnika w tej konkurencji wynosi 46.44 – ten wynik dał mu piąte miejsce w mistrzostwach Polski w 2014 r. w Szczecinie). 

– Mistrzostwa Europy juniorów w Nowym Sadzie były dla mnie niesamowitą przygodą. Zdobycie przeze mnie srebrnego medalu okazało się najprzyjemniejszym i najbardziej pamiętnym wydarzeniem w mojej karierze. Startowaliśmy w niesamowitym upale. Temperatura powietrza wynosiła 35 stopni Celsjusza. Nikt nie stawiał, że zdobędę jakikolwiek medal. Nie byłem zaliczany do faworytów konkurencji. Mało kto widział we mnie czarnego konia zawodów. Pierwszego dnia rano były eliminacje, a po południu – półfinały. Oba biegi poszły mi świetnie. Ale nawet po tych dwóch moich bardzo dobrych startach nikt nie liczył na mnie w finale. To mnie bardzo zmotywowało, by wszystkim i samemu sobie pokazać, na co naprawdę mnie stać. Od razu po tym biegu miałem kontrolę antydopingową. Stres, emocje, przeżycia były dla mnie tak ogromne, że dopiero trzy godziny po wyścigu finałowym wyszedłem z tej kontroli na dekorację medalistów – wspomina Andrzej Jaros.

W swoim dorobku ma też srebrny medal mistrzostw Europy w Zurychu (Szwajcaria) w 2014 r. w sztafecie 4 razy 400 m. Pobiegł w eliminacjach (czas polskiej sztafety 3:03.52). 

– Ten sukces rzadziej wspominam, nie miałem już takich przeżyć, bo finał oglądałem z trybuny. Oczywiście mocno kibicowałem swoim kolegom z reprezentacji. W zasadzie to oni wywalczyli dla mnie to srebro – twierdzi Andrzej Jaros.

W mistrzostwach Polski seniorów Andrzej Jaros nie zdobył ani jednego medalu w konkurencjach indywidualnych. Na podium stawał kilka razy wraz z klubowymi kolegami po biegach sztafetowych.

 – Do wieku młodzieżowca U23 zdobywałem medale mistrzostw Polski w biegach indywidualnych, ale już w rywalizacji seniorów mi się to nie udało ani razu. Różne perypetie o tym zadecydowały. Na podium mistrzostw Polski seniorów w sztafecie 4 razy 400 m stawałem rokrocznie od 2016 do mojego ostatniego startu w 2021 r. – raz z kolegami z Agrosu Zamość, a potem z AZS UMCS Lublin. W 2020 r. we Włocławku nie mieliśmy czwartego do sztafety, bo Maciej Hołub tuż przed mistrzostwami Polski doznał kontuzji. Dzień przed zawodami mój tata „awaryjnie” ściągnął z Lublina Karola Kanię, który nie załapał się na mistrzostwa. Karol był kompletnie nieprzygotowany do startu, do tygodnia w ogóle nie trenował, bo myślał, że dla niego sezon już się zakończył. Pobiegł na trzeciej zmianie. Dał z siebie wszystko. Tak się poświęcił, że tuż przed przekazaniem mi pałeczki upadł. Na szczęście zdążyłem przejąć sztafetę. Zakończyliśmy wyścig na drugim miejscu, za RKS Łódź z Adamem Kszczotem w składzie. Zdobyliśmy srebrny medal. Moment upadku Karola i przejęcia przeze mnie pałeczki uwiecznił na zdjęciu jeden z fotoreporterów. Mam tę fotografię w swoich domowych zbiorach. Jest niesamowita – opowiada Andrzej Jaros.

Na igrzyska olimpijskie Andrzej Jaros nigdy nie pojechał. 

– Z jednej strony jestem zadowolony ze swojej kariery lekkoatletycznej i dokonań, a z drugiej odczuwam spory niedosyt. Dwa razy niewiele mi zabrakło, żebym mógł spełnić największe marzenie swoje i każdego sportowca, czyli pojechać na igrzyska olimpijskie. W 2016 r. przeszkodziła mi kontuzja, pięć lat później – choroba – wzdycha Andrzej Jaros.

Zainspirował zamojski Agros

Choć Andrzej Jaros wychowywał się w Lublinie, to jednak był wychowankiem zamojskiego Agrosu. Klub ten reprezentował przez jedenaście sezonów (w latach 2006-2016).

 – Gdy zaczynałem swoją karierę lekkoatletyczną, to wówczas w moim rodzinnym Lublinie klub uczelniany AZS UMCS dopiero raczkował po wskrzeszeniu sekcji, natomiast Start był już u schyłku swojej działalności. W tym czasie Agros świetnie sobie radził na arenie krajowej. Mój tata „wkręcił” mnie wtedy do klubu z Zamościa. Zawsze bardzo miło będę wspominał te lata, w których reprezentowałem Agros. W barwach zamojskiego klubu, który zapewnił mi właściwy rozwój sportowy, osiągnąłem swoje największe sukcesy. Do dziś utrzymuję kontakt z tym klubem. Z prezesem Konradem Firkiem pozostaję w znakomitej relacji – mówi Andrzej Jaros.

Agros złożył Andrzejowi Jarosowi propozycję powrotu, ale już w roli szkoleniowca. Były sportowiec zamojskiego klubu jednak odmówił. 

– Miałbym pracować z Izabelą Jastrząb. Była to kusząca oferta, ale jednak nie mogłem jej przyjąć, bo nie chciałem zrezygnować ze szkolenia dzieci i młodzieży w Lublinie. Gdybym się zgodził szkolić Izę, to albo bym ją zaniedbał, albo te dzieci, bo trudno byłoby mi działać na kilku frontach. Klub proponował, abym przyjął ofertę, a szkolenie Izy konsultował ze swoim tatą. Ostatecznie to tata został jej szkoleniowcem. Uważam, że to było najlepsze dla niej rozwiązanie. Wyniki, jakie osiągnęła pod trenerskim okiem mojego taty, najlepiej świadczą o tym, że wszystko dobrze się potoczyło. Niewiele jej zabrakło w biegu na 400 m do minimum na mistrzostwa świata – tłumaczy Andrzej Jaros.

W Agrosie wszyscy ciepło wspominają lata, gdy Andrzej Jaros reprezentował ten klub.

 – To był naprawdę świetny, solidny zawodnik, dobrze „ułożony”, grzeczny, kulturalny. Był jedynym dzieckiem Jarosów, więc miał cechy charakterystyczne dla jedynaków. Mogę o nim mówić w samych superlatywach. Osiągał rewelacyjne wyniki. Niestety, był bardzo podatny na kontuzje. Nie wiem, co się stało wtedy w Lublinie, że pracujący w naszym klubie trener Marek Jaros zarejestrował syna u nas, a nie w którymś z klubów lubelskich. Pod koniec kariery Andrzej poprosił nas o możliwość przejścia do AZS UMCS Lublin, bo to leżało w jego interesie. Bez problemów daliśmy mu zgodę na ten transfer, bo to zasłużony dla naszego klubu sportowiec. Tyle lat startował w naszych barwach z sukcesami. Nigdy nas nie zawiódł, nigdy nie sprawiał nam kłopotów, zawsze mogliśmy na niego liczyć – mówi prezes Konrad Firek.

Andrzej Jaros ukończył wydział ekonomiczny na UMCS w Lublinie. Napisał pracę magisterską zatytułowaną „Strategia rozwoju Klubu Sportowego Agros Zamość”. 

– Mam przed sobą kopię tej pracy, ze specjalną dedykacją autora. Jesteśmy jednym z nielicznych klubów z sekcją lekkoatletyczną, posiadających program strategii rozwoju. Nie wszystkie pomysły Andrzeja jesteśmy w stanie wprowadzić, ze względu na ograniczone możliwości finansowe i personalne, ale ta praca została ładnie i fachowo napisana. Na pewno daje nam pewną inspirację w działalności klubu – mówi Konrad Firek.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Dom z dużą działką 1,57 ha | Prehoryłe Cena: 399000 PLNJeśli szukasz miejsca, gdzie możesz żyć spokojniej, mieć własną przestrzeń, ogród, sad lub prowadzić niewielkie gospodarstwo — tanieruchomość daje ogromne możliwości. Spokojna okolica, asfaltowy dojazd oraz duża przestrzeń wokół nieruchomości dają poczucie swobody i prywatności, którego coraz trudniej szukać w bardziej zurbanizowanych lokalizacjach.Na sprzedaż dom murowany położony w miejscowości Prehoryłe, gmina Mircze, usytuowany na dużej działce rolno-siedliskowej o powierzchni 1,5710 ha. To propozycja dla osób, które szukają przestrzeni, prywatności i miejsca z potencjałem do stworzenia własnego stylu życia — od spokojnego domu rodzinnego po agroturystykę czy działalność rolniczą.Podstawowe informacjePowierzchnia mieszkalna domu: 64 m²Działka rolno-siedliskowa: 1,5710 haW tym część zabudowana: około 30 arówPole uprawne: około 1,25 ha w ciągłej uprawieDom konstrukcji murowanejDojazd drogą asfaltowąFront działki ogrodzony siatkąTo miejsce daje dużą swobodę aranżacji — zarówno dla rodziny, jak i osób myślących o własnym gospodarstwie, sadzie czy działalnościagroturystycznej.Układ pomieszczeńPoziom mieszkalny – wyższy parter2 duże, ustawne pokoje po około 17,5 m²wyjście na balkon z jednego pokojukuchnia około 14,5 m²łazienka około 5,7 m²wygodny układ komunikacyjnyprzestronna klatka schodowaPomieszczenia są jasne i funkcjonalne, a dzięki regularnym kształtom łatwe do własnej aranżacji.Poddaszewejście z klatki schodowejmożliwość adaptacji na dodatkowe pokojemożliwość podniesienia dachu i stworzenia pełnowartościowej przestrzeni mieszkalnejWysokie podpiwniczeniedwa pomieszczenia gospodarcze 14 m² i 13 m²w tym jedno pomieszczenie z piecem kaflowymdodatkowa łazienkamiejsce do przechowywania, warsztatu lub pralniStan technicznydom murowany,dach kryty eternitembudynek bez elewacji i ocieplenia — możliwość wykonania według własnegogustu i potrzebnieruchomość do remontu oraz adaptacjiTo dobra baza do stworzenia domu dokładnie takiego, jakiego potrzebujesz — bez konieczności przerabiania cudzych pomysłów.Zabudowania gospodarczeNa działce znajdują się również:- drewniana stodoła- murowana obora około 100 m² - budynek daje wiele możliwości wykorzystania: duży garaż, warsztat, magazyn, zaplecze gospodarcze,przestrzeń pod działalnośćDziałka – ogromna przestrzeń i możliwościCałość to 1,5710 ha powierzchni w tym około 1,25 ha pola w ciągłej uprawie. Teren wokół domu z możliwością urządzenia ogrodu, sadu, warzywnika, miejsca rekreacyjnego lub dodatkowych budynków.Pole można nadal uprawiać, wydzierżawić lub sprzedać. To również świetna opcja dla osób planujących:własne gospodarstwo rolneuprawy warzywnesadownictwohodowlęagroturystykęMediaprąd, woda, światłowódAtuty lokalizacjiPrehoryłe to spokojna, przygraniczna miejscowość położona w malowniczej części gminy Mircze, w pobliżu rzeki Bug. To wyjątkowe miejsce dla osób, które cenią ciszę, naturę i przestrzeń z dala od miejskiego zgiełku. Bliskość Bugu sprawia, że okolica jest szczególnie atrakcyjna dlawędkarzy, miłośników przyrody, osób szukających miejsca do odpoczynku i rekreacji, fanów wycieczek rowerowych oraz spacerów.Rzeka Bug i otaczające ją tereny zielone tworzą wyjątkowy klimat tej okolicy — idealny zarówno do codziennego życia, jak i weekendowegowypoczynku. To miejsce z potencjałem na stworzenie agroturystyki, siedliska lub spokojnego domu dla osób marzących o życiu bliżej natury.Wygodny dojazd do:Mircza - 10 minDołhobyczowa - 10 minHrubieszowa - 25 minOkolica sprzyja spokojnemu życiu, rekreacji oraz prowadzeniu działalności związanej z rolnictwem czy wypoczynkiem.To miejsce, które najlepiej poczuć na żywo — przestrzeń działki, spokojna okolica i potencjał tej nieruchomości robią dużo większewrażenie podczas prezentacji.Zapraszam do kontaktu i obejrzenia nieruchomości.Bezpłatnie pomagamy w formalnościach związanych z uzyskaniem kredytu na zakup nieruchomości. Nasz doradca kredytowy bezpłatnie sprawdzi Twoją zdolność kredytową i przedstawi najlepsze oferty z ponad 10 banków.Posiadasz podobną nieruchomość? Skorzystaj z bezpłatnej konsultacji – odpowiemy na pytania dotyczące ceny, procesu sprzedaży oraz możliwości poprawy atrakcyjności oferty.Oferujemy również:•⁠ ⁠Pośrednictwo w kupnie, sprzedaży oraz najmie nieruchomości.•⁠ ⁠Pomoc w sprzedaży nieruchomości o skomplikowanej sytuacji prawnej.•⁠ ⁠Rzetelne oceny wartości nieruchomości.•⁠ ⁠Uzyskanie świadectwa energetycznego.Nie zwlekaj, zadzwoń już teraz!Justyna ŁagodaTel. 665 750 080Północ Nieruchomości Zamośćul. Żeromskiego 322-400 ZamośćData dodania ogłoszenia: 13.05.2026Dom z dużą działką 1,57 ha | Prehoryłe
Przedwojenna kamienica | Szczebrzeszyn Cena: 225000 PLNNa sprzedaż przedwojenna kamienica z dużym potencjałem inwestycyjnym, położona w ścisłym centrum Szczebrzeszyna – przy ul. Targowej, z drugim wejściem od Placu Kościuszki.KLUCZOWE PARAMETRY-powierzchnia: ok. 200 m²-dwa niezależne wejścia (duży potencjał podziału)-garażPOTENCJAŁ INWESTYCYJNYNieruchomość idealna pod:-podział na 2–4 mieszkania-najem długo- i  krótkoterminowy-flip (zakup – remont – sprzedaż)Układ budynku oraz dwa niezależne wejścia pozwalają na elastyczne zagospodarowanie nieruchomości.LOKALIZACJA (KLUCZ DO INWESTYCJI)-ścisłe centrum miasta-naprzeciwko urzędu-blisko komunikacji i sklepów-duży ruch pieszyTa lokalizacja sprawdzi się znakomicie pod wynajem.DODATKOWY ATUT-położenie w regionie Roztocza cenionym za turystykę, naturę i klimat-ok. 20 km do Zamość-atrakcyjna lokalizacja również pod wynajem krótkoterminowyWAŻNENieruchomość wymaga kapitalnego remontu – to oferta dla osób, które:-mają doświadczenie-lub szukają projektu inwestycyjnego z potencjałemZAINTERESOWANY?To nie jest nieruchomość dla każdego —tylko dla tych, którzy potrafią policzyć potencjał.Zapraszam do kontaktu – przedstawię możliwości zagospodarowania i warianty inwestycyjne.Bezpłatnie pomagamy w formalnościach związanych z uzyskaniem kredytu nazakup nieruchomości. Nasz doradca kredytowy bezpłatnie sprawdzi Twojązdolność kredytową i przedstawi najlepsze oferty z ponad 10 banków.Posiadasz podobną nieruchomość? Skorzystaj z bezpłatnej konsultacji –odpowiemy na pytania dotyczące ceny, procesu sprzedaży oraz możliwościpoprawy atrakcyjności oferty.Oferujemy również:•⁠ ⁠Pośrednictwo w kupnie, sprzedaży oraz najmie nieruchomości.•⁠ ⁠Pomoc w sprzedaży nieruchomości o skomplikowanej sytuacji prawnej.•⁠ ⁠Rzetelne oceny wartości nieruchomości.•⁠ ⁠Uzyskanie świadectwa energetycznego.Nie zwlekaj, zadzwoń już teraz!Monika [email protected] Nieruchomości Północul. Żeromskiego 3, 22-400 ZamośćData dodania ogłoszenia: 08.05.2026Przedwojenna kamienica | Szczebrzeszyn
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaBaner reklamowy B1 firmy WORK CENTRE
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Miejscowy .Treść komentarza: Ciemnoto propagandy kup za pieniadze ktore otrzymujesz z UE i jeszcze narzekasz i siejesz ferment. Niech kupi patologia oszustow ktora nakradła przez 8-lat a teraz jak szczury uciekają za granice . Pochodze z tych stron i zal mi Ciebie !Data dodania komentarza: 14.05.2026, 12:05Źródło komentarza: Koniec akcji gaśniczej w Puszczy Solskiej. Teraz leśnicy zaczynają walkę o odbudowę lasuAutor komentarza: MIESZKANKATreść komentarza: w którym to sklepie można przeczytać składData dodania komentarza: 14.05.2026, 10:47Źródło komentarza: Kiełbasa pod kontrolą. Liczy się nie tylko jej składAutor komentarza: wiekowiTreść komentarza: Tak, to najprawdziwsza prawda, sami chcemy pracować dłużej , widać to gołym okiem jak emerytki mając już po 70- tce pracują dalej ,bo chcą,.Data dodania komentarza: 14.05.2026, 10:37Źródło komentarza: Sami podnosimy sobie wiek emerytalny. Pracujemy coraz dłużejAutor komentarza: RoztoczeTreść komentarza: W akcji gaszenia Puszczy Solskiej udział brali Strażacy z OSP Korytków Duży którym po akcji zepsuł się samochód gaśniczy Star ! Samochodu nie opłaca się naprawiać , potrzebują nowego !!! Może by tak w ramach POmocy minister POgłos zakupił im z Funduszu Sprawiedliwości Nowy Samochód Gaśniczy ? !!! Nikt cie opoju za to nie będzie ścigał tak jak ty to robisz z byłymi ministrami, urzędniczkami i księdzem !!!Data dodania komentarza: 14.05.2026, 10:18Źródło komentarza: Koniec akcji gaśniczej w Puszczy Solskiej. Teraz leśnicy zaczynają walkę o odbudowę lasuAutor komentarza: AaTreść komentarza: Tragedia!!! Szkoda dzieci!!! Gdzie my żyjemy aby 4 letnie dziecko nago przyszło po jedzenie???Data dodania komentarza: 14.05.2026, 10:13Źródło komentarza: Hrubieszów: Nagi 4-letni chłopczyk przyszedł do marketu po jedzenie! „Mama śpi” – powiedziałAutor komentarza: adsaTreść komentarza: Fajnie, ale lepiej było tego nie znajdować... Za dwa-trzy lata ktoś zechce sprawdzić, czy do muzeum zgłoszono wszystko czy jednak nie. Puk-puk o 6. rano. I "wszelkie wymagane pozwolenia" można se powiesić na gwoździu.Data dodania komentarza: 13.05.2026, 23:09Źródło komentarza: Sensacyjne odkrycie pod Śniatyczami. Bransolety z brązu pochodzą sprzed 2,5 tysiąca lat
Reklama
Reklama
Reklama