We fryzjerni u Łypa

  • 29.03.2018, 06:00 (aktualizacja 29.03.2018, 07:26)
  • Robert Horbaczewski
We fryzjerni u Łypa
Stanisław Łyp z Zamościa był fryzjerem. Ten zawód niewykluczone, że uratował mu życie, gdy trafił do niemieckiego obozu koncentracyjnego Sachsenhausen.

Na egzaminie czeladniczym na fryzjera, kandydat musiał wykazać się umiejętnościami czytania i pisania po polsku, rachowania i rysowania w granicach potrzeb zawodu. Musiał też udowodnić, że zna podstawowe zasady panujące w tym fachu. Choćby tę, że narzędzie fryzjerskie powinno być wyjałowione, ręce czyste i "desinfekowane", bo na ludzkiej skórze znajdują się miliony bakterii i mogą zaszkodzić, gdy zostanie ona naruszona.

Kandydat na czeladnika fryzjerstwa męskiego oprócz wprawy w posługiwaniu się nożyczkami i grzebieniem musiał udowodnić, że posiadł też wiadomości "o mechanice golenia", aby usługę wykonać higienicznie i bez zacięcia. To wymagało, aby "nasamprzód zachować, a nawet spotęgować elastyczność skóry twarzy, aby mogła nadawać się nieraz nierównomiernym pociągnięciom brzytwy". Musiał wiedzieć jak rozluźnić skórę twarzy masażem, zmiękczyć zarost mydłem lub proszkiem do golenia. Potem jak owłosienie doprowadzić do takiego stanu, aby przeciwstawiało brzytwie jak najmniejszy opór, aby jej nacisk nie doprowadzał do odskakiwania brzytwy i zranienia skóry klienta. Musiał posiąść umiejętność posługiwania się brzytwą ze szlifem pełnym i żałobnym.

 – Z opowieści dziadka wiem, że jednym z zadań egzaminacyjnych było napompowanie balonu, nałożenie na niego piany i w końcu na dokładnym ogoleniu brzytwą, tak, aby nie uszkodzić delikatnej powierzchni balonu – mówi Konrad Łyp z Zamościa, który dokumentuje historię rodziny.

Stanisław Łyp egzamin zdał. Mając 21 lat, około 1933 roku, uruchomił własny zakład fryzjerski. Mieścił się on początkowo naprzeciwko obecnego Zamojskiego Domu Kultury, potem w kamienicy na wprost tzw. "ubezpieczalni" przy obecnej ulicy Partyzantów.

Przed wojną zakład ten był jednym z wielu w Zamościu. Konkurencja na rynku była spora. W Domu Centralnym istniał Zakład "Wacław" prowadzony przez Wacława, a potem Jana Wawrzyszaka. Golono się i strzyżono u Józefa SmoleńskiegoMikołaja ZacharowaMieczysława StoczkowskiegoJózefa Leszczuka, Stanisława Michalskiego. Sporą grupę zawodową tworzyli zamojscy Żydzi. Najbardziej znanym zakładem fryzjerskim był ten Pesi Szepsowej. W latach 30. działał Zamojski Cech Fryzjerów, Golarzy i Perukarzy, a także Związek Zawodowy Fryzjerów skupiający około 20 fachowców.

Więzień P26620

Stanisław Łyp urodził się 11 maja 1912 roku. Był synem Antoniego Łypa i Karoliny z Mrozów. Jednym z piątki rodzeństwa (miał braci Antoniego i Czesława oraz siostry Romanę i Janinę). Po skończeniu pięciu klas szkoły powszechnej, kursów dokształcających i zdaniu egzaminu czeladniczego został wykwalifikowanym fryzjerem. Założył zakład, a 26 grudnia 1936 roku w Zamościu poślubił Alfredę Kołtun, córkę Jana i Franciszki. W  maju 1938 roku na świat przyszedł ich syn Jacek (w 1949 roku urodziła się córka Teresa).

Więcej na ten temat w najnowszym numerze i e-wydaniu Kroniki Tygodnia

Robert Horbaczewski

Zdjęcia (5)

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz Regulamin serwisu Kronika Tygodnia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (ul. Chocimska 3A, 00-791 Warszawa) jest administratorem twoich danych osobowych, dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne. Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe