Gm. Tarnawatka: 79. rocznica pacyfikacji Pańkowa

  • 26.01.2022, 08:00
  • Wioletta Dudek-Ruszel
Gm. Tarnawatka: 79. rocznica pacyfikacji Pańkowa
O pacyfikacji wsi Pańków wiemy bardzo mało. Ci, którzy mogli o niej opowiedzieć, niepytani milczeli, inni wyrzucili z pamięci tragiczne wspomnienia. Z czasem historia się zatarła. Teraz, w rocznicę pacyfikacji, na podstawie jedynych istniejących źródeł przypomni ją gmina Tarnawatka i rekonstruktorzy.

Do Pańkowa Niemcy przyjechali 2 lutego 1943 r. Czego chcieli? Zemsty za przegraną poprzedniego dnia bitwę pod Zaborecznem (gm. Krynice) czy po prostu pałała nimi nieludzka chęć zabijania, tego nie da się zrozumieć. Mierząc z broni, zaczęli wyciągać miejscowych z domów (wówczas wioskę zamieszkiwało 427 Ukraińców, 166 Polaków). Niektórzy po sąsiedzku w panice uciekli do lasu. I byliby oni może jedynymi uratowanymi, gdyby nie jakiś „cud”, po rozmowie Mikołaja Szumady z którymś z Niemców.

Szumadę postawili pod płotem razem z kilkoma innymi osobami i m.in. na jego oczach rozstrzelali pod dębem pięcioro dzieci i tyleż dorosłych. Mikołaj nie był z pochodzenia Polakiem, był wyznania prawosławnego, ale z ludźmi z Pańkowa żył jak z rodziną. Dlatego też zaryzykował własnym życiem, by ratować pozostałych. Tak opisywał to w liście do swojego przyjaciela, Edwarda Gramatyki: „Oderwałem się od płotu, przed tym szepnąłem do siebie: dopomóż mi Bóg i Najświętsza Panno w dzień Gromniczny i nie prosząc pozwolenia na to, poszedłem do przewodniczącego tą Pańkowską ofensywą majora SS, który parę sekund temu powiedział: wszyscy ludzie są bandyci, wszyscy uciekają do lasu! Ja już stałem przy nim. Rzekłem: nasi ludzie nie są bandyci, a uciekają do lasu tylko temu że się was boją. Dalej ja prosiłem majora, żeby przyjść do sołtysa Gnatyny, bo on lepiej rozmawiał po niemiecku a niż ja i że żyje niedaleko. Major powiedział – lous i my posli do przodu, a Niemcy za nami. A w tą chwilę były roztrzelane Gracy żona i córka najmłodsza. Przyszliśmy do Gnatyny i major SS zapotrzebował dać mu sołtysa. Ja sam nie chciałem iść za nim do mieszkania, to zrobił to Stiopa Biront, Gnatyny zastępca. Kiedy przyszedł Gnatyna do majora SS i powtórzył moje słowa i stwierdził, że w naszej wsi zupełnie niema bandytów i partyzantów. Wtedy to, Edziu, wyjął major SS z kieszeni gwizdek naczoł gwizdać i krzyczeć: nie strzelać! Ścierka Iwan ze swą żoną Olenką i czworma dziećmi już docierali do drugiego brzegu jeziora, do Gnatyny i był z żoną i dziećmi zawrócony do domu. Potem major zwrócił się do mnie i powiedział: zabieraj swych ludzi i idźcie do domu i powiedz swym sąsiadom, aby nie wychodzili z domów i nigdzie nie szwędali się, bo mogą być roztrzelani”.

Cały artykuł dostępny tylko w papierowym i e-wydaniu Kroniki Tygodnia

Wioletta Dudek-Ruszel

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz Regulamin serwisu Kronika Tygodnia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (ul. Chocimska 3A, 00-791 Warszawa) jest administratorem twoich danych osobowych, dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne. Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe