Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 7 października 2026 18:05
Przeczytaj!
Reklama
Reklama

Opowieści o chłopskiej nędzy

Rodzinne historie: pełne skarg na temat kolejnych, przewalających się wojen, biedowania, harówki w polu. To także opowieści o twardym... chłopskim karku, który nie tak łatwo było zaborcom, dziedzicom i niestety także polskim urzędnikom ugiąć, przetrącić. W latach 30. ub. wieku Instytut Gospodarstwa Społecznego wydał "Pamiętniki chłopów". To wstrząsające źródło wiedzy o historii naszej wsi.
Opowieści o chłopskiej nędzy

Wspomnienia były nadsyłane na konkurs zorganizowany jesienią 1933 r. przez Instytut Gospodarstwa Społecznego. Włościanie dowiadywali się o tym przedsięwzięciu głównie poprzez prasę ("Zielony Sztandar", Gospodarz Polski", "Gazeta Chłopska", "Społem" itp.). Odzew był naprawdę ogromny. Rękopisy nadsyłano do IGS przez kilka miesięcy, z całego kraju. Zgromadzono ich aż 498. 
Wśród zebranych, anonimowych wspomnień znalazły się relacje gospodarzy z Lubelszczyzny, w tym z powiatu zamojskiego i hrubieszowskiego.

Ostatnia krowina
Chłopi opowiadali o dziejach swoich rodzin, troskach, pragnieniach i kłopotach. Bo polska wieś była przed ostatnią wojną bardzo zadłużona: w tzw. instytucjach kredytowych lub u osób prywatnych (często u Żydów – lichwiarzy). Spośród 498 gospodarzy, aż 169 (33,9 proc.) pisało o długach, które często przekraczały wartość ich gospodarstw. "Żyję tak pod strachem, zrozpaczony, co mi przyjdzie jeszcze z trojgiem dzieci małoletnich i dwojgiem staruszków 70-letnich i z chłopakiem jednym, com go wzioł na utrzymanie jako mego kuzyna" – żalił się jeden z gospodarzy. "(Będę musiał) pozostać bez dachu nad głową i bez kawałka chleba, jak nie będę mógł wywiązać się z tych ciężarów, nałożonych na mnie". 

"Nędza panuje na wsi, a z nędzą sroży się lichwa" – podsumowali organizatorzy konkursu. "Lichwiarze ci, gdy chodzi o ściągnięcie należności, nie wahają się zabrać dłużnikowi ostatniej krowiny, ostatniego konia lub wyzuć nawet z ziemi". 

Czy wcześniej było chłopom lepiej? Można to wywnioskować z ich opowieści, które często sięgają drugiej połowy XIX w. "Byłem małym chłopcem, pamiętam, jak ojciec mój gospodarzył na dziesięciu morgach, mając do spłaty brata i siostrę" – pisał dwunastomorgowy gospodarz z powiatu puławskiego (urodzony w 1880 r.). "Ojciec pracował bardzo ciężko, bo nie było takich narzędzi w gospodarstwie jak dzisiaj. Sieczkarni nie było, tylko na tzw. skrzynce rznuł sieczkę dla koni i krów (...). W mieszkaniu było ciasno, bo prócz sieczki w kącie stał cielak i owca z jagnięciem, że porządki w tem mieszkaniu jakie musiały być, to każden czytający się domyśli"

Narzędzi używano wówczas bardzo prymitywnych. To także potęgowało "chłopską mordegę". "Do uprawy roli był pług drewniany z żelaznu blachu na drewnianych kółkach (...) w miejsce dzisiejszego kultywatora to było tzw. radło też drzewiane z żelaznu redlicu, a jaka to była męcząca uprawa to pamiętam dobrze, bo jej sam zakosztowałem. Nastały drapacze na pięciu łapach, to narzędzie było zaliczone do ulepszonych i było dotąd, aż go zastąpił kultywator" – wspominał puławski gospodarz.  

Inne narzędzia także zapamiętał jako proste i mało wydajne. "Widły do gnoju były drzewiane, końce okute żelazem, później były żelazne niewygodne, bo ciężkie, aż ich zastąpiły dzisiejsze fabryczne" – wyliczał. "We żniwa wszystko było żęte sierpem, kosy wcale nie było w użyciu. Chleb był czarny, bo nikt nie słyszał o szorowniku, ani o walczach we młynie, mielenie było na wiatraku, a jeżeli we młynie, to na kamieniu i to jęczmień, bo pszenicę trzeba było sprzedać".
Nie tylko ten włościanin źle wspominał dawne, prymitywne gospodarowanie. "Z przed sześćdziesięciu laty ludzie nie mieli praktyki, jak tej ziemi uprawiać, aby choć starczyło im do wyżywienia tak licznej rodziny, jaką posiadał również mój ojciec" – notował w 1933 r. pewien cieśla wioskowy z powiatu hrubieszowskiego.  
 
Uczyłem się cztery zimy
"Dnia 5 listopada 1875 roku przyszedłem na świat w chacie chłopskiej, niskiej, czarnej i okopconej i w niej rozpocząłem nędzny żywot dziecka chłopskiego" – pisał mężczyzna o imieniu Jakub, średniorolny gospodarz ze "świeżo skomasowanej osady" w powiecie zamojskim. "Byłem dopiero drugi, przede mną bowiem urodził się brat Jasiek. Później pamiętam, że co parę lat przychodziło na świat moje młodsze rodzeństwo, tak, że ostatecznie było nas wszystkich ośmioro, czterech braci i cztery siostry". 
Mężczyzna mieszkał w dzieciństwie w  miejscowości Błonie (dzisiaj to przedmieście Szczebrzeszyna). Wspominał, że jako dziecko zimą przeważnie siedział w rodzinnej chacie, bawiąc młodsze rodzeństwo. W lecie – razem z innymi dzieciakami – biegał po sadach, których było kiedyś w tej okolicy mnóstwo. Gdy trochę podrósł, pasł wraz z innymi pastuszkami krowy. Zimą natomiast chodził do rosyjskiej szkoły w Szczebrzeszynie. Była oddalona od Błonia o ok. dwa kilometry. Uczył się tam – jak pisze – "cztery zimy". Na tym skończyła się jego edukacja. 

"Po jej ukończeniu zajęli mię już rodzice do pracy na roli, której było około szesnastu mórg (jedna morga to ok. pół hektara – przyp. autor). Tak pracowałem na ojcowskim zagonie przez siedem lat" – czytamy we wspomnieniach Jakuba. "W roku 1897 zabrano mnie do wojska. Przez pięć lat odbyłem twardą służbę wojskową w 21 pułku dragonów białoruskich. Pułk ten znajdował się we Włodzimierzu Wołyńskim. Często podczas ćwiczeń myślałem, że najpiękniejsze lata muszę oddawać dla swych wrogów, którzy ciemiężą moich współrodaków". 

Taka postawa nie była powszechna wśród przedstawicieli chłopskich rodzin na Zamojszczyźnie. Mężczyzna zawdzięczał ją... polityce religijnej, która była prowadzona na tym terenie przez rosyjskich zaborców. "To uświadomienie wypływało z żywej pamięci o prześladowaniach religijnych, jakie były w mojej wiosce rodzinnej. Było tam wielu unitów (grekokatolików – dop. autor), a do nich należeli kiedyś i moi rodzice" – pisał autor wspomnień. "Później jednak kościół unicki zamienili Rosjanie na cerkiew i siłą zmuszali do przechodzenia na prawosławie. Prześladowaniu temu ulegli również moi dziadkowie i rodzice. Często, kiedy byliśmy już niby to prawosławnymi, a ja chodziłem do szkoły, opowiadał ojciec o tych zmuszaniach przez żandarmów, aby wszyscy dawni unici chodzili do cerkwi i aby dzieci swe chrzcili w obrządku prawosławnym. Z tego też powodu służba wojskowa stawała się jeszcze bardziej ciężka, a często prawie nie do zniesienia". 

Pójdziesz sobie stąd
W 1902 r. Jakub wrócił do rodzinnego domu. Wtedy postanowił się ożenić z dziewczyną ze swojej wsi. Widać, że spodobał się wybrance swojego serca oraz jej rodzicom, bo w 1903 r. młodzi zawarli związek małżeński. Nie poszli jednak na swoje. "Rozwiały się wkrótce wszystkie moje nadzieje o własnem gospodarstwie (...). Ojciec mój, posiadając sam niewielki kawałek ziemi, nie mógł dać mi tyle ile się spodziewałem, teść zaś nie bardzo chętnie patrzał na to, że zamierzam się oddzielić i nie pracować razem z nim na jego gospodarstwie" – czytamy we wspomnieniach. "Zostałem więc ostatecznie u niego, pomagając mu w gospodarstwie w zamian za co miałem u niego kąt i obsiewałem również dla siebie kawałek gruntu". 

Małżonkom się nie układało. Młoda żona stale chorowała, nie mieli też dzieci. Autor wspomnień obawiał się, że młoda kobieta umrze. Tak się stało w 1910 r. Dla Jakuba nie było już wówczas miejsca w domu rodziny zmarłej żony. "Siedziałem więc jeszcze u swej teściowej przez pewien czas. Ta jednak w końcu powiedziała mi otwarcie: Wiesz co Jakób (pisownia oryginalna – dop. autor), pójdziesz już sobie stąd, nie masz tu po co siedzieć" – gorzko pisał autor wspomnień. "Taka więc spotkała mię nagroda: przez siedem lat pracowałem jak koń za wszystkich, a teraz każą mi się wynosić na cztery wiatry. Przyszedłem do ojca i tu przeżyłem do roku 1912". 

Jakub postanowił znowu się ożenić. W sąsiedniej wsi mieszkała wdowa z trojgiem dzieci. Miała ona też grunt po zmarłym mężu. "W styczniu 1912 r. związałem się z tą kobietą i rozpocząłem własne, samodzielne gospodarowanie" – czytamy dalej. "Ojciec mój dał mi około dwóch morgów, żona posiadała swej ojcowizny do sześciu mórg oraz ten kawałek ziemi po pierwszym mężu. Całe więc gospodarstwo liczyło do dziesięciu mórg ornej ziemi. Zabudowania zostały się po pierwszym mężu mej żony. Chata była już stara jednak trzymała się dosyć dobrze, podwórze za to było nowe i składało się ze stodoły o dwóch zapolach, spichlerza, obory, stajni, chlewu i poddachu. Posiadałem wtedy parę dosyć dobrze utrzymanych koni, dwie krowy, hodowało się zawsze w ciągu roku do trzech świń". 
Rodzina nie biedowała. Po roku małżeństwa Jakubowi i jego nowej żonie urodził się syn. Wydawało się, że wszystko potoczy się właściwymi torami. Tak się nie stało.

Pożar w Rozłopach
"Dnia 14 maja (1914 r. ) w święto Wniebowstąpienia Pańskiego wybraliśmy się oboje z żoną do kościoła na sumę. Kościół parafjalny (pisownia oryginalna) znajdował się w niewielkim miasteczku Szczebrzeszynie, odległym od Rozłop o trzy kilometry" – czytamy we wspomnieniach Jakuba. "Podczas sumy rozłączyłem się z żoną i po skończonem nabożeństwie nie mogłem jej nigdzie znaleźć. Stanąłem więc na (szczebrzeszyńskim) rynku z kilkoma znajomymi, rozmawiając o różnych codziennych zajęciach i kłopotach. Wtem usłyszałem zewsząd wołanie: pali się! 

(Wszystkie zdjęcia pochodzą ze zbiorów Adama Gąsianowskiego. Wykonano je głównie przed ostatnią wojną na Zamojszczyźnie. Ludzie i miejscowości, które na nich uwieczniono dotychczas nie zostały rozpoznane. Poza jednym przypadkiem, nie zidentyfikowaliśmy autorów tych fotografii). 

 



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

antylichwa 29.06.2018 10:06
"polska wieś była przed ostatnią wojną bardzo zadłużona: w tzw. instytucjach kredytowych" Obecnie też, i wieś i miasto. Wszechobecne chwilówki przez internet zbierają obfite żniwo. Kolejne rządy udają że walczą z lichwą i nieodpowiedzialnym pożyczaniem, ale pożyczki dla załużonych dalejh są dostępne na rynku: http://winny.info.pl/pozyczka-a-komornik-o-co-chodzi/ i to nawet dla osób z komornikiem.

Kronika Tygodnia

Chcesz częściej widzieć nasze newsy?

Dodaj Kronikę Tygodnia do preferowanych źródeł w Google i bądź bliżej najważniejszych spraw z regionu.

Reklama
Konkurs syndyka - nieruchomość w miejscowości Siemierz Cena: 22000 PLN Syndyk masy upadłości Barbary Rogowskiej , osoby fizycznej nieprowadzącej działalności gospodarczej zaprasza do składania pisemnych ofert w konkursie na sprzedaż wchodzącego w skład masy upadłości prawa własności nieruchomości gruntowej niezabudowanej obejmującej działkę ewidencyjną nr 1055 oraz działkę ewidencyjną nr 1665 o łącznej powierzchni 1,427 ha, położonej w miejscowości Siemierz, gminie Rachanie, powiecie tomaszowskim, dla której Sąd Rejonowy w Tomaszowie Lubelskim, IV Wydział Ksiąg Wieczystych prowadzi księgę wieczystą numer ZA1T/00070216/0. Sprzedaż dokonywana jest w postępowaniu upadłościowym prowadzonym w Sądzie Rejonowym dla Krakowa - Śródmieścia w Krakowie VIII Wydział Gospodarczy dla spraw upadłościowych i restrukturyzacyjnych pod sygn. akt: KR1S/GUp-s/834/2025 przez syndyka z wolnej ręki. Podstawą prawną sprzedaży nieruchomości jest art. 311 ust. 1, w zw. z art. 49111a ust. 1 ustawy z dnia 28 lutego 2003 r. Prawo upadłościowe oraz inne właściwe przepisy prawa. Cena wywoławcza nieruchomości wynosi 22.000,00 zł (słownie: dwadzieścia dwa tysiące złotych i zero groszy). Termin składania pisemnych ofert do kancelarii syndyka oraz wpłacania przez oferentów wadium w kwocie 2.200,00 zł na rachunek bankowy masy upadłości podany w szczegółowych warunkach konkursu, pod rygorem odrzucenia oferty, upływa w dniu 21 października 2026 r. (decyduje data wpływu wadium na rachunek bankowy masy oraz wpływu oferty do Kancelarii Syndyka), natomiast otwarcie ofert, przeprowadzenie konkursu oraz ewentualnej licytacji nastąpią w dniu 22 października 2026 r. o godzinie 13.00 w Kancelarii Syndyka Pauliny Duwer przy ul. św. Marka 7-9/2 w Krakowie. Osoby zainteresowane udziałem w rozstrzygnięciu konkursu ofert mogą uczestniczyć osobiście albo za pośrednictwem wideokonferencji przy wykorzystaniu platformy Zoom zgłaszając syndykowi chęć udziału w trybie zdalnym najpóźniej do dnia składania pisemnych ofert. Wadium wpłacone przez oferenta, którego oferta zostanie przyjęta, podlega zaliczeniu na poczet ceny nabycia, a pozostałym uczestnikom konkursu zostanie niezwłocznie zwrócone w terminie do siedmiu dni od daty rozstrzygnięcia konkursu. Syndyk zachowa wpłacone wadium, jeżeli oferent, którego oferta została przyjęta, nie dokona wpłaty całej ceny lub uchyli się od zawarcia umowy w terminie do trzech miesięcy od daty rozstrzygnięcia konkursu. Szczegółowe informacje o przedmiocie sprzedaży oraz o szczegółowych warunkach konkursu ofert, w tym wymogach formalnych oferty, sposobie wpłacania wadium, sposobu dokonania zgłoszenia chęci uczestnictwa w rozstrzygnięciu konkursu w formie zdalnej, czy innych warunkach sprzedaży można uzyskać w godzinach 9.00 - 15.00 osobiście w Kancelarii w Krakowie przy ul. św. Marka 7-9/2, a także pocztą elektroniczną. Zapytania proszę kierować na adres e-mail: [email protected], ewentualnie telefonicznie pod numerami (12) 623 54 21 lub +48 795 822 426. Oględziny nieruchomości możliwe są w każdym czasie (działki nie są ogrodzone). Syndyk zastrzega sobie prawo odwołania lub zamknięcia konkursu bez wybrania oferty, swobodnego wyboru oferty bez przeprowadzenia licytacji jak również unieważnienia konkursu lub licytacji bez podania przyczyny. Data dodania ogłoszenia: 29.09.2026 Konkurs syndyka - nieruchomość w miejscowości Siemierz
Dom 180 m² z budynkami – Tarnawatka-grunty orne(1,54ha) Cena: 285000 PLN Na sprzedaż nieruchomość położona w Tarnawatce, w powiecie tomaszowskim, zabudowana domem murowanym mieszkalnym o powierzchni około 180 m² oraz budynkami gospodarczymi. Nieruchomość znajduje się na dwóch działkach ewidencyjnych – nr 468/3 i 468/4.Dom jest przeznaczony do kapitalnego remontu, dzięki czemu przyszły właściciel może stworzyć wnętrze w pełni odpowiadające własnym potrzebom.Budynek mieszkalny oferuje:-5 pokoi,-kuchnię,-2 łazienki-podpiwniczenie,-dodatkowe pomieszczenia gospodarcze,-możliwość własnej aranżacji i przebudowy.W piwnicy znajduje się również dodatkowe pomieszczenie z możliwością wykorzystania jako kuchnia lub zaplecze gospodarcze.Na posesji znajdują się także budynki gospodarcze, które mogą zostać wykorzystane jako garaż, warsztat, magazyn lub dodatkowa przestrzeń gospodarcza.LOKALIZACJANieruchomość położona jest w Tarnawatce, w spokojnej i dobrze skomunikowanej części powiatu tomaszowskiego. W miejscowości znajduje się podstawowa infrastruktura potrzebna do codziennego życia.Dużym atutem jest dogodny dojazd do Tomaszowa Lubelskiego oraz Zamościa, co pozwala połączyć spokojne życie poza miastem z łatwym dostępem do większych ośrodków.DODATKOWO – GRUNT ROLNYIstnieje również możliwość zakupu gruntu rolnego – działki nr 468/2 o powierzchni 1,54 ha, sklasyfikowanej jako RIVa, RIVb i RV.Grunt rolny nie jest wliczony w cenę nieruchomości zabudowanej.Cena działki rolnej: 120 000 zł.Możliwość zakupu gruntu stanowi dodatkowy atut dla osób poszukujących większego areału, prowadzących gospodarstwo lub chcących posiadać dodatkową przestrzeń gruntową w bezpośrednim sąsiedztwie nieruchomości.Zapraszam do kontaktu i umówienia prezentacji.Ogłoszenie zostało przygotowane przy wsparciu narzędzi AI.Bezpłatnie pomagamy w formalnościach związanych z uzyskaniem kredytu na zakup nieruchomości. Nasz doradca kredytowy bezpłatnie sprawdzi Twoją zdolność kredytową i przedstawi najlepsze oferty z ponad 10 banków.Posiadasz podobną nieruchomość? Skorzystaj z bezpłatnej konsultacji – odpowiemy na pytania dotyczące ceny, procesu sprzedaży oraz możliwości poprawy atrakcyjności oferty.Oferujemy również:•⁠ ⁠Pośrednictwo w kupnie, sprzedaży oraz najmie nieruchomości.•⁠ ⁠Pomoc w sprzedaży nieruchomości o skomplikowanej sytuacji prawnej.•⁠ ⁠Rzetelne oceny wartości nieruchomości.•⁠ ⁠Uzyskanie świadectwa energetycznego.Nie zwlekaj, zadzwoń już teraz!Monika SosnaTelefon: 665-752-210E-mail: [email protected]ółnoc Biuro Nieruchomości Ul. Żeromskiego 3, 22-400 Zamość Data dodania ogłoszenia: 28.09.2026 Dom 180 m² z budynkami – Tarnawatka-grunty orne(1,54ha)
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama Baner reklamowy B1 firmy WORK CENTRE
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: WON Treść komentarza: Taki trochę poniemiecki wzór , prawie jak abwera ! Ciekawe kto zatwierdził projekt , szkop ??? Data dodania komentarza: 7.10.2026, 17:00 Źródło komentarza: Ryś zastąpi Panterę. Po 33 latach Wojsko Polskie zmienia mundury [FILM] Autor komentarza: Dobrze poinformowany z donosu pracownika. Tylko którego? Treść komentarza: Jak tam sufit w świetlicy w Trzeszczanach Drugich ?Podniesiony :-) Bo trochę słabo bez pozwolenia na użytkowanie ludzi do środka wpuszczać. Ciekawe kto za to odpowiada? Chyba wójt. I tu pewnie zrobi się ciekawie, bo sprawa zdecydowanie jest medialna. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 16:02 Źródło komentarza: Gm. Trzeszczany: Wielkie święto w Majdanie Wielkim. Nowoczesna świetlica już otwarta Autor komentarza: OSP Treść komentarza: Na zdjęciu jest tablica informacyjna- dofinansowanie z Polskiego Ładu, który był do 2023 roku. To jak ona sobie zasługi może przypisywać, skoro to dofinansowanie dostali jej poprzednicy. Widzę, że wszystkie ostatnie inwestycje w tej gminie to mają dofinansowanie z Polskiego Ładu, czyli robi to co zostało po poprzednim włodarzu. Niech sama pokaże co potrafi. Gdzie ośrodek zdrowia, to super targowisko, oczyszczalnia ścieków, przydomowe oczyszczalnie, drogi, termomodernizacja szkoły w Mołodiatyczach, chodniki i oświetlenie uliczne w Bogucicach, współpraca z sołtysami, strażakami itd... Na razie to dług rośnie, liczba spraw w sądach, dzieci w szkołach mają klasy łączone, śmieci w górę a zaraz podatki, strażacy zrzutki muszą na zawody robić. Pieniędzy niema ma na nic ale na diety dla radnych i pobory wójtowej z górnej półki to kasa jest!! Ponoć Czarnota taki był zły bo miał sprawę z seniorami. A ona ile teraz ma? Czarnota jak był wójtem to na utrzymanie urzędu i rady gminy wystarczyło milion a teraz dwa to mało. Ludzie głównie z gminy mieli pracę w urzędzie a teraz to z innych powiatów musi ściągać. Może w końcu ktoś zacznie rozliczać obecną wójt z obietnic wyborczych. Obiecać można dużo tylko co z tego wyszło. To zaraz będzie trzy lata i gdzie te sukcesy? Dla wyznawców - zakup autobusu i ciągnika na kredyt to nie są inwestycje. Było 1,5 bańki długu a jest ponad 7. Gdzie są te pieniądze? Na jakie inwestycje wydane? I nie powtarzajcie bzdur po wójtowej, że to poprzednicy, bo nikt taki głupi nie jest. Wystarczy poczytać dokumenty jak ten dług rośnie i kiedy. A dlaczego to może wójtowa w końcu zgodnie z prawdą odpowie. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 15:54 Źródło komentarza: Gm. Trzeszczany: Wielkie święto w Majdanie Wielkim. Nowoczesna świetlica już otwarta Autor komentarza: KGW Treść komentarza: Zapomniała Wójtwa dodać, że to inwestycje jej poprzednika czyli Lipskiego. Tak jak wszystkie inne. Co ona sama zrobiła od początku do końca? W powiecie było tak samo. Symczukowa zrobiła a ona wstęgi przecinała. Żałosne. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 15:32 Źródło komentarza: Gm. Trzeszczany: Wielkie święto w Majdanie Wielkim. Nowoczesna świetlica już otwarta Autor komentarza: ofiara Treść komentarza: Chodniki krzywe , biodro wylata i kolejki przed por. ortopedyczną. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 14:11 Źródło komentarza: Hrubieszów buduje bezpieczne ścieżki rowerowe. Rusza inwestycja za szwajcarskie fundusze Autor komentarza: Hej Treść komentarza: Jaki stadion OSiR? Przecież to teraz tylko obiekt sportowy a nie stadion. Ten kurnik nie spełnia wymagań technicznych aby być określony stadionem. Za te 70 mln zł to w Hiszpanii kilka lat temu robili gruntowe remonty stadionów na kilkadziesiąt tysięcy osób, dodawali oświetlenie, zadaszenie trybun itp. To kicz. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 14:03 Źródło komentarza: Hetman nie dał się ograć mocarzowi z Chełma. Fascynujące spotkanie zakończone remisem
Reklama
Reklama
Reklama