Zamojskie ulice. Koloryt ulicy Bożniczej

  • 13.08.2019, 16:00
  • Bogdan Nowak
Zamojskie ulice. Koloryt ulicy Bożniczej Zdjęcie wykonał M. Chmiel. Pochodzi ze zbiorów APZ. Ulica Pereca w latach 70 ub. wieku. Widać, że kamienice potrzebowały natychmiastowego remontu.
Przy ul. Pereca stoją monumentalny gmach dawnej Akademii Zamojskiej i okazała oficyna ratusza, w której działało kiedyś ponure więzienie. W sąsiedztwie można zobaczyć zabytkową synagogę, przy której funkcjonował niegdyś zarząd gminy żydowskiej, czyli kahał. Jeszcze w latach 60. ub. wieku czuło się tutaj unikatowy, wielokulturowy klimat dawnej Rzeczpospolitej. Co z niego pozostało?

Widać to m.in. na archiwalnych zdjęciach znajdujących się w zbiorach Adama Wagi z Zamościa i zasobach Archiwum Państwowego w Zamościu. Możemy tam zobaczyć zaniedbane budynki z ul. Pereca, ich koślawe dachy, rozpadające się kominy z powtykanymi w nie metalowymi rurami. W jednym z takich starych budynków (pod numerem 15) działał po ostatniej wojnie zakład szczotkarski należący do Józefa Bazana. Obok, w piętrowej kamienicy funkcjonował usługowy zakład szklarsko-ramiarski. Na starych zdjęciach widać jego drzwi i niewielkie okna. Uwieczniono też szyld. 

Rupieciarnia, wschodni bazar? 

– Zakład należał do Czesława Wagi, mojego ojca – mówi Adam Waga. – Działał on w sumie przez pół wieku, od 1946 r., w budynku stojącym na rogu ulic Ormiańskiej i Pereca, a potem został przeniesiony do miejsca, które widać na jednej z archiwalnych fotografii. Pamiętam go dobrze. Kamienica, w której działał, była chyba jeszcze pożydowska. Te pomieszczenia ojciec wynajmował jednak od miasta. Były niskie. Stojąc, można było dotknąć ręką sufitu. Tak było w pomieszczeniu, gdzie przyjmowano klientów i wykonywano prace. 

Adam Waga zapamiętał, że w piwnicy tego rodzinnego zakładu przechowywano szklane odpady. Przez lata nazbierało się ich naprawdę bardzo dużo. 

– Zakład ojca działał do początku lat 70. ub wieku. Gdy go zlikwidowano, trzeba było usunąć te szklane pozostałości. Działo się to już w latach 90., gdy w tym miejscu miała powstać siedziba Liceum Plastycznego – wspomina pan Adam. – Nie było to łatwe. Pamiętam, że wywrotka musiała obracać sześć razy, aby wywieźć zebrane szkło. Dopiero wtedy udało się piwnicę opróżnić!

Cały artykuł dostępny tylko w papierowym i e-wydaniu Kroniki Tygodnia

Bogdan Nowak

Zdjęcia (1)

Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz Regulamin serwisu Kronika Tygodnia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (ul. Chocimska 3A, 00-791 Warszawa) jest administratorem twoich danych osobowych, dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne. Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe