Kupże Pan wyroby "Konsum"

  • 26.12.2018, 06:00
  • Robert Horbaczewski
Kupże Pan wyroby "Konsum" Zamojscy żydzi wykazywali się przedsiębiorczością nie zawsze legalną
Stanisław Majewski, który jakiś czas temu wprowadził się do ordynackiego Zwierzyńca, sprawiał wrażenie przedsiębiorczego. Otaczał się pięknymi kobietami. Przedstawiał się jako inżynier – właściciel fabryki konserw, wręczając wytworne blankiety wizytowe zaopatrzone szeregiem medali.

Stanisław Majewski bywał, gdzie wypadało bywać. Pan inżynier "w towarzystwie" pojawił się niedawno. Sprawiał wrażenie przedsiębiorczego, z koneksjami, posiadającego walory pieniężne. Paniom inżynier imponował znakomitym słuchem muzycznym. W lot potrafił wyłapać fałszywą nutę w fortepianie i sprawnie skorygować instrument. Panom opowiadał, że osiadł w Zwierzyńcu, aby robić biznesy. Na razie – jak tłumaczył – rozkręca fabrykę konserw "Konsum".

Reklamował firmę w prasie. Rozsyłał do potencjalnych kontrahentów oferty. Aby podkreślić renomę firmy, drukował je na dobrym papierze, zaopatrując w reprinty szeregu medali, jakie fabryka miała zdobyć na targach spożywczych. Na próbę wysyłał sporządzone w fabryce pasztety.

Przez ogłoszenia szukał też personelu. Do pracy przyjmował akwizytorów, biuralistów, a nade wszystko urodziwe sekretarki. Zaangażowany do fabryki personel obowiązkowo składał kaucję.

Pan dyrektor, mimo swoich 45 lat, wciąż był samotny. Zamożnej żony poszukiwał, ogłaszając się na łamach pism w dziale matrymonialnym. Z różnych stron kraju napływały oferty wraz z fotografami kobiet, z którymi Majewski nawiązał bliższe i bardzo bliskie stosunki, wyłudzając od nich pożyczki pieniężne. I to go zgubiło.

Jedna z niewiast poskarżyła się policji. "Pan dyrektor" został aresztowany przez zamojskich policjantów, co wzbudziło nie lada sensację. Okazało się, że Stanisław Majewskinie tylko miłością wyłudzał pożyczki od naiwnych kobiet, ale uciekał się też do szantażu.

Wyszło też na jaw, że fabryka konserw "Konsum" to wielka lipa. Mimo szumnej reklamy zużyła dotychczas "zaledwie 3 zające, 1 kurę i trochę mięsa wołowego, zakupionych jak zeznał "personel" osobiście przez pana dyrektora w Zamościu" – przytaczał za meldunkiem policyjnym 20 marca 1936 roku "Głos Lubelski".

Okazało się, że Stanisław Majewski poszukiwany jest przez Sąd Okręgowy w Sosnowcu za popełnione nadużycia w miejscowej spółdzielni rolniczej. Tamtejszy sąd skazał go za to na 2 lata więzienia. Przed karzącą ręką sprawiedliwości Majewski jednak zbiegł.

 – Ukrywał się przez 5 lat, tułając się po całej Polsce, jako stroiciel fortepianów, za co nawet posiada szereg listów wyrażających mu uznanie. Uprzykrzywszy sobie role stroicieli fortepianów Majewski osiadł w Zwierzyńcu – dopowiadał reporter "Expressu Lubelskiego i Wołyńskiego".

Policja rozpytywana przez reporterów ujawniła jeszcze, że w sprawie Stanisława Majewskiego toczy śledztwo, które "niewątpliwie przybierze szerokie rozmiary".

Więcej w najnowszym numerze i e-wydaniu Kroniki Tygodnia

Robert Horbaczewski
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz Regulamin serwisu Kronika Tygodnia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (ul. Chocimska 3A, 00-791 Warszawa) jest administratorem twoich danych osobowych, dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne. Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe