Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 1 lutego 2026 11:08
Przeczytaj!
Reklama Baner reklamowy firmy WODBET
Reklama

Jak uratować serduszko Frania?

3-letni Franio Rusielewicz ma skomplikowaną wadę serca. Operację, która może uratować mu życie, zgodzili się przeprowadzić lekarze z ośrodka w Stanford w USA. To niestety bardzo kosztowna operacja. Potrzeba na nią aż 5 mln zł.
Jak uratować serduszko Frania?

Mama Frania Barbara Grabik-Rusielwicz pochodzi z Werbkowic. Tutaj nadal mieszkają jej rodzice, były starosta hrubieszowski Marian Grabik i jego żona Urszula, lekarz rodzinny, która od ponad 30 lat leczy mieszkańców Werbkowic i okolic. 

 – Obydwoje rodzice są mocno związani z regionem. Ja, mimo że obecnie mieszkam w Warszawie, w Werbkowicach czuję się jak w domu. W stolicy jestem tylko „słoikiem”. Do tej pory sami z mężem radziliśmy sobie finansowo. Ale 5 mln zł potrzebne na leczenie naszego synka jest poza naszym zasięgiem – mówi Barbara Grabik-Rusielewicz. 

Franek urodził się ze szczególnie trudną w leczeniu wadą: zrośnięciem pnia płucnego z ubytkiem przegrody międzykomorowej i naczyniami krążenia obocznego. To jedna z najbardziej skomplikowanych wad serca.

 – O tym, że Franuś urodzi się z wadą serca, dowiedzieliśmy się w trakcie ciąży. Mimo to kurczowo trzymaliśmy się nadziei, że jednak będzie dobrze… Wierzyliśmy w cud. Po narodzinach Franuś przeszedł bardzo ciężką operację. Ma za sobą dramatyczną walkę o życie. Po ratunek dla synka pojechaliśmy do Włoch. W szpitalu w Rzymie operował go profesor Carotti, znany kardiochirurg. Operacja była refundowana przez NFZ, ze względu na brak możliwości leczenia synka w kraju. Całkowita korekta serca syna miała zapewnić szczęśliwe zakończenie historii jego choroby – opowiada Barbara Grabik-Rusielewicz.

Po powrocie do domu Franek nadal był słaby. Kolejne badanie potwierdziło, że zabieg we Włoszech niczego nie poprawił. W szpitalu w Katowicach rodzice Frania dowiedzieli się, że syn ma tylko jedno sprawne płuco, a jego serce jest bardzo przeciążone. Lekarz stwierdził, że jest bezradny i nie może pomóc dziecku.

 – Okazało się, że w Rzymie doszło do powikłania, które przed nami zatajono. W Polsce, jak i we Włoszech uznano, że Franek nie może być już więcej operowany i że nie ma go już jak ratować. Syn rośnie, a jego serce nie podoła z pompowaniem krwi. Płuca ulegną zwłóknieniu, a wtedy dla naszego synka pozostanie tylko jedyne wyjście – jednoczesny przeszczep serca i płuc… Póki co jednak, nie ma jeszcze organów do przeszczepu dzieciom. A zaniechanie leczenia Franka oznacza dla niego wyrok śmierci. Jedyna nadzieja dla Frania to prof. Frank Hanley z kliniki w Stanford w Kalifornii. Lekarz jest światową legendą dziecięcej kardiochirurgii. Ratuje małe serca, którym nikt inny nie dał najmniejszych szans na powrót do zdrowia – z nadzieją podkreśla mama chłopca.

Ośrodek w Stanford w USA odpisał rodzicom Frania, że ich dziecko jest kandydatem do operacji.

 – Najpierw jednak muszą przeprowadzić dokładne badania. Jeśli okaże się, że nasz synek otrzyma kwalifikację, prof. Henley od razu wykona operację. Jej koszt jest jednak ogromny… Zera wirują nam przed oczami – kilka milionów złotych! Ale jednocześnie jest nadzieja na uratowanie życia naszego dziecka – mówi mama Frania.

Pod koniec zeszłego roku na portalu siepomaga.pl rozpoczęto zbiórkę pieniędzy na ratowanie życia Frania: cewnikowanie i operację serca w USA. Do tej pory zebrano 654 523 zł, czyli 12,69 proc. potrzebnej kwoty. Zbiórka potrwa do 26 lutego. Pieniądze można wpłacać TUTAJ.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Woj. Tek 16.11.2021 21:36
Żebractwo lekarzyny

Monika 20.05.2021 17:37
Na koncie są trzy miliony, ale ciągle brakuje dwóch, żeby podróż i operacja mogły się odbyć. Zbiórka cały czas trwa na: https://www.siepomaga.pl/serduszkofrania

Dot 10.04.2021 09:45
Zapraszamy do grupy licytacyjnej Frania, gdzie można upolować mega fanty i jednocześnie pomóc małemu Franiowi: https://www.facebook.com/groups/667051177323586/

ReklamaBaner reklamowy - orange
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaBaner reklamowy B1 firmy WORK CENTRE
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: ZTreść komentarza: Nie dość, że sama strzela, to jeszcze sama się załadowuje. Albo bawili się chcąc sprawdzić, o co chodzi, albo ten który "zabezpieczał" materiał dowodowy, nie nie zgadł, że trzeba ją rozładować (o ile to broń samopowtarzalna) .Data dodania komentarza: 31.01.2026, 21:07Źródło komentarza: Najpierw postrzeliła dziecko, potem wystrzeliła na komendzieAutor komentarza: PytamTreść komentarza: To jak sama strzela czy coData dodania komentarza: 31.01.2026, 16:01Źródło komentarza: Najpierw postrzeliła dziecko, potem wystrzeliła na komendzieAutor komentarza: Z Lublina .Treść komentarza: Ostatnio w Niemcach byłem !Data dodania komentarza: 31.01.2026, 13:39Źródło komentarza: S17 w okolicach Tomaszowa płatna od 1 lutego. Więcej płatnych dróg w systemie e-TOLL [LISTA]Autor komentarza: mecenasTreść komentarza: Tylko tyle i jak głupio!co tu ma piernik do wiatraka? Uciekł na Węgry i słusznie !Dzisiaj w tym wymiarze ni esprawiedliwości siedziałby wiele miesiecy w areszcie bez wyroku i nawet aktu orkarzenai!Data dodania komentarza: 31.01.2026, 11:06Źródło komentarza: Stop bandytom drogowym. Nowe przepisy mają ich wyeliminować z ruchuAutor komentarza: pianaTreść komentarza: Boże, spuść nogę i kopnij w d..ę kolejno tych pieniaczy ,którzy mówią nie wiadomo w jakim języku.Data dodania komentarza: 31.01.2026, 10:25Źródło komentarza: Lubelska Policja w 2025 roku: 1. miejsce w kraju w wykrywalności bójek i kradzieży samochodówAutor komentarza: wyborcaTreść komentarza: ZOMO HAhaData dodania komentarza: 31.01.2026, 10:08Źródło komentarza: Rondziarze skutecznie polują na swoje ofiary i wyłudzają kasę
Reklama
Reklama
Reklama