Maczetą w głowę, bagnetem w serce. Tragedia na os. Orzeszkowej w Zamościu

  • 03.10.2017, 05:33
  • Leszek Wójtowicz
Maczetą w głowę, bagnetem w serce. Tragedia na os. Orzeszkowej w Zamościu
Krwią zbryzgane była cała kawalerka. W środku ujawniono ciało 44-latka, a także jego konającą konkubinę. Kobieta zmarła wkrótce po przewiezieniu do szpitala. Na jej ciele ujawniono głębokie rany rąbane. Według śledczych to mogło być samobójstwo rozszerzone. Po skrępowaniu partnerki 44-latek zaatakował ją maczetą, a następnie popełnił samobójstwo, zadając sobie ciosy w głowę tym samym narzędziem i wbijając na koniec bagnet w serce.

Do tych dramatycznych zdarzeń doszło w czwartek (28 września) przed godz. 18 w jednym z mieszkań przy ul. Orzeszkowej w Zamościu. O niepokojących odgłosach dobiegających z mieszkania na drugim piętrze policję zawiadomili sąsiedzi. Na miejscu szybko pojawiły się też inne służby ratunkowe oraz prokurator. – Drzwi były zamknięte od środka – informuje Bartosz Wójcik, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Zamościu. – Wewnątrz znaleźliśmy ciało 44-latka. Mężczyzna miał rany rąbane głowy i ranę kłutą w okolicy serca.

W czterech ścianach

W skąpanej krwią kawalerce odnaleziono też ranną kobietę. To była konkubina denata. 36-latka została przewieziona do szpitala, ale mimo natychmiastowej pomocy medycznej nie udało się jej uratować. – Miała głębokie rany rąbane okolic barku oraz szyi – relacjonuje prok. Bartosz Wójcik. – Na miejscu zbrodni znaleziono narzędzia przypominające maczetę i bagnet. Biegły sądowy uznał, że najprawdopodobniej to one były narzędziami zbrodni.

Przez wiele godzin na miejscu pracowali policyjni technicy. Wstępnie przyjęto, że w czterech ścianach doszło do tzw. samobójstwa rozszerzonego. – Świadczyć może o tym rozmieszczenie obrażeń, jak również fakt, że mieszkanie było zamknięte od wewnątrz, a w środku znajdowali się tylko konkubenci – dodaje rzecznik zamojskiej prokuratury.

Mężczyzna najpierw – przy użyciu taśmy klejącej oraz kajdanek – skrępował swoją partnerkę, a potem zaatakował ją maczetą. Na koniec postanowił odebrać sobie życie, zadając ciosy maczetą w głowę, a na koniec bagnetem w okolice serca.

W poniedziałek (2 października) w Zakładzie Medycyny Sądowej w Lublinie miały być przeprowadzone sekcje zwłok. Prokuratura prowadzi śledztwo w kierunku zabójstwa, ale – jak w każdym podobnym przypadku – pod uwagę brane są również inne wersje.

Muchy by nie zabił!

Jak się nam udało ustalić, 44-latek wraz ze swoją partnerką pochodzili z Zamościa. Oboje pracowali. Wychowywali kilkuletniego syna. Kilka tygodni temu 36-latka postanowiła jednak wyprowadzić się z zajmowanego wspólnie mieszkania. Zamieszkała w wynajętej kawalerce. Czy partner nie mógł pogodzić się z jej odejściem? Znajomi nie mogą uwierzyć w to, co się stało. – Ja bym mu swoich małych dzieci nie bała się zostawić na przypilnowanie, bo to był bardzo spokojny gość – mówi o zmarłym mieszkanka osiedla.

To samo mówią inni. – On by muchy nie skrzywdził, bo był po prostu dobrym człowiekiem – opowiada kolega 44-latka. – Nigdy nikogo nie skrzywdził, nigdy nie był agresywny. On zawsze bardzo dużo i ciężko pracował, a mimo to każdy mógł zawsze na niego liczyć.

Więcej w e-wydaniu i papierowym wydaniu Kroniki Tygodnia.

Leszek Wójtowicz

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (12)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz Regulamin serwisu Kronika Tygodnia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (ul. Chocimska 3A, 00-791 Warszawa) jest administratorem twoich danych osobowych, dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne. Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Mimi
Mimi 16.09.2021, 13:40
Marek był wspaniałym człowiekiem, a Ania no cóż dużo miała poza uszami.
Doprowadziła swoim zachowaniem do tragedii.
Szkoda Mareczka i Macka
Nemo
Nemo 05.10.2017, 15:59
Przestańcie pisać te bzdury wyssane z palca i usłyszanych plotek.
czytelnik
czytelnik 04.10.2017, 08:08
Znałam ich oboje. Ona była dobrą matką on dobrym ojcem. Nie wiem jak do tego doszło, bo ani ON ani ONA nie byli jakimiś wypaczeńcami. Moje dzieci często tam przychodziły i nigdy nie widziały żeby coś złego się działo. Więc dajcie im spokój. Tylko Bóg wie co naprawdę tam zaszło..... Niech odpoczywają w spokoju. W mojej pamięci i moich dzieci niech zostaną jako dobrzy i uśmiechnięci ludzie.
z
z 03.10.2017, 22:15
Przestancie ich dzieci to czytaja, uszanujcie ich spokoj i dramat
nierobot
nierobot 03.10.2017, 21:22
A może była trzecia osoba? A może ON przyszedł do NIEJ i zastał ICH i dostał w głowę?.... fakt trochę to dziwne uderzyć się w głowę maczetą a potem ugodzić bagnetem w serce i jeszcze bagnet odłożyć .... coś tu nie gra.
Paweł
Paweł 03.10.2017, 18:12
Wbić sobie maczetę w głowę a później zadać coś w serce? Dobrze że się po tym jeszcze nie powiesił. Trochę dziwne ale ja nie jestem specjalistą.
Romeo
Romeo 03.10.2017, 17:03
Był super ojcem zawsze go widziałam z tym synkiem a ona zawsze tylko kolezanki i alkohol nie mógł sie z tym pogodzić pomyślał nie będziesz zemna to i znikim. Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie a światło wieku iste nich odpoczywa w pokoju Amen ????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
Zamoscianka
Zamoscianka 03.10.2017, 15:25
Wielka tragedia. Wyrazy współczucia dla najbliższych.
Tutejszy
Tutejszy 03.10.2017, 12:02
Partnerzy, konkubiny a dlaczego nie byli normalnym małżeństwem. Kiedyś takie rzeczy się zdarzały bardzo rzadko a teraz coraz częściej. Po prostu coraz bardzie zryte berety a będzie jeszcze gorzej.
nka
nka 03.10.2017, 10:21
taaa tacy są ludzie własnie. moj były mąż też wsród ludzi uchodzi za ach i och, elegancki, po rączkach całuje a mnie i dzieci gnębi od ponad 2 lat... policja ma to w *** bo wiecznie za mało dowodów i umorzą postepowanie.
gość
gość 04.10.2017, 15:37
To może pasowałoby odejść od męża a nie narzekać?!? Nie rozumiem kobiet które się godzą na takie traktowanie, nie mówiąc już o tym aby pozwolić na gnębienie dzieci ...
djr
djr 03.10.2017, 19:54
Dokładnie. Same komentarze, że "normalni spokojni ludzie". Normalni spokojni ludzie nie rzucają się z maczetą do innych.

Pozostałe