Rodzina Komadowskich z Bełżca: Obrazki z rodzinnego albumu

  • 10.07.2018, 15:26
  • Robert Horbaczewski
Rodzina Komadowskich z Bełżca: Obrazki z rodzinnego albumu
Zbrodnia w Zatylu koło Bełżca popełniona przez nacjonalistów ukraińskich na pasażerach pociągu odbiła się szerokim echem po regionie. Okrutną śmierć poniosło ponad 40 osób. Mord cudem przeżyła Maria Komadowska z Bełżca.

To był czwartek, 16 czerwca 1944 roku. Wojna zbliżała się ku końcowi. Ludzie umęczeni wojną obserwowali obładowane niemieckie transporty wojskowe jadące na Zachód. Tu wojna toczyła się nie tylko z Niemcami. Wrogami byli także Ukraińcy. 

Tego dnia, od rana na stacji kolejowej w Bełżcu tłoczyła się gromada podróżnych czekających na odjazd pociągu do Lwowa. Kilka minut po godzinie 7 pociąg złożony z wagonu i lokomotywy ruszył w kierunku Rawy Ruskiej.  

Po przejechaniu kilku kilometrów, w lesie koło wsi Zatyle maszynista Zachariasz Procyk z Żurawiec zatrzymał parowóz. Do wagonu wtargnęli Ukraińcy przebrani w niemieckie mundury. Po sprawdzeniu kenkart, podróżnym narodowości polskiej kazano wysiąść z pociągu. Mężczyzn zabili od razu. Kobiety i dzieci zebrali w innym miejscu. Kazali im położyć się twarzą do ziemi. I zaczęli mordować także ich.

Po zakończeniu akcji pozbierali pozostawione przez zabitych bagaże i odeszli w głąb lasu, w kierunku Zatyla. Pociąg odjechał.

Świadkiem mordu był Józef Mamczur, kolejarz. Kiedy pociąg dojechał do Rawy Ruskiej, natychmiast poszedł do zawiadowcy i telefonicznie powiadomił naczelnika stacji w Bełżcu o tym, co się stało. Do Zatyla, idąc torami udała się grupa kolejarzy. O mordzie powiadomili też niemieckich żandarmów.

Widok, jaki zobaczyli w lasku, był porażający. Ciała mężczyzn znajdowały się w jednym miejscu. Kobiet i dzieci w innym, na uboczu między drzewami. Wieść o mordzie szybko rozeszła się po okolicy. Do Bełżca i Zatyla zaczęli przybywać mieszkańcy okolicznych miejscowości w poszukiwaniu ciał bliskich oraz znajomych. Według różnych szacunków w Zatylu zamordowano od 41 do 42 osób. Siedemnaście ofiar pochowano na cmentarzu w Tomaszowie Lubelskim. Innych w Bełżcu. Pogrzeby przerodziły się w manifestacje patriotyczne.

Więcej przeczytasz w najnowszym numerze i e-wydaniu Kroniki Tygodnia


CZYTAJ TAKŻE: SAHRYŃ TO NIE WOŁYŃ. TRUDNA HISTORIA POLSKI I UKRAINY

 

Robert Horbaczewski
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz Regulamin serwisu Kronika Tygodnia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (ul. Chocimska 3A, 00-791 Warszawa) jest administratorem twoich danych osobowych, dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne. Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe