Zamość: Profesor Miler

  • 28.03.2018, 06:00 (aktualizacja 28.03.2018, 06:04)
  • Leszek Wójtowicz
Zamość: Profesor Miler
Lewica ma swojego Millera – Leszka, a fani disco polo swojego – Marcina. Zamość ma Stefana, ale pisanego przez jedno "l".

W styczniu minęła 130. rocznica urodzin Stefana Milera, założyciela i długoletniego dyrektora Ogrodu Zoologicznego w Zamościu. Świętujące właśnie 100-lecie istnienia zoo nosi imię swojego założyciela. Profesor patronuje też jednej z ulic na osiedlu Karolówka. Kim był Stefan Miler?

Wiadomo, że 7 września 1916 r. Stefan Miler rozpoczął pracę jako nauczyciel przyrody w Realnym Gimnazjum Męskim w Zamościu, mieszczącym się w gmachu Akademii Zamojskiej. Pracę tę kontynuował w Państwowym Gimnazjum Męskim, które od 1919 r. nosiło im. Jana Zamoyskiego, a po wojnie w odradzającym się Gimnazjum i Liceum im. Jana Zamoyskiego w Zamościu. Otrzymawszy w 1918 r. od władz miejskich małą parcelę o powierzchni ok. 0,5 ha, wezwał młodzież szkolną do czynu, bo zrytą wojennymi okopami działkę, na której zalegały gruzy i śmieci, trzeba było uporządkować. Uczniowie pod kierunkiem profesora oczyszczali i wyrównali parcelę, a następnie ogrodzili ją brzozowym płotem, dając podwaliny pod pierwszy w kraju Szkolny Ogród Przyrodniczy. Stefanowi Milerowi przyświecały dwa cele: naukowy (poprzez zaszczepienie młodzieży wiadomości z biologii w sposób poglądowy) i wychowawczy (zamiłowanie i szacunek do pracy fizycznej). Sam profesor – jak wynika z zachowanych wspomnień – obdarzony był przez naturę niezwykłą energią i wielką siłą fizyczną.

Do Zamościa spod Kalisza

Stefan Miler urodził się 22 stycznia 1888 r. w Hubach Tynieckich k. Kalisza (obecnie część Kalisza) w rodzinie o tradycjach patriotycznych. Jego ojciec Henryk Mikołaj Miler, który pracował jako urzędnik sądowy, podczas powstania styczniowego był adiutantem gen. Józefa Hauke-Bosaka. Za udział w powstaniu został skazany na katorgę i zesłany do pracy w kopalni na Syberii. Stefan Miler zaś za aktywny udział w strajku szkolnym i próbę rozbrajania rosyjskich żandarmów podczas manifestacji pierwszomajowej został w 1905 r. poddany dozorowi policyjnemu i stracił rok nauki. Korzystając z okazji zbiegł przez "zieloną granicę" do Krakowa, skąd – po amnestii – wrócił po roku do Kalisza i zdał egzamin maturalny. Studiował nauki przyrodnicze w szwajcarskim Fryburgu, gdzie w 1913 r. uzyskał dyplom. Po studiach – z dwoma kolegami – zdobył Mont Blanc.

Po powrocie do Polski pracował jako korepetytor. Gdy wybuchła I wojna światowa wstąpił do I Pułku Legionów Polskich i walczył pod dowództwem mjr. Edwarda Rydza-Śmigłego na Polesiu i Wołyniu. W bitwie pod Trojanówką został ciężko ranny w głowę, ręce i nogi, dlatego trafił do szpitala w Kowlu, a następnie przetransportowany na Morawy. Po kilkumiesięcznej kuracji otrzymał bezterminowy urlop i został skierowany do Zamościa w celu zasilenia budzącego się do życia polskiego szkolnictwa. Z Zamościem związał dalsze swoje życie.

Więcej przeczytasz w najnowszym numerze i e-wydaniu Kroniki Tygodnia

Leszek Wójtowicz
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz Regulamin serwisu Kronika Tygodnia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (ul. Chocimska 3A, 00-791 Warszawa) jest administratorem twoich danych osobowych, dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne. Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Stanisław z Browarnej achach
Stanisław z Browarnej achach 29.03.2018, 16:54
Jest mało znana historia związana sadem sejmikowym którym
opiekował się Stefan Miler . W tym sadzie rosły drzewa owocowe które wyróżniały się nietypowym smakiem i wyglądem owoców. Był tam orzech włoski o bardzo dużych skorupach . A pomiędzy drzewami rosły kwitły o mało spotykanym wyglądzie Sad ten był zlokalizowany pomiędzy "belwederkiem" , płotem klinkierni a ul. Kilińskiego ,W tym miejscu w roku 1956 postawiono kotłownię dla ogrzewania osiedla Planty . Obecnie teren ten zajmują ciepłownicy . Ja mieszkałem blisko tego przepięknego sadu często tam bywałem po "zrazy " z drzew do szczepienia . Mając 8 lat oponowałem tą technikę i najbardziej cenne odmiany gruszek i jabłoni rosły w ogródkach mieszkańców Kilińskiego
i Ciepłej . W latach siedemdziesiątych przyszły wywłaszczenia i dokończyły zatarcia śladów po wspaniałych odmianach drzew owocowych którym opryski nie były potrzebne ...

Pozostałe