Do kina na "Wołyń" marsz!

  • 05.10.2016, 06:00 (aktualizacja 07.10.2016, 08:27)
  • Leszek Wójtowicz
Do kina na "Wołyń" marsz! www.forumfilm.pl
W trakcie realizacji zabrakło pieniędzy, dlatego powstała fundacja, która zbierała środki na uzupełnienie filmowego budżetu. W piątek (7 października) na ekrany wchodzi "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego. Czego można się spodziewać po długo oczekiwanym obrazie?

Entuzjazmu nie kryją Wołyniacy, bo historia zbrodni na ich najbliższych w końcu została opowiedziana. – Dobrze by było, żeby ten film obejrzeli także Ukraińcy – mówi Janina Kalinowska, przewodnicząca zamojskiego Stowarzyszenia Upamiętniania Polaków Pomordowanych na Wołyniu. – Widziałam fragmenty "Wołynia" i uważam, że pan Smarzowski stworzył wielkie dzieło, które można nazwać epopeją narodową. Uważam, że w tej chwili Polacy mają większą świadomość tego, co się wydarzyło na Wołyniu ponad 70 lat temu, ale wciąż nie jest to wiedza powszechna.

Pani Janina podczas rzezi była dzieckiem. Pod Uściługiem straciła całą rodzinę. Ocalała, bo nie zauważyli jej banderowcy, gdy leżała nieprzytomna pod ciałem zabitej matki.

Lepiej późno, niż wcale

Dr Leon Popek z lubelskiego oddziału IPN-u, autor głośnej publikacji "Ostrówki. Wołyńskie ludobójstwo", zauważa, że gdyby wcześniej powstał podobny obraz, to na pewno inaczej wyglądałyby dziś stosunki polsko-ukraińskie. – Dla mnie ten film jest bardzo ważny – mówi dr Leon Popek, który pomagał reżyserowi i ekipie filmowej jako konsultant. – "Wołyń" jest zadośćuczynieniem dla rodzin ofiar. Na polskich uczelniach nie było odważnych naukowców, którzy podjęliby ten temat, dlatego dzieło Władysława i Ewy Siemaszków (chodzi o "Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945" – przyp. red.) wypełnia tę lukę. Podobnie było z filmowcami. Dobrze, że znalazł się w końcu Wojciech Smarzowski, który podjął się zadania i znakomicie się z niego wywiązał.

Zdaniem prof. Włodzimierza Osadczego, dyrektora Centrum Badań Wschodnioeuropejskich KUL Jana Pawła II w Lublinie, Wołyń przez całą powojenną historię był pozbawiony pamięci. – Jeśli Auschwitz czy Majdanek wzbudzają ból, to w kontekście Wołynia tego nie ma – mówi prof. Włodzimierz Osadczy. – Dzieło Wojciecha Smarzowskiego będzie pierwszym filmem, który będzie wypełniał tę lukę emocjonalną. Ma przestrzegać przed tym, co nie ma prawa się powtórzyć. Jeśli ktoś przyznaje się do wspólnoty narodowej i jest za pojednaniem polsko-ukraińskim to ma obowiązek zobaczyć ten film.

Więcej w papierowym wydaniu Kroniki Tygodnia.


ZOBACZ TAKŻE:

Rozmowę z Wojciechem Smarzowskim, reżyserem filmu "Wołyń". który w maju gościł w Zamościu.

Leszek Wójtowicz

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (4)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz Regulamin serwisu Kronika Tygodnia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (ul. Chocimska 3A, 00-791 Warszawa) jest administratorem twoich danych osobowych, dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne. Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Karola
Karola 05.10.2016, 08:14
Ja pomaszeruje z mężem i znajomymi w sobotę na Wołyń. Na wyjście do kina umówiliśmy sie juz 2 tygodnie temu. Czekamy niecierpliwością. Recenzje są bardzo dobre, więc spodziewam sie bardzo dobrego filmu o bardzo dużej wartości.
Helena
Helena 04.10.2016, 22:57
No pewnie, ze marsz! Ja idę już za 2 dni! Nie wyobrażam sobie, żeby nie pojść do kina na ten film.
pulpet
pulpet 04.10.2016, 22:02
Zapowiada się interesująco i mądrze ;) W końcu jakiś wartościowy film ;) Wybieram się w przyszłym tygodniu na seans ;)
Lidka
Lidka 04.10.2016, 17:03
Film wzbudzi wiele emocji i wiele wspomnień, sama mam rodzeni na Ukrainie i na film idę właśnie z wiekową ciocią z tamtej strony granicy.


Pozostałe