Z kamerą wśród ludzi, czyli co zarejestrował monitoring?

  • 12.09.2017, 06:00
  • Leszek Wójtowicz
Z kamerą wśród ludzi, czyli co zarejestrował monitoring?
Miejscowi dobrze wiedzą, gdzie nie warto otwierać flaszki albo... rozporka, ale przyjezdnych – po opróżnianiu butelki albo pęcherza – dziwi interwencja strażników miejskich. Mogą iść w zaparte, ale funkcjonariusze wiedzą swoje, bo wszystko zarejestrowały kamery. A widziały one niejedno...

Załatwianie potrzeb fizjologicznych w miejscach publicznych to domena ryzykantów, przy czym wskaźnik ten wzrasta proporcjonalnie do ilości wypitego przez jednego czy drugiego delikwenta alkoholu. Im więcej napojów wyskokowych, w tym przede wszystkim moczopędnego piwa, tym wyższe prawdopodobieństwo obsikania podwórka czy skweru. Przeważają panowie, bo nie muszą ściągać spodni, ale czasami zdarza się i piękna płeć. Jeżeli sprawca wypróżnia się pod okiem kamery, to jak amen w pacierzu pojawią się przy nim strażnicy miejscy.

Sikanie na ekranie

Bo sikanie w miejscu publicznym to nieobyczajny wybryk, za który grozi areszt, ograniczenie wolności, grzywna albo nagana. Na początku września w nocy trzech młodzieńców spoza Zamościa "zwiedzało" zamojską starówkę. Jednego przypiliło. Podszedł pod maszt, na który podczas uroczystości wciągana jest flaga państwowa, przy ratuszu i... wielka ulga. Chwilę później byli już przy nim strażnicy.

Kilka lat temu trzech pracowników budowlanych z województwa mazowieckiego obsikało schody naszego przepięknego ratusza. A że widok strażników miejskich podziałał na nich jak czerwona płachta na byka, dalszą część nocy spędzili na "wytrzeźwiałce". W konsekwencji musieli zapłacić nie tylko mandat za nieobyczajny wybryk, ale też uregulować należności za nocleg w izbie wytrzeźwień. – Ale kamery nie wychwytują tego, co w nocy dzieje się na podwórkach – zauważa mieszkaniec zamojskiej starówki. – Sikanie to drobnostka, można wdepnąć w coś poważniejszego.

W takich przypadkach – jak podkreślają mundurowi – mieszkańcy powinni wyręczać kamery, czy to zwracając uwagę delikwentom załatwiającym się w miejscu publicznym, czy powiadamiając o takich przypadkach strażników miejskich.

Nie każdy, kto ściąga spodnie, myśli tylko o jednym. Jakiś czas temu goszcząca w Hetmańskim Grodzie delegacja z Ukrainy patrzyła ze zdumieniem na młodego człowieka, który naprzeciwko ratusza rozebrał się jak do rosołu. Nieborak był pijany. Strażnicy pamiętają też obnażającą się przy ul. Greckiej niewiastę. I w jednym, i w drugim przypadku nie chodziło o żaden happening czy performance. Zarówno pan, jak i pani zostali ukarani mandatami.

Więcej w najnowszym numerze i e-wydaniu Kroniki Tygodnia.

Leszek Wójtowicz

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz Regulamin serwisu Kronika Tygodnia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (ul. Chocimska 3A, 00-791 Warszawa) jest administratorem twoich danych osobowych, dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne. Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe