Otwierali restauracje w czasie lockdownu. Teraz świętują

  • 08.11.2021, 08:12
  • News4Media
Otwierali restauracje w czasie lockdownu. Teraz świętują iStock
Przedsiębiorcy, którzy kilka miesięcy temu zostali ukarani przez sanepid, wygrywają sprawy w sądach. Co kilka dni zapadają wyroki, które przyznają im rację.

Kryzys nadszedł pod koniec października ubiegłego roku. Wówczas nastąpił w Polsce lockdown wprowadzony z powodu pandemii. Nie mogły działać siłownie, kina, stoki narciarskie a restauracje mogły sprzedawać posiłki tylko na wynos. Odmrożenie stopniowo zaczęło nadchodzić dopiero w maju tego roku.

Przez kilka miesięcy wiele branż było sparaliżowanych, a przedsiębiorcy nie mogli zarabiać. Część z nich zaczęła łamać przepisy. Otwierali swoje lokale. Na takie sytuacje była przygotowana policja i pracownicy sanepidu. Kontrolowali czynne miejsca, a ich właścicieli karano finansowo. „Nie zrobiłem tego dla zabawy, ale dlatego, że miałem wybór: działać albo upaść i zwolnić wszystkich pracowników. Przestrzegaliśmy zasad sanitarnych. Były płyny do dezynfekcji i ostrzeżenia sanepidu. Lokal był otwarty dla chętnych, nikogo nie zmuszałem do przyjścia” – tłumaczył na przykład Aleksander Figurski, właściciel restauracji w Słupsku. Została na niego nałożona kara w wysokości 65 tys. złotych. Przedsiębiorca skierował sprawę do sądu. I wydaje się, że ma szansę ją wygrać. Tak jak inni.

Z tarczą

Przedsiębiorcy, którzy nie zgodzili się na kary, poszli do sądów. Teraz, co jakiś czas napływają informacje o ich zwycięstwach. Bardzo głośna była sytuacja w Cieszynie, gdzie działa „U trzech braci”. To lokal, który znalazł się na celowniku służb sanitarnych. Restauracja została otwarta 8 stycznia i bardzo szybko posypały się kary – 30 tys. zł. „Postaram się nie płacić, a potem poczekać na spokojnie na rozstrzygnięcie w sądzie. Natomiast zobaczymy, jak daleko sanepid posunie się w ściąganiu kary. Generalnie wierzyciel wskazuje, z czego komornik ma egzekwować. W tym wypadku ściąganiem należności zajmuje się komornik skarbowy, więc pytanie, czy zajmie konto, które będzie puste, czy też posunie się dalej” – mówił w mediach restaurator Tomasz Kwiek.

Właśnie ogłosił sukces. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach uchylił decyzję sanepidu i nakazał mu zapłacenie przedsiębiorcy 4,5 tys. złotych. To jednak nie jest koniec sprawy. „Zgodnie z tym, o czym informowaliśmy wcześniej, w najbliższych dniach zostanie złożone zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa do Prokuratury Rejonowej w Cieszynie. Planujemy także złożyć pozwy cywilne” – napisano na facebookowym profilu cieszyńskiej restauracji.

Kwiaciarnia górą

Udało się także wygrać lodowisku – kwiaciarni. Chodzi o obiekt w Szczecinie. Normalnie można tam jeździć na łyżwach, ale przez lockdown nie było to możliwe. Dlatego właściciel lodowiska zamienił obiekt w kwiaciarnię. A ta według pandemicznych przepisów mogła funkcjonować. O sprawie było głośno w całej Polsce. Przyszedł też sanepid i na właściciela lodowiska nałożono dwie kary administracyjne – po 30 tys. zł każda. Tomasz Fornalski odwołał się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego i wygrał. „Tylko stan wyjątkowy może pozwalać na zawieszanie działalności gospodarczej, nie można tego robić za pomocą rozporządzenia. To jest najważniejsze uzasadnienie. Rząd rozporządzeniem nie może zabronić nam prowadzenia firmy” – mówił po korzystnym dla siebie wyroku, który zapadł w październiku i dodał: „Będziemy wnioskować o konsekwencje wobec osób, które przeszkadzały nam w działalności. Mówię o inspektorach sanepidu, którzy mówili, że działamy nielegalnie i odstraszali ludzi, którzy odwiedzali nasze lodowisko. Wiele osób było zniechęcanych, ponieważ na miejscu była policja. Wyegzekwowano z naszego konta dwie kary administracyjne i odsetki, będziemy żądać zwrotu. Cały sezon letni nie mieliśmy środków na przygotowanie się do zimy”.

Zwycięstwo na stoku

Z wygranej cieszy się także Piotr Rzetelski, właściciel ośrodka narciarskiego w Chrzanowie (województwo lubelskie). Zaprosił narciarzy na początku roku. Razem z nimi przyjechali policjanci i inspektorzy sanepidu. Skończyło się na 20 tys. zł kary i sprawie w sądzie. W połowie października Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie ocenił, że sanepid naruszył przepisy i np. nie wskazano konkretnych argumentów, przemawiających za ukaraniem przedsiębiorcy.

News4Media

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz Regulamin serwisu Kronika Tygodnia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (ul. Chocimska 3A, 00-791 Warszawa) jest administratorem twoich danych osobowych, dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne. Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Mafia urzędnicza
Mafia urzędnicza 16.11.2021, 18:00
Z buta pogonić z wilczym biletem kontrolerów z sanepidu co działają na stratę państwa. Ci ludzie nie mają po co tam siedzieć i powinni odpracować koszta popełnionych urzędniczo błędów.

Pozostałe