Tyszowce: W pańskim sadzie i nie tylko

  • 26.09.2021, 07:09
  • wd
Tyszowce: W pańskim sadzie i nie tylko
„W Pańskim Sadzie” to kolejny po „W blasku świec” i „W cieniu kopuł” tom z cyklu opowieści tyszowieckich, które napisał pochodzący z Tyszowiec dziennikarz, do niedawna redaktor naczelny "Kroniki Tygodnia", Robert Horbaczewski.

„W Pańskim Sadzie” to zbiór opowiadań pisanych lekkim, gawędziarskim językiem. Książka ma wielu bohaterów, są nimi ludzie, którzy ponad 100 lat temu mieszkali w Tyszowcach; chłopi, rzemieślnicy, duchowni, policjanci i tyszowieccy panowie. Każdy rozdział to odrębna historia, którą opowiedzieli autorowi najstarsi mieszkańcy Tyszowiec. 

Czytaj także: Gmina Tyszowce przegrała proces

„Wsłuchiwałem się w te barwne wspomnienia podczas każdego pobytu w Tyszowcach. Nagrywałem, dokumentowałem. Niestety, większość moich rozmówców już odeszła. Mam nadzieję, że udało mi się ocalić atmosferę miasteczka, które pamiętali ze swoich młodzieńczych lat” – pisze we wstępie Robert Horbaczewski.

„W Pańskim Sadzie” przeczytać można m.in. o nietypowego formatu receptach, jakie wystawiał mgr farmacji Wacław Przyborowski, chcąc w ten sposób zdobyć klientów i odciągnąć ich od konkurencji, oraz o tym, co w aptekach w Tyszowcach można było kupić poza lekami. O dawnym kinie w miasteczku i o tym, o wspólnego z kinem miała kobyła należąca do Hipolita Małysa. O przedsiębiorczych Żydach, którzy na początku XX wieku stanowili większość mieszkańców Tyszowiec. O tym kto padł ofiarą prowokacji „sanacyjnych mętów komarowskich” i co z tego wynikło, czyli o głośnym w całej przedwojennej Polsce procesie sądowym. Jest też rozdział o marszałku Piłsudskim oraz o ówczesnej modzie, sukniach prosto z Paryża i balach sylwestrowych, na których elity wirując w walcu czekoladowym, witały Nowy Rok. W dawnych Tyszowcach okazji do zabaw także dla niższej warstwy społeczeństwa nie brakowało. Robert Horbaczewski opisuje gdzie i jak się bawiono, jak spędzano wolny czas, jak do gry młodym i starszym przygrywała całkiem niezła orkiestra, a „tyszowieckie chłopy jak koguty piali”. Jest tu jeszcze wiele innych ciekawych  opowiadań. Ilustrują je archiwalne fotografie, m.in. ze zbiorów prywatnych. Niejedno miasteczko może pozazdrościć Tyszowcom takich zbiorów i tak utrwalonej historii.

Czytaj także: W końcu zbudują przedszkole i żłobek w Tyszowcach?

Opowiadania tyszowieckie czyta się jednym tchem. Trudno oderwać się od tej lektury, bo gdy kończy się jeden rozdział, do kolejnego zachęca intrygujący wstęp i równie ciekawe zdjęcie.

Książkę Roberta Horbaczewskiego można kupić w Samorządowym Centrum Kultury w Tyszowcach lub przez stronę autorską www.roberthorbaczewski.pl.

Czytaj także: Mieszkanie w Tyszowcach? Nie ma problemu

wd

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz Regulamin serwisu Kronika Tygodnia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (ul. Chocimska 3A, 00-791 Warszawa) jest administratorem twoich danych osobowych, dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne. Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe