Ks. Zygmunt Pisarski - miał dar jednania

  • 12.06.2021, 06:25
  • Leszek Wójtowicz
Ks. Zygmunt Pisarski - miał dar jednania Trzęsiny. Ks. Zygmunt Pisarski był proboszczem tej parafii w latach 1930-1932.
Do parafii św. Jana Chrzciciela w Trzęsinach wprowadzono relikwie błogosławionego ks. Zygmunta Pisarskiego, proboszcza tej parafii w latach 1930-1932. Duchownego podczas wojny zabili w Gdeszynie Niemcy za to, że nie chciał wydać Ukraińców, którzy zabrali mu wcześniej klucze do kościoła. Bł. ks. Zygmunt Pisarski jest patronem Krasnegostawu.

Miał dar jednania ludzi różnych wyznań i narodowości, był człowiekiem głębokiej wiary i poświęcenia – przypomniał w Trzęsinach (gm. Radecznica) biskup zamojsko-lubaczowski Marian Rojek, który przewodniczył uroczystościom.

Podczas uroczystego wprowadzenia relikwii ordynariusz diecezji zamojsko-lubaczowskiej poświęcił także odremontowany kościół św. Jana Chrzciciela, który przeszedł gruntowny remont.

Z parafii do parafii

Ks. Zygmunt Pisarski urodził się 24 kwietnia 1902 r. w Krasnymstawie jako najstarsze z trojga dzieci Stanisława i Władysławy (z Banaszkiewiczów) Pisarskich. Dzieciństwo i wczesne lata szkolne spędził w Krasnymstawie, a następnie w wieku 16 lat przeniósł się do Włocławka, gdzie – po kilku latach nauki – ukończył Gimnazjum im. św. Piusa X. Po powrocie w 1921 r. w rodzinne strony wstąpił do Seminarium Duchownego w Lublinie. Był uważany za wzorowego alumna, odznaczał się wyjątkową sumiennością i pracowitością. Na kapłana został wyświęcony 27 czerwca 1926 r. w katedrze lubelskiej przez biskupa Adolfa J. Bożeniec-Jełowieckiego.

Pracę duszpasterską – jako wikariusz – rozpoczął w parafii Modliborzyce (pow. janowski), gdzie po śmierci proboszcza ks. Ignacego Rybińskiego samodzielnie administrował parafią do czasu przyjścia nowego proboszcza.

W pierwszą rocznicę święceń został mianowany wikariuszem parafii Sól k. Biłgoraja, gdzie zyskał uznanie proboszcza i parafian, a także biskupa Mariana Fulmana, który powierzył ks. Pisarskiemu nowe i trudne zadanie – utworzenie parafii w Zamchu (gm. Obsza), gdzie znajdowała się należąca w przeszłości do grekokatolików świątynia pw. św. Józefa, którą przez ostatnie pół wieku zajmowali wyznawcy prawosławia.

Ks. Pisarski zajął się remontem świątyni, rozpoczął też starania o ożywienie życia religijnego w nowej parafii. Napotkał jednak na wiele barier i problemów, a w końcu popadł w konflikt z dziedzicem i niektórymi mieszkańcami Zamchu. Musiał opuścić parafię, choć wielu wiernych nie mogło się z tym pogodzić.

Z Zamchu trafił do Trzęsin, gdzie z dniem 1 kwietnia 1930 r. został mianowany proboszczem. Ale i tu nie zagrzał długo miejsca. Z powodu donosu dziekan wszczął dochodzenie, a ks. Pisarski musiał stawić się z wyjaśnieniami u bpa Fulmana. Pomimo oczyszczenia z fałszywych zarzutów – jak można przeczytać w publikacji ks. Jana Pałygi „Sanktuarium Pojednania Polaków z Ukraińcami w Gdeszynie” – dalsza praca jako proboszcza w Trzęsinach okazała się niemożliwa.

Na jego drodze pojawiła się Perespa (gm. Tyszowce), gdzie był proboszczem od 11 stycznia 1932 r. do 1 września 1933 r., a więc do czasu mianowania na administratora parafii w Gdeszynie. To była jego ostatnia parafia.

Nie wydał nikogo

Jako duszpasterz starał się wśród miejscowej ludności, zróżnicowanej narodowościowo i religijnie (w Gdeszynie mieszkali Polacy, Ukraińcy oraz Żydzi) wytworzyć klimat wzajemnej życzliwości i miłości. Ale już na początku II wojny światowej Ukraińcy odebrali proboszczowi klucze do kościoła, a następnie urządzili tam cerkiew prawosławną. Ks. Pisarski nie zaprzestał jednak posługi kapłańskiej – nabożeństwa odprawiał na plebani (jedno z pomieszczeń służyło za kaplicę), choć i stamtąd Ukraińcy próbowali go przepędzić. W 1942 r. rozpoczęły się wysiedlenia. Niektórzy parafianie radzili księdzu, żeby wyjechał, ale on nie chciał o tym słyszeć. Nie wyjechał. 30 stycznia 1943 r. Niemcy otoczyli wieś i kolonię Gdeszyn. Hitlerowcy szukali partyzantów, którzy kilka dni wcześniej wykonali akcję odwetową na nasiedloną Niemcami wieś Cieszyn, niedaleko Gdeszyna. Na plebanię, gdzie była urządzona kaplica, weszli w momencie, gdy ks. Pisarski skończył odprawiać nabożeństwo. – Trudno, wola Boża – miał odpowiedzieć spokojnie organiście, który go wcześniej namawiał, aby uciekał.

„Gdy Niemcy wpadli, natychmiast zaczęli go wypytywać o człowieka, który zabrał mu klucze od kościoła, co wskazywało na to, że dla nich mógł to być punkt zaczepienia do uchwycenia wątku sowieckiego, czyli agentów na tym terenie. Odpowiedziało im milczenie księdza. Wywołało to furię gestapowców. Jeden z nich uderzył księdza w skroń pistoletem, potem drugi uderzył w twarz. Znów padły pytania, ale ksiądz nic nie odpowiedział i kolejny raz dostał po twarzy. Popłynęła krew. Wyprowadzono ks. Zygmunta na zewnątrz kaplicy. Tam stali już zgromadzeni młodzi Ukraińcy. Ku ich zaskoczeniu, hitlerowcy domagali się od księdza, by spośród nich wskazał na tych, którzy mogli być agentami sowieckimi i mieć broń. Ksiądz dalej milczał. Otrzymał kolejny cios rękojeścią pistoletu” – czytamy w książce urodzonego w 1930 r. w Gdeszynie ks. Jana Pałygi.

W końcu wybrali z całego grona kilkunastu młodych mężczyzn, Polaków i Ukraińców, a następnie razem z ks. Pisarskim poprowadzili wszystkich w kierunku lasu. Duchowny szedł z różańcem w ręku na końcu kolumny. Naprzeciwko domu Ukraińca, tego, który na początku wojny zabrał klucze do kościoła, Niemcy ponownie próbowali zmusić proboszcza do wydania swoich prześladowców. Gdy i tym razem milczał, padł strzał w plecy. Ks. Pisarski upadł, a gdy próbował się podnieść, otrzymał śmiertelny postrzał w głowę. Po tej egzekucji przystąpiono do rozstrzeliwania pozostałych zakładników (podobno dwóm udało się uciec).

Ciała księdza oraz ponad 20 rozstrzelanych mieszkańców Gdeszyna – Polaków i Ukraińców – leżały w miejscu egzekucji do następnego dnia, bo dopiero wtedy hitlerowcy pozwolili je zabrać. Proboszcza pochowano 1 lutego 1943 r. w trumnie zbitej z prostych desek. W pogrzebie wzięło udział tylko kilka osób.

Z Gdeszyna na ołtarze

Proces beatyfikacyjny ks. Pisarskiego rozpoczął się w 1974 r. Kapłan został wyniesiony na ołtarz 13 czerwca 1999 r. w Warszawie przez papieża Jana Pawła II. „Ks. Zygmunt zachował się tak, jak powinien postąpić chrześcijanin i ksiądz. Był to czyn najwyższej próby, który przez pokolenia będzie świadczyć o wielkiej wierze i determinacji ks. proboszcza z Gdeszyna, który nie wahał się oddać swego życia za życie innego człowieka wrogo nastawionego do niego i katolików” – napisał w swojej książce ks. Jan Pałyga.

Pochodzący z Gdeszyna kapłan jest orędownikiem utworzenia Sanktuarium Pojednania Polaków z Ukraińcami w Gdeszynie. „Od pokoleń żyliśmy na tej samej ziemi, często przez małżeństwa łączą nas więzi krwi, współpracowaliśmy ze sobą, pomagaliśmy sobie wzajemnie. Wyznawaliśmy tę samą wiarę w Jezusa Chrystusa, tylko w inny sposób sprawowaliśmy liturgię. Zbyt wiele nas łączy, dlatego należy położyć kres wszelkim animozjom i temu ma służyć, jak rozumiem, Sanktuarium Pojednania” – argumentuje w swojej książce.

W gdeszyńskim kościele znajduje się sarkofag z relikwiami błogosławionego kapłana, a na pobliskim cmentarzu można pomodlić się przy grobie duchownego z wyrytą na pomniku inskrypcją: „Ofiarą swojego życia innym życie ocalił”. W Publicznej Szkole Podstawowej im. bł. ks. Zygmunta Pisarskiego w Gdeszynie powstała Izba Pamięci poświęcona patronowi. Z pamiątek po męczenniku zachowały się m.in. ornat, brewiarz, przewodnik duchowy dla seminarzystów i obrazki ze świętymi, w tym ze święcenia kapłańskiego z 1926 r. i przekazane przez rodzinę zapiski. Bł. ks. Zygmunt Pisarski jest od ub. roku patronem miasta Krasnystaw.

Warto wspomnieć, że podobny los spotkał pochodzącego z Siemnic (gm. Rachanie) ks. Błażeja Nowosada, który 19 grudnia 1943 r. zginął śmiercią męczeńską w kościele z Potoku Górnym, gdzie był proboszczem. Tego dnia żandarmeria niemiecka wspólnie z pozostającą na ich usługach policją ukraińską – w ramach akcji odwetowej za zlikwidowanie przez polskich partyzantów kilku nacjonalistów ukraińskich – przeprowadziła pacyfikację Potoka Górnego i przylegających do niego wiosek – Dąbrówki i Zagródek. Ks. Błażej Nowosad jest jednym z 122 Sług Bożych, wobec których w 2003 r. rozpoczął się proces beatyfikacyjny drugiej grupy polskich męczenników z okresu II wojny światowej. Na beatyfikację czeka s. Longina (Wanda Trudzińska), którą wraz z siedmioma wychowankami Domu Dziecka w Turkowicach (gm. Werbkowice) zamordowali w 1944 r. Ukraińcy w lesie pod Sahryniem. 16 maja minęła 77. rocznica ich męczeńskiej śmierci.

Leszek Wójtowicz

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz Regulamin serwisu Kronika Tygodnia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (ul. Chocimska 3A, 00-791 Warszawa) jest administratorem twoich danych osobowych, dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne. Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe