Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 23 kwietnia 2024 14:32
Reklama

Książka za opowieść: Pamięci moich pradziadków

Swoich pradziadków Mariannę i Józefa Skowronów wspomina Adam Wiatrowski.
Książka za opowieść: Pamięci moich pradziadków
Marianna i Józef Skowronowie

Stare zapomniane i opuszczone siedlisko położone na wzgórzu, otoczone mieszanym lasem, znajduje się we wsi Udrycze-Wola. Wioska leży teraz na terenie gminy Stary Zamość. Stojąca w niej bardzo stara i opuszczona chata była domem moich śp. pradziadków Skowronów Józefa (ur. 1910 r.) i Marianny (ur. 1913 r.) z Zacierów. Oboje pochodzili z chłopskich rodzin ze wsi Udrycze.

Pradziadkowie związek małżeński zawarli 15 stycznia 1936 roku w parafii Sitaniec. Zamieszkali w starym domu na skraju wsi. W tym domu, jako pierwsze z dzieci młodego małżeństwa przyszedł na świat Zbigniew (ur. 1936 r.), za trzy lata jako drugie dziecko moja babcia Elżbieta (ur. 1939 r.).

Wojna i odbudowa

Podczas II wojny światowej Niemcy zniszczyli ich dom. Józef i Marianna wraz z dziećmi przenieśli się do domu Katarzyny i Stanisława Zacierów, rodziców Marianny. W niewielkim domku podczas wojny mieszkało aż dziesięć osób. Czas wojny był bardzo trudny dla całej rodziny. Wielokrotnie wraz z małymi dziećmi kryli się w lesie przed Niemcami, którzy plądrowali całą wieś. W 1942 roku po wysiedleniu Udrycz, osiedli we wsi niemieccy osadnicy. Młodzi poszli do pracy u Niemców, żeby nie zesłali ich na roboty, tak jak innych mieszkańców. Jako robotnicy przymusowi w gospodarstwach niemieckich osadników, pracowali ciężko i bez żadnej zapłaty za przysłowiową miskę zupy.

Wszyscy przetrwali trudny czas wojny. Po jej zakończeniu pradziadkowie zaczęli odbudowę starego domu, z którego uciekli oraz całego gospodarstwa. To się im udało. Pod tym domem rosną sobie dwie lipy, za tymi drzewami nadal stoi wielka stodoła, z lewej strony znajduje się obora, po prawej zaś stronie spichlerz z drewutnią. Za spichlerzem jest głęboka, murowana, chłodna piwnica. Przed domem na wyciągnięciu ręki króluje studnia.

W odbudowanej chacie zamieszkała na nowo rodzina Skowronów: Józef, Maria, ich dwójka dzieci oraz starsza siostra pradziadka – Marianna (ur. 1902 r.), zwana ciotką-babką. Gospodarzyli wszyscy razem. W 1946 roku przyszło na świat trzecie dziecko – Barbara (Anna). Szczęście rodziny nie trwało długo, bo za dwa tygodnie 15 lutego 1946 roku umarł Zbynio. Miał zaledwie 10 lat. Zbyszek idąc do szkoły bardzo się przemoczył w topniejącym śniegu. Przesiedział tak mokry cały dzień w szkole. Dostał zapalenia płuc, na skutek którego zmarł. Rodzice długo nie mogli się z tym pogodzić. Musieli jednak żyć dalej, pracować, wychowywać córki.

 

Las w debrze i zapach pierników

Spokojne życie rodziny toczyło się dalej. W 1947 roku Ela zaczęła naukę w szkole. W 1949 roku urodził się Wiesław (zm. w 2017 r.).W niewielkim pobielanym domku mieszkało ich już sześcioro wraz z ciotką Maryną, która niebawem opuściła dom brata. Ciotka wyprowadziła się do własnego domku, który jej pobudowano tuż obok. Domek był skromny: podzielony na część mieszkalną, czyli izbę i część oddzieloną dla kilku kur i jej żywicielki krowy. 

Obie zagrody otaczał owocowy sad pełen owoców. Za domem pradziadków biegła wydeptana ścieżka do sąsiadów państwa Nogasów. Niżej za domem ciotki również biegła wydeptana ścieżka, przez młody las do dalej oddalonych sąsiadów państwa Denisów. 

Moja babcia i jej rodzeństwo uczyło się w szkole w Udryczach w dawnym dworze, każde z nich potem kontynuowało naukę w Zamościu. Pomagali w domowych obowiązkach. Lekcje odrabiali przy lampie naftowej. Z czasem założyli swoje rodziny, opuścili dom rodzinny, ale często, razem ze swoimi dziećmi, odwiedzali rodziców, którzy w nim pozostali. 

W roku 1981 w dzień zamachu na Ojca Świętego, umarła ciotka Maryna, kilka lat później  jej brat Józef (mój pradziadek).

Prababcia Mania została sama. W pracy na roli pomagał jej jednak syn Wiesław. Po pewnym czasie odeszli z tego świata najbliżsi sąsiedzi. W spokojnej, samotnej i cichej okolicy, z dala od ludzi, prababcia Mania dożyła 88 lat. Pod koniec roku 2001 w mroźną zimę zachorowała na zapalenie płuc. Umarła 2 stycznia 2002 roku. Dom od tego momentu został pusty.

O losach rodziny Skowronów opowiedziała mi moja babcia Ela. Z czasów, gdy byłem małym chłopcem, pamiętam tylko moją kochaną prababcię Manię, jej dom i las w debrze, przy którym mieszkała. Zawsze na nas w tym domu czekała. Wspominam też zapach pierników, świeże mleko, przepyszny kompot z wiśni, który piłem bez opamiętania. Zapamiętałem też ten szelest siennika, na którym spała moja prababcia i ciepły piec, na którym w zimowe mroźne wieczory grzane były dla nas pierzyny. 

Bardzo miło wspominam coroczne, czerwcowe odpusty, na które zjeżdżała się cała rodzina. W ogrodzie zawsze już były wówczas soczyste truskawki, a w sadzie smaczne czereśnie. Siadano wtedy w cieniu, pod dwiema lipami. 

Pragnę zachować w mojej pamięci czas mojego dzieciństwa, te wszystkie osoby, ten dom dziś już spróchniały, jego historię i wszystkie spędzone w nim chwile.

Wspomnienia poświęcam moim pradziadkom Mariannie i Józefowi Skowronom.  


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze

 

 

ReklamaBaner reklamowy firmy GOLDSUN
ReklamaBaner B1
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: NormalnyTreść komentarza: Pan burak jako proboszcz doskonale wie ile dzieci zwłaszcza chłopców idzie do pierwszej komunii.Data dodania komentarza: 23.04.2024, 11:06Źródło komentarza: Zbliża się sezon komunijny. I liczenie wydatków. 250 zł od talerzyka to początekAutor komentarza: Bolszewickie mediaTreść komentarza: "I dodaje, że w klasie jej córki jest 19 dzieci. A do komunii idą 4 klasy. I od każdego dziecka jest 1000 złotych.". Naprawdę ? Dotychczas wasza bolszewicka narracja była taka, że mało kto uczęszcza na religię. Coś jesteście chorągiewkami towarzyszeData dodania komentarza: 23.04.2024, 09:25Źródło komentarza: Zbliża się sezon komunijny. I liczenie wydatków. 250 zł od talerzyka to początekAutor komentarza: KateTreść komentarza: Nie chcesz nie dawaj nie znasz wszystkich szczegółów to nie zabieraj głosu Gdyby nie potrzebowali to by nie zbieraliData dodania komentarza: 23.04.2024, 06:20Źródło komentarza: Płoskie: Warsztat Bra-Tek spłonął. Kto dołoży cegiełkę do odbudowy?Autor komentarza: EhhTreść komentarza: To co juz prawka nie zabieraja? Czy to jakies ulgi !?Data dodania komentarza: 22.04.2024, 22:32Źródło komentarza: Gm. Tomaszów: Pirat drogowy w Jezierni. Miał 200 km/h na licznikuAutor komentarza: KlikTreść komentarza: Krytykować każdy potrafi, a rządzić i to mądrze nieliczni...Data dodania komentarza: 22.04.2024, 22:31Źródło komentarza: Szczebrzeszyn: Rafał Kowalik będzie burmistrzem. Znamy wyniki wyborówAutor komentarza: Jacek i PlacekTreść komentarza: Ta gmina Grabowiec to jakieś ciekawe zjawisko. Najpierw pewna mądra pani z rg wpisuje sobie wykształcenie jako średnie - a wszyscy wiedzą, że skończyła zawodówkę krawiecką, więc powinna wpisać - zawodowe. Inny pan, ponoć miał skończyć licencjat z administracji (3lata), a podaje, że jest prawnikiem i ma studia wyższe prawnicze (5lat). Pracownicy urzędów jeszcze 5 lat temu podczas kampanii zaczęli opowiadać ludziom, że to radca prawny, inni zaś, że adwokat... Problem w tym, że ani w rejestrze adwokatów, ani radców taki ktoś nie figuruje. Więc może tylko prawnik? Ktoś więc powiedział sprawdzam i poprosił o dowód, pokaż panie dyplom... No i dowodu do dzisiaj brak ;) Co za problem okazać swój dyplom prawniczy? Skoro są wątpliwości, ludzie gadają, oburzają się to co za problem pokazć dyplom i uciąć wszelkie spekulacje? Otóż jak widać problem. Dlaczego? Nie wiem, chociaż się domyślam - jak miał w zwyczaju mawiać pan Sznuk. Chociaż na sesjach rg były o to awantury, to jednak skończyło się zamiecieniem sprawy pod dywan bo rg skutecznie blokowała wszelkie inicjatywy mające na celu dowiedzenie się prawdy. Na całe szczęście pani mądra kariery w wyborach nie zrobiła ;)Data dodania komentarza: 22.04.2024, 22:23Źródło komentarza: Gm. Grabowiec: Urzędujący wójt Popek utrzymał stanowisko
Reklama
Reklama