Książka za opowieść: To był cudowny czas

  • 25.12.2019, 06:07
  • Katarzyna Seroka z gminy Stary Zamość
Książka za opowieść: To był cudowny czas Fot. pixabay.com
1946 roku moja babcia miała 10 lat. Wtedy właśnie odbyły się pierwsze powojenne święta, które babcia wspomina z uśmiechem.

Cudowny czas bez poczucia zagrożenia i gotowości do ucieczki przed niemieckim najeźdźcą, w obawie o życie swoje i swoich najbliższych, jak to było w poprzednich latach.

Jedną z tradycji świątecznych na Zamojszczyźnie, która nie przetrwała do dzisiejszych czasów, było wyścielenie podłogi słomą w pokoju, w którym stała choinka i w którym rodzina zasiadała do wigilijnej kolacji. Słomę przynoszono do domu w dniu Wigilii Bożego Narodzenia i zostawiano aż do Nowego Roku. Zwyczaj ten bardzo cieszył dzieci, dla których było to inspiracją do wielu radosnych zabaw.

Te święta były naprawdę spokojne i radosne. Przygotowania do świąt odbywały się głównie w domu. Jedyne co trzeba było kupić na święta to cukier i drożdże. Cała reszta rzeczy potrzebnych do przygotowania świąt była wypracowana wcześniej własnymi rękami przez uprawę ziemi i hodowlę zwierząt. W domu nie było elektryczności, telewizora ani nawet radia. Wnętrze domu oświetlały lampy naftowe oraz kilka woskowych świec, które dekorowały choinkę. Łagodne światło płomieni świec wprowadzało ciepły świąteczny nastrój. Choinkę dekorowały aniołki i łańcuchy wykonane z bibuły, słomy i kolorowego papieru oraz kilka szklanych bombek. Zamiast cukierków na gałązkach wisiały orzechy zawinięte w kolorowe papierki. Były również małe czerwone jabłka zawieszone za pomocą nitek przywiązanych do korzonków.

Dom pachniał świerkiem, słomą, pieczonym chlebem oraz wigilijnymi potrawami. Wnętrze wypełniały dźwięki rozmów dorosłych i śmiechu bawiących się dzieci. Po harcach w słomie dzieci wraz z rodzicami i dziadkami śpiewały kolędy, jedna po drugiej. Często odśpiewywano całe kantyczki. Wigilijny wieczór kończył się udziałem w pasterce. Do kościoła babcia wraz ze swoimi trzema siostrami i rodzicami udawała się pieszo. Do pokonania był dystans około trzech kilometrów w grudniową mroźną i ciemną noc. Drogą, na której zalegał śnieg sięgający ponad kolana. Jednak msza o północy była dla dzieci tak wyjątkowym wydarzeniem, że z radością pokonywały drogę. Po czym wracano do pachnącego i ciepłego domu, z miękką od słomy podłogą.


 Dla Czytelników mamy kilkadziesiąt zestawów książek. W każdym na pewno znajdzie się książka Krzysztofa Czubary pt. "Kennedy z Zamościa" wydana w 2007 r. i książka niespodzianka.

Takie świąteczne zestawy rozdamy czytelnikom "Kroniki Tygodnia". Ale nie za darmo! Będzie je można dostać jedynie za... opowieści. Chodzi nam o spisane, krótkie historie związane z obchodami świąt Bożego Narodzenia na Zamojszczyźnie, wigilijnymi i karnawałowymi tradycjami czy przeróżnymi obchodami noworocznymi. Czekamy na Wasze rodzinne historie.

Opowieści należy przynieść lub przesłać do redakcji KT pocztą tradycyjną na adres: ul. Żeromskiego 3, 22-400 Zamość, mejlem: [email protected] lub wysyłając wiadomość poprzez facebookową stronę "Kroniki Tygodnia". Opublikujemy je w gazecie.

Katarzyna Seroka z gminy Stary Zamość

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz Regulamin serwisu Kronika Tygodnia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (ul. Chocimska 3A, 00-791 Warszawa) jest administratorem twoich danych osobowych, dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne. Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe