Park, wilki, ambony z myśliwymi...

  • 15.10.2019, 06:44
  • Bogdan Nowak
Park, wilki, ambony z myśliwymi... Ambona myśliwska w sąsiedztwie rezerwatu ścisłego "Bukowa Góra" RPN.
Wokół Roztoczańskiego Parku Narodowego stoi kilkadziesiąt ambon myśliwskich. Jedną z nich wybudowano nawet w sąsiedztwie rezerwatu ścisłego "Bukowa Góra". W efekcie chronione w RPN-ie zwierzęta, tuż po przekroczeniu granicy parku, są narażone na strzał z broni palnej. Nasi czytelnicy bardzo się tym martwią. Zdaniem dyrektora RPN-u ambony nie są jednak niepokojące, a nawet potrzebne.

Wiadomo, że z owych ambon korzystają nie tylko myśliwi, ale prawdopodobnie także kłusownicy (to z jednej z nich padł strzał, który zabił Kosego – wspaniałego, roztoczańskiego wilka). Z nieoficjalnych rozmów z niektórymi przyrodnikami wywnioskowaliśmy, że powinny one zniknąć. Pożądane byłoby także utworzenie przynajmniej w części otuliny RPN tzw. strefy buforowej, czyli przestrzeni wolnej od polowań. Czy to dobry pomysł? Zapytaliśmy o to Andrzeja Tittenbruma, dyrektora Roztoczańskiego Parku Narodowego. 

Dyrektor tłumaczył nam, że łowiectwo musi funkcjonować, aby populację niektórych gatunków zwierząt "trzymać w pewnych ryzach". Chodzi m.in. o jeleniowate, które żyjąc w nadmiernych ilościach, niszczą młode drzewa. Dlatego RPN współpracuje z okolicznymi kołami łowieckimi. A czasami władze parku same proszą o odstrzały. 

 – Myśliwi mogą polować w odległości 150 m od zabudowań oraz na granicach swoich obwodów łowieckich. Mogą tam także stawiać swoje urządzenia łowieckie (czyli np. ambony – przyp. red.). Ich plany są jednak przez nas opiniowane i do tej pory nie mieliśmy w tym względzie jakichś nieporozumień – zapewnia dyrektor Tittenbrum.  – Utworzenie strefy buforowej i wygnanie myśliwych np. 500 metrów od granic parku naprawdę nic nie da. Granicę takiej strefy należałoby np. utworzyć po istniejących elementach w terenie. A to w praktyce byłoby niewykonalne.

Zdaniem dyrektora RPN-u nie pomogłoby to także chronionym zwierzętom. Dlaczego? 

 – Wilki i rysie są drapieżnikami, które zajmują ogromną przestrzeń – tłumaczy Andrzej Tittenbrum. – W przypadku wilków jest ona trzy razy większa niż powierzchnia naszego parku. Dlatego np. w ich ochronie taka strefa buforowa nie miałaby znaczenia. Poza tym jestem przekonany, że Kosego zabił kłusownik. 

 

Bogdan Nowak

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (13)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz Regulamin serwisu Kronika Tygodnia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (ul. Chocimska 3A, 00-791 Warszawa) jest administratorem twoich danych osobowych, dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne. Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
edyta
edyta 25.10.2019, 11:54
Burasa nie zabił kłusownik ani myśliwy, tylko człowiek, który tam mieszka i ma problemów z wilkami dość. Zwyczajnie dość problemów jakie lokalni mieszkańcy mają z burasami, problemów których nie mają miejscy obrońcy wilków. Jeżeli państwo nie reaguje na potrzeby normalnych ludzi i nie zamierza legalnie rozwiązywać problemu z wilkami, tylko pozwala się zastraszać ekoterrorystom , to ludzie będą sobie radzić nielegalnie. Czas to zrozumieć. Czas zielonych lewaków pogonić. Takie jest życie. Gdyby w Polsce szczur był zwierzęciem chronionym, to ludzie truli by szczury nielegalnie, bo niezależnie od przepisów, problem by był i ludzie musieli by sami problem rozwiązywać.
Roztoczanin
Roztoczanin 03.11.2019, 20:33
A jakie wilki sprawiały problemy? Mieszkam 5 km od miejsca gdzie Kosego zastrzelono i nigdy nie dochodzilo do konfliktu wilkow z ludzmi najpierw sie zorientuj pozniej pisz
Zwierzyniec moje miasto
Zwierzyniec moje miasto 17.10.2019, 10:10
Dlaczego zatem dyrektor jest nadal myśliwym ? Jest wyraźny konflikt interesów. Taka osoba jak dyrektor Parku Narodowego nie może być jednocześnie myśliwym, widać na przykładzie Kosego do czego prowadzi taka patologia.
przyczepakukurydzy
przyczepakukurydzy 25.10.2019, 12:00
Po co komu był Kosy ? Możesz to logicznie wyjaśnić. Co się stanie teraz na świecie kiedy Kosego nie będzie? Jakie odnotujemy straty w gospodarce ?
Grzybiarz
Grzybiarz 17.10.2019, 06:43
Kosego zabił myśliwy z broni nie zarejestrowanej czyli kusownik
Lufio
Lufio 16.10.2019, 09:58
A oni mysla ze zwierzyna wie gdzie sie park konczy? A rolnik ktory ma pola w poblizu parku juz nie ma prawa chronic swoich upraw?
Ja
Ja 15.10.2019, 23:20
Darz bór kto pozyskał byka tylko czy ciejawy
Paul
Paul 15.10.2019, 21:09
12 10 2019 r. Tuż przy granicy parku ktoś zastrzelił byka i zostawił .Jestem ciekaw co na to pan dyrektor straż była poinformowana
Bobi
Bobi 15.10.2019, 20:30
Kusownicy to misliwi
Lornetka
Lornetka 17.10.2019, 06:23
Tak piszesz bo myśliwi polują i nie możesz sidel kłusowniku śmierdzacy zakładac
s
s 15.10.2019, 10:13
Może warto to jednak przemyśleć
ELOS
ELOS 15.10.2019, 09:47
To już wiemy że dla dyrektora Parku ważniejsze jest dobro swojego koła którego jest prezesem niż dobro Parku Narodowego a pamiętajmy że jego pensja jako dyrektora Parku jest płacona z naszych podatków
Mateusz
Mateusz 15.10.2019, 09:40
Nie wiem czy się śmiać czy płakać...dyrektor Parku Narodowego i myśliwy już to jakoś mi się nie wydaje zbyt logiczne i jak widać bardziej zależy mu na swoim kole łowieckim niż na Parku Narodowym wstyd jeszcze opowiada że jest przekonany że to kłusownik co jest według mnie niemożliwe więc wystrzelajcie wszystkie wilki i rysie i będzie pełno jeleni tylko dla was myśliwi wtedy będziecie szczęśliwi

Pozostałe