Michał i Bronisława - rodzinna opowieść

  • 21.05.2019, 10:00
  • Robert Horbaczewski
Michał i Bronisława - rodzinna opowieść Bronisława i Michał ślub wzięli 30 kwietnia 1939 roku, kilka miesięcy przed wybuchem wojny.
Michał Sawa przed wojną był nauczycielem podlubelskich szkół. Po wojnie musiał poszukać innych zajęć. Pracując w Zakładzie Energetycznym w Zamościu grał w amatorskich teatrach. Jego żona Bronisława przez wiele lat była nauczycielką w Szkole Podstawowej nr 3 w Zamościu.

Michał Sawa urodził się w 1905 roku w Łopienniku Dolnym, miejscowości położonej na trasie Krasnystaw – Lublin.

 – Tato pasjami czytał książki. Po skończeniu szkoły postanowił zostać księdzem. Był nawet przez jakiś czas w Seminarium Duchownym w Krasnymstawie. Tam zapewne poczuł, że sutanna nie jest dla niego skrojona. Porzucił seminarium i zechciał zostać nauczycielem – opowiada Bogumiła Sawa

Michał zdał egzaminy nauczycielskie. Potem edukację uzupełnił na licznych konferencjach nauczycielskich i kursach wakacyjnych. Jako młody nauczyciel uczył wszystkich przedmiotów nauczania początkowego: języka polskiego, matematyki, przyrody, ćwiczeń cielesnych.

Pracował głównie w małych wiejskich szkółkach pod Lublinem. Kolejno w Łuszczowie w gminie Wólka, Emilianowie i Bystrzejowicach-Kolonii w gminie Piaski, Zalesiu w gminie Bełżyce, w Bełżycach, we wsi Jaroszewice, Młocinie w gminie Wojciechów oraz tuż przed wojną w Kozłówce w gminie Kamionka koło Lubartowa.

Tam poznał swoją przyszłą żonę Bronisławę z Żukowskich. Była młodsza od niego o 6 lat. Uczyła w szkole w Kamionce. Poznali się na wspólnych konferencjach nauczycieli.

 – Mama pochodziła ze Stanisławowa. To było duże miasto w Galicji. Dziś to  Iwanofrankowsk na Ukrainie. Jej mama Józefa z Regnerów, a moja babcia, była z pochodzenia Austriaczką. Zmarła w wieku 37 lat, kiedy mama miała 7 lat. Dziadek Mieczysław był maszynistą i to nie byle jakim. Prowadził pociągi kursujące na trasach międzynarodowych. W 1930 roku, mama po skończeniu Polskiego Prywatnego Seminarium Nauczycielskiego imienia Marii Konopnickiej w Stanisławowie została nauczycielką – opowiada pani Bogumiła.

Nadzór pedagogiczny skierował ją do pracy w szkołach powszechnych w województwie lubelskim. Najdłużej pracowała w Kamionce. Uczyła najmłodszych uczniów i ciągle się dokształcała na kursach.

Cały artykuł dostępny tylko w papierowym i e-wydaniu Kroniki Tygodnia

Robert Horbaczewski
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz Regulamin serwisu Kronika Tygodnia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (ul. Chocimska 3A, 00-791 Warszawa) jest administratorem twoich danych osobowych, dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne. Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe