Zamojskie ulice. Dotkliwa nieobecność i ulica Grecka

  • 21.05.2019, 05:51
  • Bogdan Nowak
Zamojskie ulice. Dotkliwa nieobecność i ulica Grecka Fot. Adam Gąsianowski Zamojskie "Podkarpie". Zdjęcie w 1992 r.
Ulica Grecka w Zamościu bardzo różni się od tej sprzed ponad pół wieku. Inaczej wygląda większość stojących przy niej budynków. Część z tych, które były drewniane wyburzono, a na ich miejscu postawiono inne. Nie ma także studni, przy której spotykali się kiedyś mieszkańcy Starego Miasta. Ich natomiast zastąpili... turyści, urzędnicy, pracownicy sklepów.

Brakuje mi dawnych lokatorów staromiejskich kamienic, dzieci bawiących się na podwórkach, kobiet spacerujących lub siedzących na murkach, rozmawiających w podcieniach mężczyzn. Dzisiaj owych mieszkańców pozostało niewielu... Wszędzie można też było zobaczyć psy, koty – wspomina Stanisław Orłowski, znany i zasłużony fotograf z Zamościa (jego piękne zdjęcia zostały niedawno wydane w dwóch albumach fotograficznych). – Teraz to miejsce bardzo się zmieniło. Inna jest także ulica Grecka. Ale taki jest chyba los wszystkich Starych Miast. 

Pod karpiem

Ul. Grecka ma w sumie kilkaset metrów długości (pierwsza wzmianka o niej pochodzi z 1591 r.) i łączy staromiejskie trakty: Staszica i Pereca. W XIX wieku jej część północną nazywano placem Ormiańskim. Potem całą ulicę nazwano Ormiańską, w 1935 r. przemianowano ją na Grecką, a podczas ostatniej wojny na Griechenstrasse. Następnie znowu przywrócono jej nazwę ul. Greckiej.

To niezwykły zakątek miasta. To przy tej ulicy stanął kiedyś słynny kościół ormiański pw. Wniebowzięcia Bogarodzicy Marii Panny. Najpierw był on skromny, drewniany. Od 1623 r. zaczęto jednak gromadzić pieniądze na budowę świątyni murowanej. Budowa ruszyła dwa lata później i zakończyła się w 1654 r. W tej świątyni znajdował się słynący z licznych łask obraz Matki Boskiej Łaskawej. Na początku XIX w. świątynia została zburzona. Długo można było zauważyć tę jej... nieobecność. 

– Po prostu na placu, gdzie stał kiedyś kościół ormiański, od strony ulicy Łukasińskiego jeszcze w latach 60. ub. wieku było pusto – opowiada Stanisław Orłowski.

Innym, bardzo ważnym budynkiem stojącym przy tej ulicy był klasztor. To potężny, czteroskrzydłowy gmach pomiędzy ulicami: Grecką, Staszica, Łukasińskiego i Grodzką. Ma on także długą i ciekawą historię. Jest ona związana z Bonifratrami, czyli zakonem szpitalnym im. Jana Bożego. W Zamościu pojawili się w 1657 r. Trzy lata później rozpoczęli budowę drewnianego kościoła i klasztoru. 

Cały artykuł dostępny tylko w papierowym i e-wydaniu Kroniki Tygodnia

Bogdan Nowak

Zdjęcia (1)

Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz Regulamin serwisu Kronika Tygodnia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (ul. Chocimska 3A, 00-791 Warszawa) jest administratorem twoich danych osobowych, dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne. Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe