Gdy moda wygrała z histerią...

  • 6.03.2019, 05:29 (aktualizacja 06.03.2019 10:58)
  • Bogdan Nowak
Gdy moda wygrała z histerią... Co tak naprawdę dzieje się w duszach kobiet? Któż to zgadnie... Na zdjęciu nieznane panie uwiecznione przez fotografa na początku XX wieku.
Owa tajemnicza choroba spędzała sen z oczu naszym babkom i prababkom. W 1895 roku ogłoszono nawet, iż histeria (czyli tzw. wścieklizna macicy) była najczęściej występującym, kobiecym schorzeniem. Uważano ją za groźną chorobę psychiczną o podłożu neurotycznym, która "domaga się zaspokojenia żądzy i wyraża chęć posiadania dzieci". Czy tak rzeczywiście było? Co zatem tak dokuczało kiedyś paniom?

Opowieści o histerii można spotkać w wielu kulturach. Starożytni medycy uważali, że gdy jakaś kobieta nie była aktywna seksualnie to wówczas jej macica po prostu wysychała. Wówczas ów tajemniczy narząd (czasami macicę uważano nawet za osobny byt: np. zwierzę!) samoczynnie przemieszczał się po całym ciele w poszukiwaniu wilgoci. Gdy macica ustawiała się w okolicach serca powodowała zawroty głowy, cierpnięcie nóg oraz m.in. utratę mowy. 

Tego typu poglądy pokutowały przez wiele stuleci.

Głowa, dwoje rąk i nic więcej

O przyczynach histerii pisał w 1860 r. dr medycyny A. Simon w swoim medycznym poradniku. Były to według niego: "drażliwość nerwowa u kobiet w wieku zdolnym do rodzenia, wzruszenia moralne, miłość zawiedziona (...), nadużycie płciowe, paluszkowanie u kobiet niezamężnych (chodziło zapewne o masturbację – przyp. red.), wstrzymywanie się od stosunku płciowego" – wyliczał. A dalej notował: "Atak (histerii) bywa nagły, ale poprzedzają go następujące objawy: ziewanie, sny dziwaczne (...), uczucie ciała okrągłego, które wznosi się z brzucha, dochodzi do dołka sercowego i stanowi rodzaj duszenia". 

Według doktora Simona, kobieta chora na histerię, w silnych atakach padała bez przytomności. Mogła wchodzić także w stan ekstazy, a czasami po prostu krzyczała lub płakała. Dochodziło też u niej do "odbijania wiatrów przez usta", "drażliwości niezwyczajnej" lub "nieczułości ogólnej". Uważano, że jedynym ratunkiem dla histerycznych pań, było podanie im specyfików, które wywoływały "chlustające wymioty", obfite krwawienie oraz biegunkę. Bo to mogło obniżyć ciśnienie tajemniczych waporów, które przy histerii uderzały podobno do mózgów chorych pań. 

Natomiast według doktora Simona należało chorą, podczas ataku, rozebrać i chlusnąć na jej twarz zimną wodą. Można było jej także dać do powąchania eter lub chloroform. Przede wszystkim należało jednak histerii zapobiegać. Jak?

Więcej na ten temat w najnowszym numerze i e-wydaniu Kroniki Tygodnia

Bogdan Nowak
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz Regulamin serwisu Kronika Tygodnia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (ul. Chocimska 3A, 00-791 Warszawa) jest administratorem twoich danych osobowych, dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne. Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe