Losy rodziny Prusickich: Na Syberię i z powrotem

  • 22.01.2019, 14:09
  • Robert Horbaczewski
Losy rodziny Prusickich: Na Syberię i z powrotem
Izydor Prusicki strzegł carskich lasów w dalekiej Rosji. Przez blisko dwa miesiące gościł u siebie przełożonego. W końcu zażądał zapłaty przed sądem w Kokandzie. Pozwany przełożony nie dość, że płacić nie chciał, to na dodatek żalił się, że Izydor gościł go w niegodnych warunkach i dowodził, że nocować i stołować przełożonego to obowiązek pracownika.

Ta kuriozalna sprawa miała swój epilog przed sądem pokoju I komendy kokandzkiego okręgu. Izydor Prusicki, były strażnik leśny nr 9, zamieszkały w Waruchskiej Daczy, zażądał od leśnego konduktora Antoniego Awdiejewasporej jak na tamte czasy sumy 130 rubli (średnia pensja strażnika leśnego wynosiła 20 rubli miesięcznie). To miała być zapłata za goszczenie przełożonego, wraz z koniem, latem 1907 roku. Awdiejew przez dwa miesiące spał, jadł i pił na koszt podwładnego. Nie zapłacił za to ani grosza. Nie ponosił też niemałych kosztów utrzymania konia. Co więcej, przed sądem twierdził, że Prusicki gościł go w niegodnych warunkach.

Ubezpiecz dom i złap 10% zniżki na ubezpieczenie auta w PZU
Ubezpiecz dom i złap 10% zniżki na ubezpieczenie auta w PZU
Ubezpiecz dom i złap 10% zniżki na ubezpieczenie auta w PZU

Cała sprawa została opisana w "Turkiestańskim Zbiorze" z 1908 roku. A dotarła do niej Magdalena Kołconz Zamościa, studentka dziennikarstwa na UMCS w Lublinie, praprawnuczka Izydora. Jak się zakończył proces?

 – Sąd opierając się też na zeznaniach świadka, potwierdził pozew prapradziadka. Awdiejew musiał mu zapłacić 110 rubli i 10 rubli kosztów sądowych – opowiada Magdalena Kołcon, która od 2 lat bada historię rodu. Pierwsze opowieści o historii rodziny usłyszała od dziadka Mikołaja. Potem zaczęła przepytywać bliższą i dalszą familię. Szperać w rodzinnych dokumentach. Szukać informacji w archiwach w Polsce i na Ukrainie. Odwiedziła też osobiście archiwa w Łucku i Włodzimierzu Wołyńskim. Ustaliła, że korzenie rodziny Prusickich pochodzą z miejscowości Werba niedaleko Włodzimierza Wołyńskiego. Najstarsze opowieści sięgają końca XIX wieku.

Więcej w najnowszym numerze i e-wydaniu Kroniki Tygodnia

Robert Horbaczewski
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz Regulamin serwisu Kronika Tygodnia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (ul. Chocimska 3A, 00-791 Warszawa) jest administratorem twoich danych osobowych, dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne. Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe