Zabity w Białymstoku mężczyzna pochodził z naszych stron

  • 08.01.2019, 06:15 (aktualizacja 08.01.2019, 06:18)
  • Leszek Wójtowicz
Zabity w Białymstoku mężczyzna pochodził z naszych stron
Wywieźli 27-latka za Białystok, gdzie się nad nim pastwili, a na koniec zadali mu kilkanaście ciosów nożem.

Przed białostockim sądem ruszył proces dwóch mieszkańców tego miasta, oskarżonych o uprowadzenie i zabójstwo młodego przedsiębiorcy Dawida G. Do zbrodni doszło na tle rozliczeń finansowych. Zabity przed dwoma laty 27-latek pochodził z gm. Ulhówek. Zostawił ciężarną żonę i dwuletnią córeczkę.

Pochodzący z jednej z miejscowości w gm. Ulhówek Dawid G. nie wyjechał za chlebem do Anglii czy Niemiec, nie szukał szczęścia w Warszawie czy we Wrocławiu, lecz wybrał Białystok. Szybko się zaaklimatyzował w 300-tysięcznym mieście, założył rodzinę, dobrze mu się wiodło. Dawid G. był ajentem 8 sklepów spożywczych w Białymstoku i okolicy. Wynajmował też kilka garaży w stolicy Podlasia, w których przechowywał samochody kupowane w celu naprawy i odsprzedaży, ale też elektronarzędzia, części samochodowe, półki sklepowe i przeterminowany towar ze swoich sklepów. W jednym z garaży chciał założyć warsztat samochodowy, dlatego wspólnie z kolegą go remontował. Był zapalonym miłośnikiem samochodów marki BMW i już choćby z tego powodu miał wielu znajomych. W 2016 r. poznał 30-letniego białostocczanina Tomasza J., z którym zaczął prowadzić interesy, kupując m.in. narzędzia, elektronarzędzia i części samochodowe.

Szukali się nawzajem

21 stycznia 2017 r. do jednego z wynajmowanych przez Dawida G. garaży ktoś się włamał. Zginęły warte ok. 5 tys. zł narzędzia, które dzień wcześniej 27-latek kupił od Tomasza J. za ok. 1,5-2 tys. zł. Podejrzenie padło na Tomasza J. W związku z tym, że Dawid G. nie mógł się z nim skontaktować, pojechał z kolegami pod blok, gdzie mieszkał Tomasz J., a następnie – po wyłamaniu zamka – zeszli razem do piwnicy bloku, gdzie bezskutecznie próbowali – przy pomocy łomu – włamać się do pomieszczenia piwnicznego należącego do Tomasza J.

To było 24 stycznia 2017 r. Dzień później – jak ustalono w toku śledztwa – sytuacja się odwróciła i to Tomasz J. zaczął szukać "na mieście" Dawida G. Koledze, który zapewnił mu transport, powiedział, że Dawid G. "był mu winien pieniądze". Towarzyszył im 28-letni Patryk B.

Więcej w najnowszym numerze i e-wydaniu Kroniki Tygodnia

Leszek Wójtowicz

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (3)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz Regulamin serwisu Kronika Tygodnia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (ul. Chocimska 3A, 00-791 Warszawa) jest administratorem twoich danych osobowych, dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne. Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Tomaszowianka
Tomaszowianka 10.01.2019, 20:55
Ludzie weźcie sie za robote. Przez 10 lat ***l to sie i dorobil . Nie kazdy stoi po zapomoge w kolejce. Nie jeden z powiatu tak robi. Bo mu sie nalezy. Mial dzialalnosc prowadzil sklepy. Przez kilka lat czemu nie. Do Zabki wchodzi sie z golymi rekami. Nie trzeba miec miliona. Tylko troche rozumu i glowe na karku.... nie kazdy ma.
Auto . Leasing ? 99% przedsiebiorcow ma auta w kredycie - i ne musza krasc ani robic lewych interesow. Troszke rozumu.
ale jaja
ale jaja 08.01.2019, 17:37
ta napewno taki mlody chlopak a tak sie raptem dorobil kilku sklepow auta wart 80tys wynajmowal garaze itd.akurat w to uwierze napewno mial lewe interesy zapewne handlowal jakims lewym towarem albo i narkotykami os poszlo nie tak i go zlikwidowali proste
007
007 08.01.2019, 10:08
POLSKI KAPITALIZM , człowiek się nie liczy .Pieniądz ,lewe interesy i bandytyzm .

Pozostałe