Jesteśmy po dobrej stronie mocy

  • 12.12.2018, 17:08 (aktualizacja 12.12.2018, 17:21)
  • tomt
Jesteśmy po dobrej stronie mocy
W każdym zespole są ludzie od czarnej roboty. Rzadko bywają na czołówkach gazet, ograniczając się do pokornego stania w drugim szeregu. Ale gdyby ich zabrakło, nie byłoby też punktów, zwycięstw i łez radości. Bo na każdy sukces pracuje wiele czynników i wiele osób.

 

  Z Maciejem Maciągiem, odpowiedzialnym za przygotowanie motoryczne zawodników Padwy Zamość, rozmawia Tomasz Tomczewski.

Wróciłeś w rodzinne strony z Warszawy...

 – To prawda. Jestem zamościaninem z pochodzenia, a do tego wychowankiem Padwy. Mogę więc powiedzieć, że w moim przypadku historia zatoczyła koło. W czasie studiów na warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego zainteresowałem się mocniej treningiem motorycznym. Wszystko zaczęło się od zajęć fizjologii człowieka i biomechaniki ruchu – te dwa przedmioty na studiach oraz ich prowadzący zaszczepili we mnie chęć zgłębiania tego tematu. Moje sportowe inspiracje przydatne w prowadzeniu treningów motorycznych to niezaprzeczalnie kulturystyka, w której zdobywałem kwalifikacje instruktora, a później trenera PZKFiTS. Dzięki wiedzy z tej dziedziny jestem w stanie poprawić osiągi sportowe, a dodatkowo sylwetkowe chłopaków.

Kroki zaprowadziły cię więc z powrotem do Padwy...

 – Po powrocie do Zamościa od razu wiedziałem, że chcę rozpocząć współpracę z zespołem. Trwa ona już drugi sezon i widać tego efekty z każdym treningiem i meczem. Ponadto czuję się członkiem zespołu i czerpię ogromną satysfakcję z relacji, jakie panują między mną, trenerem oraz zawodnikami.

Czy przygotowanie motoryczne do rozgrywek wymaga od zawodników wylania wielu litrów potu?

 – Jeśli chodzi o przygotowania do sezonu – było ciężko, ale i owocnie. Chłopaki trenowali półtora miesiąca, pięć dni w tygodniu, czasami nawet dwa razy dziennie. Wnieśli ogrom pracy, a jej efekty są aktualnie widoczne na parkiecie. Czytając, może się wydawać, że to za dużo, ale jak to zwykle bywa i tak zabrakło nam czasu, żeby wszystko dopiąć na ostatni guzik. Ostatecznie jestem jednak zadowolony z efektów i mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że przygotowania przyniosły wymierny efekt. Kibice obserwując chłopaków w trudnych sytuacjach na boisku, mogą mieć odmienne zdanie – zawsze można "szybciej, wyżej, mocniej". Ja natomiast obserwuję ich od dłuższego czasu, znam ich wyniki, przeprowadzam testy i wiem, że każdy z nich indywidualnie dokonał ogromnego postępu w tym sezonie przygotowawczym.

 

Cały artykuł przeczytasz w wydaniu papierowym i e-wydaniu.

tomt

Zdjęcia (1)

Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz Regulamin serwisu Kronika Tygodnia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (ul. Chocimska 3A, 00-791 Warszawa) jest administratorem twoich danych osobowych, dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne. Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe