Jedną nogą był już w piekle

  • 13.03.2018, 12:51 (aktualizacja 13.03.2018 12:57)
  • tomt
Jedną nogą był już w piekle
Ta historia krzepi. Potwierdza, że ludzki upór i determinacja są potężną bronią w walce z nieprzychylnym losem. Udowadnia, że człowiek jest istotą, którą stać na heroizm w wielu wymiarach. Trzy operacje, 862 dni wyczekiwania. Szmat czasu... Tyle zajął piłkarzowi Gryfa Gmina Zamość Piotrowi Bargiełowi powrót na boisko po koszmarnej kontuzji, której doznał 2 października 2014 roku w meczu z Olimpiakosem Tarnogród. Miał wówczas niespełna 21 lat.

Diagnoza była okrutna. Zerwane więzadła krzyżowe przednie i poboczne boczne (strzałkowe), częściowe zerwanie więzadła krzyżowego tylnego i pęknięta łąkotka. Tyle nieszczęść wystarczyłoby, żeby wykluczyć z gry czterech zawodników. Los obdarował nimi jednego.

 NIE PODDAĆ SIĘ

 – Przyznam się, że najtrudniejsze były początki po pierwszej operacji. Trzeba było cholernie uważać, a ja nie mogłem doczekać się rehabilitacji. Myślałem z utęsknieniem o tym, żeby móc na tej nodze podskoczyć albo wsiąść na rowerek. Zresztą pamiętam, że gdy już wszedłem na orbitrek, to z wrażenia ruszyłem do tyłu! Nauczyłem się jednak dzięki temu cierpliwości. Mówiłem sobie, że muszę przez to przejść, podciągałem rękawy, zaciskałem zęby i ... wykonywałem kolejne ćwiczenia – wspomina Piotr Bargieł.

Po trzeciej operacji, 16 lutego 2017 roku, zaczęła się kolejna żmudna rehabilitacja. Trzy razy w tygodniu, bo takie były początkowe ustalenia. Co półtora miesiąca wizyta u doktora Jacka Jaroszewskiego, który oceniał efekty i dawkował kolejne zabiegi. Lekarz postawił też piłkarzowi warunek, że jeżeli chce grać w piłkę, to musi przejść cykl treningów z trenerem przygotowania motorycznego i fizycznego. I tak bohater tego tekstu trafił pod skrzydła Jarosława Steca i Mateusza Oszusta. Poniedziałek, środa, piątek zajęcia już stricte piłkarskie, a wtorek i czwartek zwykła rehabilitacja. Do tego kilka razy w tygodniu siłownia. I co półtora miesiąca wizyta u doktora ze sprawozdaniem z dotychczasowych postępów.

 – Doktor Jaroszewski zapytał mnie po trzeciej operacji, czy na pewno chcę dalej grać w piłkę. Inni mówili mi wprost, że jestem głupi, bo powinienem cieszyć się, że mogę normalnie chodzić. Ja jednak obiecałem sobie, że wrócę na boisko. Może gdybym miał ułożone życie i więcej lat, patrzyłbym na to inaczej. Jestem młody i podporządkowałem wszystko temu, żeby móc jeszcze zagrać w piłkę. Wyszedłem z założenia, że jeżeli ma się coś zepsuć, to i tak nie będę miał na to wpływu – Piotr Bargieł zdradza kulisy powrotu do zdrowia.

 POTRZEBNY PSYCHOLOG

Łatwo jednak nie było, a w pewnym momencie pojawiła się nawet myśl o rezygnacji.

 – Gdy zacząłem treningi w Szkole Motoryki, zbyt pewnie podszedłem do jednej piłki. Poczułem ból w kolanie, wróciłem do mieszkania i zastanawiałem się, czy się nie spakować i wracać do domu. Z tyłu głowy coś cały czas siedziało. Tym bardziej, że umawialiśmy się z doktorem. Jeżeli poczuję jakikolwiek sygnał niepokojący, to jeszcze raz przekalkuluję decyzję. Postanowiłem spróbować współpracy z psychologiem i to była świetna decyzja. Zyskałem dzięki temu bardzo dużo pewności. Skupiliśmy się na przywołaniu najlepszych wspomnień. Miałem np. problem przy przeskokach przez płotki. O dziwo, uciekało mi prawe kolano, czyli to zdrowe. Pomogła mi wizualizacja i po tygodniu było już lepiej. Nie chciałem zawieść tych wszystkich, którzy mi pomogli – mówi nam Piotr Bargieł. – W ogóle chciałem pokazać, że człowiek jest silny. Nie lubię ludzi, którzy dużo gadają, a mało robią. Irytowało mnie też współczucie. Nie potrzebowałem tego. Robiłem swoje i wierzyłem, że dam radę.

 

Cały artykuł przeczytasz w wydaniu papierowym i e-wydaniu.

tomt
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz Regulamin serwisu Kronika Tygodnia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (ul. Chocimska 3A, 00-791 Warszawa) jest administratorem twoich danych osobowych, dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne. Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe