Nadzieja umiera ostatnia

  • 6.12.2017, 14:29 (aktualizacja 06.12.2017 14:35)
  • tomt
Nadzieja umiera ostatnia tomt
Ostatnie miejsce i ledwie 5 zdobytych punktów to dorobek Roztocza Szczebrzeszyn w rundzie jesiennej. Czy beniaminek zdoła wybronić się przed spadkiem?

Przed inauguracją rozgrywek zespół ze Szczebrzeszyna wymieniany był w gronie tych ekip, które będą walczyć o utrzymanie i znalazło to odzwierciedlenie w tabeli po pierwszej części rozgrywek.

Zespół Jarosława Czarnieckiego wygrał tylko jeden mecz ( z Ładą), dwie gry zremisował i doznał jedenastu porażek. Na jedyne zwycięstwo kibice Roztocza czekali aż do 14 kolejki. Problemem nie do pokonania okazała się być skuteczność – tylko 11 zdobytych bramek to najgorsze osiągnięcie spośród wszystkich ligowców. Do siatki Roztocza piłka wpadała 30-krotnie. Co ciekawe, więcej straconych goli mają Ruch (42), Sokół (35) i Łada (33).

 Bramki dla szczebrzeszynian strzelali: 3 – Kaznokha, 2 – B. Mazur, 1 gol – Fediuk, Gałka, Ł. Kornas, Pliżga, Tomaszewski, Wajdyk.

 Jarosław Czarniecki korzystał z usług 23 graczy, a sam jako zawodnik zaliczył 2-minutowy epizod w spotkaniu z Lewartem. Czas gry poszczególnych piłkarzy: Bartłomiej Mazur – 14 (1260), Damian Wajdyk – 13 (1073), Krzysztof Hadło – 13 meczów (1053 minut), Łukasz Kornas – 13 (975), Przemysław Gałka – 14 (916), Mateusz Zwolak – 10 (900), Karol Klimkiewicz – 12 (862),  Mikhailo Fediuk – 12 (845), Wojciech Mazur – 13 (796), Paweł Daszek – 10 (765), Jakub Bubiłek – 9 (647), Mykhailo Kaznokha – 7 (630), Patryk Czarniecki – 8 (607), Paweł Wyrostkiewicz – 13 (567), Piotr Malec – 8 (456), Kacper Tomaszewski – 4 (295), Kamil Krawiec – 6 (280), Łukasz Wróbel – 6 (280), Dmytro Rudakov – 7 (215), Łukasz Ryń – 5 (207), Kamil Pliżga – 5 (174), Łukasz Gulak – 6 (122), Kamil Kornas – 3 (39), Jarosław Czarniecki – 1 (2).

 Gracze Roztocza zapracowali na 33 żółte kartki, w tym dwie w spotkaniu z Tomasovią obejrzał Kamil Krawiec. Najczęściej karanymi graczami byli: Mateusz Zwolak (6), Krawiec (4), Krzysztof Hadło, Piotr Malec  (po 3). Dwukrotnie gracze Jarosława Czarnieckiego nie potrafili utrzymać nerwów na wodzy, co dla Zwolaka (z Sokołem) i Malca (z Ładą) zakończyło się wyrzuceniem z boiska.

 

 – Początek rundy był dla nas bardzo trudny. Przegrywaliśmy, będąc wyraźnie słabszymi od przeciwników. Z każdym meczem jednak było coraz lepiej. Od połowy rozgrywek walczyliśmy już z rywalami jak równy z równym. Brakowało nam jednak napastnika, który kończyłby skutecznie akcje, bo potrafiliśmy sobie wypracować ich sporo. Stąd też brały się porażki jedną bramką. Inna sprawa, to kontuzje. Praktycznie niemal do samego końca rundy brakowało mi 3-4 zawodników. Wypadł Kacper Tomaszewski, Misza Kaznokha, Kamil Krawiec czy Łukasz Wróbel. Od początku nie mógł grać Łukasz Kornas. To taka liga, gdzie o punktach decyduje też łut szczęścia. Nam go wyraźnie brakowało i w efekcie zamiast 12-13 punktów mamy pięć. Ale suma szczęścia zawsze równa się zeru – zauważa trener Jarosław Czarniecki. – Najlepsze spotkanie zagraliśmy, mimo porażki, w Lubartowie. Potrafiliśmy narzucić gospodarzom swoje warunki, zabrakło tylko wykończenia kilku setek. Za to zapomnieć jak najszybciej musimy o Rykach – dodaje trener Roztocza.

Więcej przeczytasz w wydaniu papierowym i e-wydaniu.

tomt
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe