Losy rodziny Dąbrowskich z Huszczki Dużej. Pięć lat poniewierki

  • 9.11.2017, 16:00 (aktualizacja 09.11.2017 04:09)
  • Robert Horbaczewski
Losy rodziny Dąbrowskich z Huszczki Dużej. Pięć lat poniewierki
Rodzina Dąbrowskich dwukrotnie doświadczyła grozy wysiedlenia. To właśnie od Huszczki Dużej, gdzie mieszkali, Niemcy rozpoczęli wysiedlenia. Rok później, już w Skierbieszowie, znowu w pośpiechu musieli opuścić domostwo.

Nestor rodu Józef Dąbrowski urodzony w 1884 roku za ocean popłynął ponoć dwa razy. Kiedy po raz pierwszy opuścił rodzinną wieś Glinianki koło Skierbieszowa, nie wiadomo?Wiadomo natomiast, że w 1912 roku przyszła na świat jego pierwsza córka Janina. Wiadomo też, że z tej drugiej wyprawy za Atlantyk Józef Dąbrowski wrócił w czerwcu lub na początku lipca 1920 roku. Poświadcza to zachowany w rodzinnym archiwum paszport wydany przez Konsulat Generalny Rzeczypospolitej Polskiej w Nowym Jorku.

Rok później, już w Skierbieszowie na świat przyszedł kolejny owoc miłości Józefa i Agnieszki z domu Stępniak – syn Jan Bolesław. Za dwa lata urodził się kolejny syn Józef.

 – Dziadek wraz ze swoim rodzonym bratem Marcinem pracował w kopalni uranu w Ameryce. Marcin po powrocie kupił za zarobione pieniądze ziemię w Bończy. Dziadek niestety miał pecha... – opowiada Bogusław Dąbrowski, wnuk Józefa, syna Jana Bolesława (pod takimi dwoma imionami jest znany jego ojciec).

 – Dziadek postanowił kupić 17 morgów ziemi w Kornelówce. Miał już uzgodnioną cenę, ale 1 kwietnia 1924 roku wprowadzono reformę monetarną Grabskiego. Dolary, które przywiózł dziadek nie były już tak wartościowe – mówi Bogusław Dąbrowski.

Ostatecznie, zamiast dobrej ziemi w Kornelówce, Józef Dąbrowski kupił dużo mniejsze gospodarstwo w Huszczce Dużej, koło Skierbieszowa. Pobudował zabudowania, zajął się rolnictwem i odezwały się konsekwencje pracy w amerykańskiej kopalni. Zaczął chorować na płuca. Zmarł, mając 44 lata, w 1928 roku. Utrzymanie gospodarki i rodziny spadło na barki jego żony. Ciężko było.

 – Rok po śmierci dziadka jego córka Janina, która miała wtedy 17 lat wyszła za mąż za kowala Jana Kamińskiego z Iłowca. W Huszczce Dużej Jan pobudował kuźnię. W niej jako młody chłopak dorabiał mój ojciec – opowiada pan Bogusław.

W czerwcu 1938 roku w kuźni doszło do wypadku. Prawdopodobnie rozżarzony odprysk żelaza wypalił 17-letniemu Janowi Bolesławowi oko. Młodzieniec trafił na leczenie do szpitala Dzieciątka Jezus w Warszawie. Specjaliści nie mogli mu pomóc. Do końca życia nosił szklane oko.

Więcej o losach rodziny Dąbrowskich w najnowszym numerze i e-wydaniu Kroniki Tygodnia

Robert Horbaczewski
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe